Zobaczymy co z tego wyniknie ...

Jeżeli wierzysz w siebie , wszystko jest możliwe. - Miley Cyrus ♥

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Nagle zobaczyłam…..

Zbliżającego się w moją stronę Dawida. Z cwanym uśmiechem podchodził coraz bliżej mnie. Gdy dawał krok do przodu , ja robiłam to samo tyle że do tyłu.
- I co.? Myślałaś ,że ujdzie ci to płazem.? – zapytał chytrze. Głośno przełknęłam ślinę , a następnie zobaczyłam skradającego się Mike’a. Przyłożył palce do ust , jako znak że mam się nie odzywać.
- Nikt mnie nie złapie. A ty oraz ten chłoptaś pożałujecie. – powiedział i odgarnął mi włosy z czoła. Jakiś pyłek wleciał mi do nosa , i automatycznie kichnęłam mu prosto w twarz. Zaczęłam się śmiać , Dawid chciał już walnąć mnie , ale Mike złapał go. On chwilę się wyrywał , ale po chwili odpuścił bo wiedział że nie ma sensu. Zaczął strasznie klnąć w moją stronę.
- Suka. – prychnął.
- Grzeczniej. – szturchnął Mike Dawida. – Milena , dzwoń na policję. – powiedział .
Niepewnie wyjęłam telefon z torby , ciągle spoglądając w oczy Dawida , które były przepełnione złością. Wykręciłam numer i szybko zadzwoniłam. Po kilki minutach przyjechał radiowóz ,a wokół paparazzi robiący zdjęcia. Spojrzałam w telefon , patrząc na godzinę. Na wyświetlaczu widniała 17:54. Przechodząc z nogi na nogę napisałam sms Selenie.

,, Selena , przepraszam będziemy za max 30 min. Policja stoi pod domem . a będę musiała złożyć jakieś zeznania. ;< ‘’

Napisałam i wysłałam sms. Po chwili podszedł do mnie funkcjonariusz.
- Dzień dobry. Czy to pani groził.? –zapytał notując każde pytanie i odpowiedź w notatniku.
Tak. – powiedziałam wymuszając uśmiech.
- Zna go pani.? –zapytał spoglądając na mnie.
- Tak. Dawid Gut. Jest z Polski. – powiedziałam spoglądając na Dawida. Siedział w samochodzie zapięty w kajdanki. Po jego mimice twarzy można było zobaczyć złość.
- A groził pani kiedyś.? –zapytał .
- Niedawno , z jakąś Veronicą grożą mi i mojemu chłopakowi . – powiedziałam patrząc na buty.
- A ma pani jakiś dowód , by poszli siedzieć do więzienia.? – zapytał.
-Tak , zaraz przyjdę. – powiedziałam i wbiegłam do domu. Weszłam do pokoju i z zeszytu wyciągnęłam list. Po chwili stałam na zewnątrz podając mu list. Zabierając go ode mnie uważnie go przeczytał.
- Za takie groźby mogą pójść do więzienia na 3 lata. – powiedział. – Może pani jutro przyjść na komisariat złożyć dokładniejsze zeznania z pani chłopakiem.? – zapytał.
- Dobrze. – odpowiedziałam.
- Więc do zobaczenia . – powiedział i odszedł wsiadając do samochodu. Chwilę później odjechali. Na podwórku przed domem stałam tylko ja , Mike i paparazzi , zadający co chwilę różne pytania.
- Dobra , jedziemy. – powiedziałam .
- Nom , chodź . – powiedział obejmując mnie ramieniem. Paparazzi przepychali się obok , by zorbić jak najlepsze zdjęcia. Szybko wsiadłam na przednie siedzenie , a po chwili Mike siedział obok mnie wciskając pedał gazu. Po ok. 15 minutach staliśmy pod domem Seleny. Brunetka zamykając za sobą drzwi do domu , podeszła do samochodu z wielkim uśmiechem wsiadając do tyłu.
- Hej . – uśmiechnęła się uroczo.
- Siemka. – uśmiechnął się do niej Mike.
- Hej , sorki że tak późno. – powiedziałam odwracając się w jej stornę.
- Spoko . – uśmiechnęła się zapinając pas.
- Dziewczyny to gdzie.? –zapytał Duży.
- Wesołe Miasteczko. – powiedziałyśmy równo. Mike zmienił bieg i odjechaliśmy. Po dosyć zabawnej drodze dojechaliśmy na miejsce. Obie z uśmiechem wysiadłyśmy z samochodu . Wokół nas był duży tłok. Mnóstwo rodzin , dzieci bawiących się. Tylko my takie odludki . W powietrzu unosiło się bardzo dużo zapachów m.in. waty cukrowej , popcornu , hot dogów. Idąc środkiem chodnika uśmiechałyśmy się do paparazzich którzy robili nam zdjęcia. Za nami podążał Mike pilnując czy wszystko jest w porządku.
- Czemu policja przyjechała do ciebie.? –zapytała zmartwiona. Wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam jej wszystko od A do Z.
- Też miałam sprzeczkę z fanką Justina. Ale nie trwało to długo. – powiedziała patrząc przed siebie. Wokół był straszny gwar. Miliony głosów konkurujących ze sobą. Śmiechy , rozmowy , muzyka , szum. Różne stoiska z grami cieszyły oko.
- O w końcu , wata. – zaśmiała się Sel i podbiegła do mężczyzny robiącego watę.
- Poproszę…. – powiedziała patrząc na napis. – Kosmiczną. – zaśmiała się wyciągając odpowiednią kwotę z portfela.
- Smak.? – zapytał miło mężczyzna.
- Truskawka. – powiedziała Sel i podała mu pieniądze. Jedną ręką kręcił dla niej watę , a drugą przyjął pieniądze. Po chwili Selena stałą obok mnie zajadając się różową watą. Jedną ręką sięgnęłam kawałek zabierając jej z uśmiechem. Kilka minut później byłyśmy całe obklejone , a najgorsze było to że ciągle robili nam zdjęcia , a fani prosili o autografy. Śmiałyśmy się same z siebie , wyglądałyśmy jak jakieś klauny.
- Selena mam do ciebie prośbę. – powiedziała po chwili.
- Jaką.? –zapytała z uśmiechem.
- Bo wiesz.. Nagrywam moją pierwszą solową płytę , a potrzebuje nowe piosenki , a kompletnie nie mam pomysłów. Pomogłabyś mi napisać jakąś.? –zapytałam patrząc w jej tęczówki.
- Jasne . Nie ma sprawy . Z miłą chęcią. – powiedziała z uśmiechem a następnie wsadziła obłoczek do buzi.
- Dziękuję. – powiedziała i przytuliłam ją .
- O , a mówiąc o piosenkach. Też mam do ciebie prośbę. – powiedziała .
- Tak.? –zadałam pytanie.
- Chciałabym nagrać z tobą duet . Jak wrócę z kręcenia Spring Breakers , zacznę nagrywać nową płytę i zależy mi na duecie z Tobą. – uśmiechnęła się.
- Jasne. Już nie mogę się doczekać. – powiedziałam i posłałam jej słodki uśmiech. – O chodź na kolejkę. – powiedziałam spoglądając na kolejkę wjeżdżającą do wody.
- Musze to zjeść. – powiedziała.
- No to dawaj. – powiedziałam.
- Nie dam rady. – westchnęła .
- Z Mike’m damy radę. – powiedziałam a olbrzym w kilka sekund stał obok mnie i pałaszował watę. Gdy skończyliśmy , oddałyśmy telefony Dużemu by nie zmokły i poszłyśmy do kolejki. Zapłaciłyśmy za przejażdżkę i wsiadłyśmy do kolejki. Facet pomógł nam zabezpieczyć się byśmy nie wypadły. Oh.. Ciekawe jak by się tak leciało . Dobra nie ważne. Jak kolejka została zapełniona ruszyliśmy. Na początku wszystko było ok. Spokojnie sobie jechała i nagle pizd. I w dół. Woda zmoczyła nas wszystkich. Wszyscy śmiali się i krzyczeli na raz. Co chwilę wjeżdżałyśmy w wodę moczącą nas doszczętnie. PO kilku minutach kolejka zatrzymała się a my spokojnie , z uśmiechem wysiadłyśmy. Mike śmiejąc się z naszego wyglądu podał nam torebki.
-Dobra, trzeba się przebrać . – powiedziała Selena , która odklejała bluzkę od brzucha.- Chodźcie do mnie . – uśmiechnęła się brunetka.
- Selena , my pojedziemy do domu. Nie będziemy ci zawracać głowy. – powiedziała wyciskając wodę z włosów..
- Boże , Milena. Chodźcie. – westchnęła brązowooka . Mike szedł przodem robiąc nam przejście do samochodu. Po chwili obie siedziałyśmy na tylnych siedzeniach , rozmawiając o nowym filmie Seleny. Zaciekawił mnie bardzo. Obsada , treść. M.in. to że dziewczyny będą prawie cały czas w bikini , zrobią włamanie , będą pić i siusiać na ulicy.
- Tak , to nie będzie film dla młodych odbiorców. – powiedziała opierając się o szybę .
- Ale obsada.. Bardzo chętnie go obejrzę. – uśmiechnęłam się. – Kurcze , Selena pijąca alkohol i oddawająca mocz na ulicy. – zaśmiałam się.
- Sama się boję. – zaśmiała się. – Ale wzięłam tę rolę , ponieważ jako aktorka chce zobaczyć się nie tylko w rolach grzecznych dziewczynek. To jest dla mnie wyzwanie. – uśmiechnęła się .
- Nom , to będzie coś innego niż filmy Disney’a. – powiedziałam.
- Dokładnie. – odpowiedziała z szczerym uśmiechem. Po kilku minutach stałyśmy pod jej domem…



**********************************************************88
Dziewczyny , przepraszam za ten beznadziejny rozdział. Jest mega szczęśliwa że pod rozdziałem jest aż 17 komentarzy. Pierwszy raz tyle dostałam. Chciałam wam wynagrodzić rozdziałem za te kom , ale zawaliłam. Poprostu nie miałam weny. Nie mogłam nic fajnego wymyśliś. Następnym razem postaram się bardziej. Naprawdę bardzo przepraszam. ; (

* 13 552 Ohoho , ile odwiedzin .<3
* 201 kom. Jesteście kochani. ;*

Dziękuję za komentarze. :

* love040497 - Spoko , wpadnijcie. ;*
* Karolcia - Dziękuję. ; *
* yourSmile - Dzięęki. ; *
* FurnitureHAHA - Jak mam nie pisać tak , jak to smutna prawda. ; { ALE Dziękuję. ; *
* IMissYou - Dziękujęęę. ; *
* Swag-with-me - Heh , dziękuję to słodkie. <3
* SwagShawty - Dzięki .; *
* Paulaa12 - Przeżywam , przeżywam. .; ( Dziękuję. <3
* Bieberek - Oh , muah <3
* Kaite - Dziękuję <3 Również pozdrawiam. ; D
* heaven69 - Ojej. Dziękuję <3
* cityoflove - Dzięęęękujęęę <33
* Ankaa - dzięki .; *
* MoreThanThis - Dziękuję ; *

To do następnego. Mam nadzieję , lepszego niż tego. Kocham <33

EDIT: Hej , mam do was prośbę. Prześlijcie mi wasze gg jeżeli chcecie bym powiadamiała was o nowych rozdziałach. Bo tu mi trudno pisać do was . ; ) Przesyłajcie numery na priv lub jak chcecie w komentarzech. ; *
Tagi: #39
12.05.2012 o godz. 11:05
Obudziłam się przez lekkie poruszenie ręki Justina. Podniosłam swoje powieki do góry i zobaczyłam chłopaka z brązowymi tęczówkami patrzącym prosto na mnie .
- Przepraszam , ręka mi zdrętwiała. – powiedział z uśmiechem.
- Spoko. Trzeba było mnie zepchnąć na bok. – uśmiechnęłam się i lekko przeciągnęła się , na co on słodko się zaśmiał.
- Ile jeszcze będziemy lecieć.? –zapytałam chowając iPoda do torby.
- Z godzinę. – powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
- Przepraszam chcą państwo coś do picia.? – zapytała stewardessa podchodząc do nas. Ukradkiem patrzyła na Justina uśmiechając się.
- Ja poproszę wodę w butelce. – powiedziałam uważnie jej się przyglądając. Spojrzała na mnie i powoli schyliła się podając mi butelkę.
- Dzięki. – odpowiedziałam odkręcając zakrętkę i upijając łyk.
- A dla pana. ? – zapytała zalotnie.
- Ja dziękuję. – powiedział obojętnie nawet nie patrząc w jej stronę. Ona wyraźnie zawiedzona odeszła od nas.
- Pięknie ją spławiłeś. – powiedziałam ponownie upijając łyk wody.
- Wie przecież że mam dziewczynę. Na dodatek siedzisz obok mnie. A ona tak perfidnie podchodzi . I może liczyła na coś .. – powiedział ziewając.
- Śpiący.? – zapytałam i przejechałam dłonią po jego twarzy.
- Trochę. – powiedział i znowu ziewnął.
- To śpij. – powiedziałam z uśmiechem.
- Nie bo jeszcze będą cię tu podrywać. – powiedział poprawiając się w fotelu.
- Spać. Poradzę sobie. – zaśmiałam się a on wywrócił oczami i wtulił się lekko we mnie. Lekko wyciągnęłam jakąś kartkę z torby oraz długopis i zaczęłam pisać jakąś piosenkę.

Sometimes I'm lazy
I get bored
I get scared
I feel ignored
I feel happy, I get silly
I choke on my own words
I make wishes, I have Dreams …


I tak sobie pisałam dopóki Justin nie wbił mi brody w pierś.

- Ałł. – jęknęłam cicho , na co on jak oparzony podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał na mnie a potem rozejrzał się. Lekko masowałam miejsce wbicia.
- Kto cię dotknął.? – powiedział oburzony.
- A taki jeden przystojny, brązowooki. – powiedziałam z uśmiechem.
- Mówiłem że jak zasnę to jacyś napaleńcy cię napadną. – powiedział i kogoś wzrokiem.
- To ty baranie. – zaśmiałam się a on zdezorientowany spojrzał na mnie.
- A , to przepraszam. Ale ja to się napalać mogę. – zaśmiał się a ja razem z nim. Spojrzał na kartkę leżącą na moich kolanach , następnie podniósł ją czytając tekst.
- Nowa piosenka.? –zapytał patrząc na mnie z uśmiechem.
- Chyba. Ale jeszcze nie wiem. – powiedziałam patrząc w tekst.
- Jest świetna. Taka prawdziwa. – powiedział.
- Proszę zapiąć pasy , za chwilę lądujemy. – powiedziała jedna z stewardess. Posłusznie zapieliśmy pasy i czekaliśmy aż samolot zatrzyma się na płycie lotniska. Po kilku minutach podwozie dotknęło ziemi. Po chwili byliśmy już w budynku lotniska odbierając nasze bagaże. Paparazzi czyhali już na nas . MY z uśmiechem szliśmy obok Kenny’ego i Mike’a , którzy zawzięcie robili nam drogę. W końcu gdy wyszliśmy przed budynkiem stał ni stąd , ni zowąd samochód Kenny’ego i Mike’a.
- Oj , to czeka mnie pogadanka. – westchnęłam na myśl o rozmowie z mamą.
- Będzie dobrze. A na mnie czeka mięciutkie łóżko . – zaśmiał się Justin. – Kiedy się spotkamy.? – zapytał.
- Nie wiem. Zobaczymy. – uśmiechnęłam się.
- Ja dziś odsypiam. – zaśmiał się a ja razem z nim.
- A ja może wyjdę na miasto z Seleną. Jeszcze nie wiem. – powiedziałam patrząc na buty.
- Justin , jedziemy. – usłyszałam zachrypnięty głos Kenny’ego.
- Muszę lecieć kochanie. Pa. – powiedział i pocałował mnie namiętnie.
- Pa. – uśmiechnęłam się i machając do niego wsiadłam do samochodu Dużego. Po kilkunastu minutach jazdy staliśmy pod moim domem.
- Dzięki , że poleciałeś ze mną. – uśmiechnęłam się.
- To była dla mnie przyjemność. – zaśmiał się.
- Dzięki jeszcze raz. Ale muszę lecieć do domu. – powiedziałam i przytuliłam go. Paparazzi non stop robili nam zdjęcia. I wołali bym spojrzała w ich stronę. Próbowałam ignorować ich , ale nie da się. Wyciągnęłam rączkę od walizki i powolnym krokiem skierowałam się do domu. Już na prosu mama rzuciła się na mnie. Owszem , to trochę dziwne, ale każdy ma swoje odchyły. Ja przynajmniej wiem , że mam to po niej. Nie ma co.
- Wiesz jak się o ciebie martwiłam. – powiedziała przytulając mnie do siebie.
- Wszystko ok.. Żyję. – uśmiechnęłam się
- Tęskniłam . – powiedziała patrząc na mnie.
- Ja też. – powiedziała odwzajemniając uścisk.
- Mów mi następnym razem o takich rzeczach. – powiedziała stanowczo.
- Dobrze kapitanie. – powiedziałam śmiejąc się.
Po chwili z góry zbiegły dziewczyny wieszając mi się na szyi.
- Gdzie byłaś. – zapytała Noah.
- Z Justinem w Panamie. – powiedziałam uśmiechając się.
- Ah , no tak. Przecież te filmiki z karaoke. – puknęła się w głowę.
- Jaka ty opalona. – powiedziała Karola patrząc na mnie.
- Tak .? Nawet nie zauważyłam. – uśmiechnęłam się.
- Ej . Jakie karaoke.? – zapytała zdezorientowana mama.
- Zaraz ci pokażę. – powiedziała Ewelina i pobiegła na górę. Po chwili siedziałyśmy wszystkie na kanapie w salonie . Ewelina weszła w youtube i kliknęła w tytuł : ,, Justin Bieber for Milena’’ Wcisnęła play a ja usłyszałam znajome mi dźwięki. Widziałam wszystko na żywo. Gdy filmik się skończył kliknęła w tytuł. : Milena Szulc – Love You Like A love song. Nie powiem. Tak źle nie zaśpiewałam. Po chwili przypomniała mi się noc po tych występach. To był mój pierwszy raz. Nie bolało , czułam się wtedy naprawdę dobrze.
- Justin to dobry chłopak. – powiedziała mama patrząc na mnie.
- Wiem , czuję się przy nim wyjątkowa. – powiedziałam z uśmiechem. – Dobra lecę się rozpakować. – powiedziała wstając z kanapy i podchodząc do walizki. Wciągnęła ją na górę , zaniosłam do garderoby i wszystko to jakoś tam ogarnęłam. Po około godzinie wszystko było na swoim miejscu. Podeszłam do szafki i wyjęłam z niej mojego laptopa. Usiadłam wygodnie z nim na łóżko odpalając go. PO chwili logowałam się już na twittera.
Ujrzałam wpis Justina.:

,,@MilenaSzulc Dziękuję <3 A teraz już w LA. Odsypiam , a od jutra zaczynam ciężką pracę. Przygotowani na #Believe.? ; D’’’

Po chwili również dodałam wpis:

,,@JustinBieber Ja również. ; ) W domku. Panama jest wspaniała. Mam nadzieję , że będzie jeszcze taka okazja by tam wrócić. ; ) ‘’

Po chwili ujrzałam mnóstwo odpowiedzi . m . in.

,,@MilenaSzulc Może własny koncert.? ; >

Szybko odpisałam

,, SofieBieber A chcielibyście.? Jeżeli będzie taka okazja to bardzo chętnie. ; ) ‘’

Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. :

,, #PanamaWaitsForMilena Jasne że chcemy. ; ) Chcemy również płytę. ; D ‘’

Dodałam ostatni wpis.:

,, @SofieBieber Płyta nie długo. ; D Może za miesiąc.. Może wcześniej ;> ‘’

Wylogowałam się i z ciekawości weszłam na jakąś stronę plotkarską. Było mnóstwo postów związanych z naszym wyjazdem do Panamy. Mnóstwo zdjęć. Posiedziałam jeszcze chwilę w Internecie , a następnie wyłączyłam laptopa odkładając go na szafkę. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer Seleny.
Selena: O Milena co u cb.?
Milena: Bardzo dobrze. Może spotkamy się dzisiaj.?
Selena: Jasne. Chętnie pogadam. Dzisiaj taki dzień zawalony był.
Milena: MI obojętnie.
Selena: To może o 18 w wesołym miasteczku.? Zachciało mi się waty.
Milena: Spoko . To przyjadę po ciebie z Mike’em. Opowiem ci coś jak się spotkamy.
Selena: Dobrze. To b

Powiedziałam i rozłączyłam się. Wysłałam szybko sms do Mike by był tu z 15 min przed 18. Poszłam do garderoby i wybrałam ten zestaw po czym skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy , ubrałam się i umalowałam. Gdy byłam gotowa zgarnęłam torebkę z łóżka i zeszłam na dół. Powiadomiłam mamę że wychodzę , po czym stałam już za drzwiami domu. Nagle zobaczyłam….

**************************************************************
Dodaję , iż jakoś z nudów napisałam . NIe jest najlepszy i bardzo dobrze o tym wiem. No ale cóż. Zobaczymy czy spodoba wam się.

Dziękuję za komentarze. <33
* Amatorka - Nadużywasz ; p
* IMissYou - Heh , dziękuję. ; )
* Bieberek - Dzięęękujję. ; *
* yourSmile - Proszę , oto nowy . ; D
* love040497 - Nie piszę zajebiście. xD
* Kaite - Proszę . ; )
* Paulaa12 - Kocham <3 Jest nn na drugim blogu. ; P
* SwagShawty - Dziękuję ; *

I zapraszam również na bloga : Hit The Lights gdzie pojawił się pierszy rozdział . ; *
02.05.2012 o godz. 15:17
Rano obudziłam się przez lekkie szturchanie Justina. Zignorowałam to , przykrywając głowę poduszką.
- Wiem , że nie śpisz. – zaśmiał się.
- Idź spać. – powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
- Nie. Zostały dwa dni , więc trzeba to jakoś wykorzystać. A ja nie zamierzam go marnować leżąc w tym łóżku. Chociaż z tobą… Ale nie , wstawaj. – zaśmiał się ponownie i zerwał ze mnie pościel. Moje ciało nagle ochłodziło się.
- Przez ciebie właśnie jednorożec zginął. – powiedziałam udając przejętą.
- To zrobimy sobie kiedyś nowego. – powiedział z uśmiechem.
- Może… - uśmiechnęłam się lekko i powoli wstałam.
- Gazu. Rusz swoją zgrabną pupę . Idziemy na śniadanko i na basen. – powiedział całując mnie w usta.
- No ok, ok. – powiedziałam przecierając oczy . Podeszłam do walizki , wybrałam ten zestaw oraz ten strój . Chwyciłam ubrania w rękę i pobiegłam do łazienki , gdyż Justin ciągle mnie poganiał. Wzięłam szybki prysznic, po czym ubrałam się w wcześniej przygotowane ciuchy. Zrobiłam niedbałego koka i wszyłam gotowa z łazienki. Justinjak zwykle grzebał coś w telefonie. Podeszłam do niego kładąc mu rękę na ramię.
- Co robisz.? – zapytałam.
- A czytam wiadomości od fanek. Patrz co jest w trendach na Twitterze. – uśmiechnął się podając mi telefon. Z uśmiechem wzięłam telefon i przeczytałam napis : Jilena <3 .
- OO. Słodkie. – powiedziałam oddając telefon Justinowi. On schował go do kieszeni i pocałował mnie namiętnie przyciskając do ściany. Czułam ciepło wytwarzające się między nami. Lekko poczochrałam włosy Justina i łapiąc za torebkę z ręcznikiem wyszłam z pokoju. On jedynie z zadziornym uśmiechem podążył za mną. Wsiedliśmy do windy i wystukując już znaną nam melodię zjechaliśmy na parter. Wolnym krokiem doszliśmy do hotelowej restauracji. Usiedliśmy przy tym samym stoliku co zawsze . Czekając na kelnera wybraliśmy dania z karty. Zamówiłam sałatkę , a Justin jajecznicę. Po około 10 minutach kelner przyniósł nam nasze posiłki. Nabrałamn trochę warzyw na widelec , po czym wsadziłam je do buzi.
- Sorry, że dopiero teraz pytam . Kiedy wyjdzie twoja płyta? –zapytał nieśmiało uśmiechając się do mnie.
- Jeszcze z trzy piosenki i przygotowania ruszą pełną parą. – powiedziałam z uśmiechem.
- Szybko minie. – uśmiechnął się i posyłając do siebie słodkie uśmiechy skończyliśmy. Gdy skończyliśmy kelner zabrał talerze , a my tylnym wyjściem skierowaliśmy się na duży basen hotelowy. Zatrzymaliśmy się przy dwóch leżakach , po czym rozebrałam się do samego bikini. Justin patrzył na mnie z pożądaniem , ale chwilę później siedział już w basenie. Ubrania złożyłam i położyłam razem z torebką pod leżak. Justin zostawił po sobie taki bajzer , że aż wstyd było mi , więc ogarnęłam trochę i położyłam się na leżak. Słońce ogrzewało dokładnie moją skórę. Nagle mój telefon zaczął dzwonić , więc nie otwierając oczu sięgnęłam po niego i odebrałam.
Milena: Halo.?
Mama: Milena, wytłumaczysz mi może , czemu bez mojej zgody wyleciałaś na inny kontynent. .? Masz dopiero 16 lat!
Milena: O przepraszam. Za tydzień 17.
Mama: To co .?! Ale jesteś nie pełnoletnia. Panama.? Dziewczyno , pytam się po co .?
Milena: Mamo , miałam bardzo , ale to naprawdę bardzo ważną sprawę do Justina. Nie mogłam zwlekać z nią. Dlatego poleciałam. Przepraszam.
Mama: No dobrze. Ale jak wrócisz , czeka cię rozmowa.
Milena: Dobrze. Papa/
Mama: No pa. Uważaj na siebie.
Milena: Dobrze. Pa.
Mama: No pa.
Rozłączyłam się wypuszczając głośno z siebie powietrze. Położyłam telefon pod leżak i spokojnie leżąc wygrzewałam się na słońcu. Nagle poczułam na sobie mokre kropelki wody. Otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętego Justina .
- Weź , zimno . – powiedziałam z uśmiechem i tak się wyginałam by kropelki nie uderzyły we mnie. Nagle Justin potrząsnął głową jak pies w wyniku czego cała byłam mokra. Cicho pisnęłam . Szybko wstając i z szyderczym uśmiechem popchnęłam go do wody .
- Uwaga , skaczę. – krzyknęłam , a ludzie ze śmiechem spojrzeli na mnie. Wskoczyłam do wody na bombę. Zanurzyłam się całą , i z impetem wynurzyłam. Przetarłam wodę z oczu i próbowałam znaleźć Justina. Nagle poczułam zimne ręce na moich biodrach i usta muskające moje ramię.
- Kocham Cię. – mruknął mi do ucha a ja z uśmiechem obróciłam się i nasze usta złączyły się. Pocałowałam go czule , i nagle ktoś zaczął nas chlapać. Lekko obróciłam się i zobaczyłam trójkę dzieci . Dziewczynę i dwóch chłopaków , mieli może z 8 lat. Ciągle nas chlapali śmiejąc się i mówiąc teksty typu : Fuuu.. Zaśmialiśmy się razem z Justinem. Nagle jakaś kobieta podbiegła do dzieci .
- Przestańcie. – krzyknęła. – Bardzo przepraszam. Oni nie powinni. – powiedziała speszona.
- Wszystko jest okej. Nie przeszkadza nam to. – zaśmiałam się , a Justin nie zwracając na naszą rozmowę chlapał się z dzieciakami. Sam jest jak duże dziecko. Po chwili sama chlapałam się z nimi. Bawiliśmy się tak przez co najmniej 30 min. Razem z Justinem wyszliśmy z wody , wycierając wodę z naszych ciał ręcznikami. Ubraliśmy się , zgarnęliśmy nasze rzeczy i skierowaliśmy się do pokoju. Po chwili oboje leżeliśmy na łóżku patrząc sobie głęboko w oczy. Opuszkami lekko przejechałam po jego policzku.
- Wiesz… - zaczął . – Codziennie dziękuję Bogu , że znalazłem cię. – powiedział ze szczerym uśmiechem.
- Kochany jesteś. Nie wiem , jakby teraz moje życie wyglądało bez ciebie. Pewnie było by bardzo nudne. – zaśmiałam się łapiąc go za rękę.
- Tyle wspomnień będzie z tym miejscem. – zaśmiał się.
- Oj , wiele . – uśmiechnęłam się i nagle dostałam sms. Nie chętnie wstałam z łóżka i podeszłam do stolika na którym leżał mój telefon. Powoli go podniosłam i wracając na łóżko otworzyłam widomość. Był od nieznanego numeru. Kładąc się na łóżku pogrążyłam się w jego lekturze.


,, Hmmm… Bardzo nie ładnie Milena. Wygadałaś się. Wiem gdzie jesteś ze swoim chłoptasiem. Żałuję , że nie zrobiłem Ci wtedy nic. Teraz oboje pożałujecie. ‘’

Podczas czytania tego sms ręka trzęsła mi się. Just w jednej chwili zabrał mi telefon.


Oczami Justina

Milena dostała sms więc podeszła do stolika i chwyciła go w rękę , następnie kładąc się obok mnie. Podczas czytania sms , ręka zaczęła jej drżeć. Nie wiedziałem o co chodzi , więc szybkim ruchem zabrałem jej telefon i przeczytałem go. To ten Dawid grozi jej. CO za … Kątem oka spojrzałem na Milenę. Pusto patrzyła przed siebie. Położyłem telefon na poduszkę i mocno objąłem ją. Ona jedynie wtuliła się we mnie chowając głowę. Cicho szlochała.
- Ciiii. Nic się nie komu nie stanie. Obiecuję. – powiedziałem głaszcząc jej rękę. Ona nagle podniosła się i usiadłam naprzeciwko mnie , patrząc szklanymi oczami w moje. Zobaczyłem w nich smutek . Duże krople zaczęły spływać po jej lekko różowych policzkach.
- A jak nie.? Oni mogą nie dać nam spokoju. Znam Dawida. Łatwo się nie podda. Gdyby nie ja. Teraz byłbyś bezpieczny. – powiedziała wycierając łzy .
- Kocha… - powiedziałem , ale przerwała mi.
- Justin. Oni dążą do tego byśmy się rozstali. Nie mogę pozwolić by stało Ci się coś. Może ….Trzeba.. Się Rozstać. Wtedy będę pewna że nic ci nie grozi. – powiedziała spuszczając wzrok.
- Milena.? Czy ty słyszysz co mówisz? – oburzyłem się. – Nie , nie będę robił tego co oni chcą. Nie spieprzę tego co jest między nami. Za dużo dla mnie znaczysz , bym mógł sobie odpuścić. Teraz oni chcą coś od nas. Nie pozwolę Cię skrzywdzić. I nie chcę słyszeć, że lepiej byłoby gdybyśmy się rozstali. Bo by tak nie było. Byłoby jeszcze gorzej. – powiedziałem łapiąc ją mocno za rękę. Musnąłem jej usta.
- Obiecaj , że nie powiesz nic na temat rozstania. - powiedziałem , wycierając łzę spływającą koło jej nosa.
- Obiecuję. – odpowiedziała a ja czule przyssałem się do jej ust.



Oczami MIleny . (wyjazd)


- Spakowałeś wszystko.?- zapytałam chowając sweterek do walizki .
- Wszystko . –
uśmiechnął się.
- Młodzieży , gotowi.? – usłyszałam donośny głos Kenny’ego z drugiego pokoju. Justin chwycił moją oraz swoją walizkę i wyszliśmy z pokoju. Chłopacy przywitali nas ciepłym uśmiechem.
- To co.? Wracamy do LA . – powiedział z uśmiechem Mike.
- Tak… - powiedziałam sztucznie się uśmiechając. Czemu.? Obawiałam się ich. W sensie Dawida i tego plastika. Ale wiecie co..? Nie , nie pozwolę po sobie jeździć. To oni mają problem , nie ja. Triumfalnie uśmiechnęłam się , co Justin zauważył .
- Czyżby powrót dobrego humoru.? –zapytał.
- Tak. – zaśmiałam się i dałam mu soczystego buziaka. Pierwsi z pokoju wyszli nasi ochroniarze z walizkami. My rozejrzeliśmy się po pomieszczeniu.
- Wspomnienia. – westchnął uśmiechając się .Złapał mocno moją rękę , jakby bał się że zaraz mnie straci. Uwaliłam się jeszcze na kanapie . Nagle Justin również wskoczył i wyjął telefon.. Zaczął sobie robić zdjęcia. Robił takie dziwne miny, że szok. Położyłam głowę na jego ramię . Ze śmiechu nie wyrabiałam . Naprawdę. Ten gościu coś ma nie po kolei w głowie. Odwrócił telefon w naszą stronę i zaczął przeglądać zdjęcia jakie zrobił. Nagle ujrzeliśmy
nasze zdjęcie.
- Ślicznie się śmiejesz. – zaśmiał się.
- A ty robisz świetne miny. – pocałowałam go w policzek.
- Nie no , świetne jest te zdjęcie. – powiedział i dodał je na twittera. Podpisał je.
,, Dla wszystkich hater’ ów. ;) ‘’
- Igrasz z ogniem. – zaśmiałam się.
- Bywa. – uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy powoli z pokoju kierując się do windy. Po ok. minucie byliśmy na parterze. Podeszliśmy do recepcji. Justin położył kluczyk z uśmiechem.
- Mamy nadzieję , że czas spędzony w naszym hotelu był udany.- uśmiechnął się mężczyzna.
- Nawet nie wie pan jak. – zaśmiałam się.
- Dokładnie. Do widzenia. – uśmiechnął się Justin.
- Do widzenia. – również się uśmiechnął. Podczas drogi przez korytarz zostaliśmy poproszeni o kilka autografów i zdjęcia. Z uśmiechem zrobiliśmy to o co nas poprosili i wyszliśmy z hotelu. Od progu Kenny i Mike robili nam drogę do samochodu , ponieważ paparazzi ciągle utrudniali nam dojście do niego. W końcu gdy wiedliśmy do samochodu , rozsiedliśmy się wygodnie , a Mike włączył radio. Przez całą drogę na lotnisko rozmawialiśmy o tym , że było tu naprawdę miło. Po kilkunastu minutach byliśmy już pod halą lotniska. Powoli wysiedliśmy i zasłaniając się weszliśmy do środka. Wyciągając paszporty podeszliśmy do okienka wykopując bilety lotnicze do Los Angeles. Mieliśmy jeszcze godzinę więc usiedliśmy na plastikowych krzesełkach , a Kenny i Mike poszli po kawę. W czasie gdy oni poszli kupić nam kawy , mu pozowaliśmy do zdjęć z fanami. W pewnym momencie zerknęłam na moją rękę gdzie wisiała bransoletka z napisem Jilena. Następnie zerknęłam na rękę Justa , i u niego również była ta bransoletka. Gdy chłopacy przynieśli nam kawy , z uśmiechem podziękowaliśmy im i delektowaliśmy się naszymi napojami.
- Widzę , że nosisz pierścionek . – uśmiechnął się.
- I nigdy nie zdejmę. – zaśmiałam się zerkając na złoty pierścionek z literką J. Po kilku minutach usłyszeliśmy głos rozlegający się na całe pomieszczenie. ,, Pasażerów lotu do Los Angeles prosimy na odprawę. ‘’ Podnieśliśmy się z krzesełek i skierowaliśmy do metalowych bramek. Bez szwanku przeszliśmy przez nie. Po kilkunastu minutach siedzieliśmy już w sporych fotelach . Spojrzałam na Justina , który szeroko się do mnie uśmiechnął , a następnie pocałował w czoło.
- Kocham Cię. – mruknął.
- Ja ciebie mocniej. – zaśmiałam się.
- Nikt , nie kocha mocniej niż Justin Bieber. – powiedział akcentując swoje imię.
- Tak , tak. Śnisz. – zaśmiałam się. Zapieliśmy pasy , a gdy wzbiliśmy się na odpowiednią rozpięliśmy je. Wyjęłam z torby iPoda , włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę Aura Dione - Friends ft. Rock Mafia. Położyłam głowę na ramię Justina i zasnęłam…



**********************************************************
AAa jest. ; ) Mam nadzieję , że spodoba wam się. ; *
Dziękuję za :
* 11 412 odwiedzin. Uh , naprawdę <3
* 174 komentarzy . ( 10 pod ostatnim rozdziałem ^^)

Dziękuję za komentarze. :
* Karolcia - Dzięęękuję .; *
* Amatorka - Proszę , oto nowy ^^
* Bieberek - Dziękuję <3
* cityoflove - Twoje rozdziały są nieziemskie <33
* IMissYou - heh , dziękuję. ;*
* love040497 - Spoko , dam ci chociaż nie uważam że go mam . Wbijaj . ; D
* Paulaa12 - Też Kocham <33
* mysterious - Dostała , dostała . ; p
* Kaite - ja Ciebie również . ; *
* yourSmile - Prosze oto nn . ; *

Oraz serdecznie zapraszam na mojego 2 bloga na którym poojawił się prolog ; ) hit The Lights <3
KOcham , do następnego. ; *
Tagi: #37
26.04.2012 o godz. 17:56
Obudziłam się bardzo , ale to bardzo wypoczęta i mega szczęśliwa. Wczoraj było świetnie. Nie mogę opisać tego co czułam. Odwróciłam głowę , by sprawdzić czy to nie był aby sen. Justin leżał z uśmiechem bawiąc się kosmykiem moich włosów. Uśmiechnęłam się do niego i czule pocałowałam w usta.
- Mogę codziennie mieć takie powitania. – powiedział z uśmiechem.
- Ja również. – odpowiedziałam mu tym samym.
- Jak się czujesz.? –zapytał z troską.
- Jak nigdy.- zaśmiałam się i przeciągnęłam moje stare kości. W jednym momencie wszystkie kostki w kręgosłupie popstrykały.
- Hahah. Staruszko moja. – zaśmiał się.
- Nie śmiej się. Ciebie też to dopadnie. – zaśmiałam się i podniosłam do pozycji siedzącej zasłaniając przy tym moje piersi kołdrą. Wokół łóżka leżały nasze porozrzucane ubrania. Wygląd tego pokoju , można było śmiało nazwać artystycznym nieładem. Sięgnęłam ręką po niedaleko leżącą sukienkę , po czym szybko ją ubrałam. Pozbierałam wszystkie ciuchy na jedną kupkę . Gdy spojrzałam na Justina , miał zamknięte oczy. Podeszłam bliżej i lekko dotknęłam jego policzek. Nic. Zero reakcji. Gdy dałam mu buziaka w usta , jedynie uśmiechnął się przez sen i odwrócił na bok. No tak. Kimnął se. Podeszłam do walizki i wybrałam tenzestaw. Skierowałam się do łazienki, po czym nalałam do wanny gorącej wody. Zakręciłam kran po czym delikatnie weszłam do wody. Nie zapomnę tej nocy. Czuję się mega szczęśliwa. Jakby Just wypełnił mnie szczęściem po brzegi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Często to robię , ale co mi tam. Myślałam tak o naszej ,,upojnej’’ nocy aż woda w wannie ochłodziła się. Obmyłam się jeszcze raz ciepłym strumieniem prysznica , a następnie chwyciłam ręką ręcznik i dokładnie wytarłam się bladoróżowym ręcznikiem. Ubrałam wcześniej wybrany zestaw , włosy uczesałam w wysokiego kucyka i pomalowałam się. Gdy wyszłam z pokoju Justin wybierał właśnie co ma ubrać. Jak mnie zobaczył wstał i podszedł do mnie , obejmując mnie w talii.
- Idziesz ze mną na wywiad.? – zapytał przytrzymując mnie za biodra.
- Nieeee. –przedłużyłam z uśmiechem. – Idę na zakupy. – zaśmiałam się.
- No wiesz co. Foch. Zostawisz mnie tak samego. – powiedział delikatnie zdejmując ręce z moich bioder.
- Zabrałam ze sobą mało rzeczy. – powiedziałam odgarniając mu kosmyk z oczu.
- Hmm.. To weź coś sexi. – zaśmiał się. A ja lekko walnęłam go w ramie.
- Ależ oczywiście masz kupić również sukienkę do kostek . Żeby zakrywała to i owo. A w domu , nie widzę przeszkód byś miała cokolwiek na sobie. – powiedział udając poważnego.
- Zboku. – zaśmiałam się. – Ale tą sukienkę mogę kupić. Dla ciebie zapiszę się nawet do zakonu. – powiedziałam z uśmiechem.
- UUu. Siostro Mileno. – powiedział śmiesznie poruszając brwiami.
- Tak , tak . Panie Bieber na którą ma pan ten wywiad.?- zapytałam sięgając po iPhona leżącego na podłodze.
- Na 12:30 a co.? –zapytał.
- Baranie. Jest 12:05. Idź szybko do łazienki. – pogoniłam go.
- O kurde. – zmieszał się. Chwycił szybko ciuchy i z pełnym speedem wbiegł do łazienki. Wybrałam jakąś torebkę , po czym schowałam do niej portfel i telefon. Nagle telefon Justa zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu widniało szalone zdjęcie Scootera. Odebrałam.
Milena: Halo.?
Scooter: Milena? Gdzie jest ten chłopak.?!
Milena: Będzie za 10 min.
Scooter: On powinien być tu już. Weź go w obroty. 10 min i ani minuty więcej.
Milena: Dobrze, już. Pa.
Scooter: Pa.
Rozłączyłam się i podeszłam do drzwi , ale JustinJustin otworzył szeroko drzwi prze co dostałam w czoło. A następnie wyjebałam się. Justin szybko podbiegł do mnie.
- Kotek , nic ci nie jest.? –zapytał z troską.
- Nie , masz kilka minut . Biegnij. – powiedziałam .
- Ale na pewno nic ci nie jest.? –zapytał ponownie.
- Justin , mówię że nic. Biegnij. – powiedziałam głośniej , a on niepewnie wstał , wziął iPhona do ręki i wybiegł z pokoju. Powoli i chwiejnie podniosłam się i weszłam do łazienki. Całe czoło miałam czerwone. Przepudrowałam się trochę , a usta pociągnęłam lekko różowym błyszczykiem. Wyszłam z łazienki zabierając torbę i kierując się do wyjścia. Skierowałam się do windy w której wysłałam sms do Mike by zszedł na dół. Gdy winda zatrzymała się na samym dole , przeszłam przez dosyć długi hol i usiadłam na jednym z foteli . Wyjęłam telefon z kieszeni i zalogowałam się na twittera. Follnęłam kilka osób , odpisałam na parę wiadomości a następnie wylogowałam się. Nagle podeszły do mnie dwie dziewczynki prosząc o zdjęcie z nimi i autograf. Z uśmiechem zrobiłam to o co mnie poprosiły , i kilka minut później Big Mike podszedł do mnie.
- Hej. – przytuliłam go na powitanie.
- Hej mała . Ojej. CO ci się stało w głowę.? – zapytał.
- Mały wypadek w pokoju. Justin szybko wychodził z łazienki i walnął mnie drzwiami. – zaśmiałam się a on razem ze mną.
- Idziemy gdzieś.? –zapytał.
- Tak na zakupy. – uśmiechnęła się do niego , a on zaczął się ze mnie lać.
- Ej , no co .? – zapytałam zdezorientowana.
- Masz siniaka. – zaśmiał się.
-Co.?! – powiedziałam i wyciągnęłam z torebki małe lusterko , przejrzałam się w nim i faktycznie ujrzałam lekko fioletowe miejsce.
- O kur… - powiedziałam a ludzie się na mnie spojrzeli.- O kurde. – dokończyłam.
- Użyj pudru. – powiedział.
- Nie zakryję tego. – stwierdziłam .
- To co idziemy.? –zapytał.
- Możemy , ale wiesz może gdzie są tu sklepy.? –zapytałam z uśmiechem.
- To ty nie wiesz.? –zaśmiał się.
- Aha. Czyli ty też nie wiesz. Dobra zaczepię kogoś. – powiedziałam.
- Może lepiej nie bo się przestraszą ciebie. Taka gangsta w różowej koszulce i siniaku na czole. – zaczął się śmiać.
- Tak , śmiej się dalej. – powiedziałam i zaczęliśmy kierować się do wyjścia. Założyłam okulary i kroczyłam przed siebie. Przed hotelem , nie stało tylu paparazzich co ostatnio , ale i tak z pięciu się tu przybłąkało . Zaczęli robić mi zdjęcia i zadawać pytania.
- Czemu Justin tak szybko wybiegł stąd.? Czemu masz siniaka.? Pobił cię i uciekł ?. – pytali. Zaśmiałam się.
- Nie , nie pobił mnie. Wybiegł szybko bo śpieszył się na wywiad , a ja mam siniaka , bo jak się tak śpieszył to przez przypadek dostałam drzwiami w czoło. – powiedziałam a oni nagrywali wszystko i non stop robili zdjęcia. Chciałam przejść ale nie miałam żadnej drogi , nawet skrawka żeby jakoś śmignąć między nimi. Mike zaczął robić mi drogę , jednocześnie osłaniając mnie. Szliśmy krok w krok. Nagle zobaczyłam dziewczynę , więc postanowiłam podejść do niej i spytać gdzie jest jakieś centrum handlowe.
- Hej. – przywitałam się z dziewczyną na oko 15 lat. Zdezorientowana spojrzała na mnie.
- Heee…j…. – odpowiedziała niepewnie.
- Mogłabyś mi pomóc.? –zapytałam z uśmiechem , a ona twierdząco pokiwała głową.
- Czy. ..ty.. Jesteś Milena.. Szulc.? –zapytała
- Tak. –zaśmiałam się.
- O boże. Jasne że ci pomogę. A w czym.? –zapytała pewniej.
- Nie jestem tu obeznana , a chciałabym jakieś ubrania sobie kupić. Mogłabyś mnie zaprowadzić , lub chociaż nakierować gdzie mogę znaleźć jakiś.? – zapytałam.
- Jasne , to chodźmy . Zaprowadzę Cię. – powiedziała z uśmiechem i zaczęłyśmy iść . Przez całą drogę rozmawiałyśmy , m. in. Poprosiła mnie o autograf , zdjęcie i żebym follnęła ją na twitterze . Atmosfera była całkiem miła. W około 15 min doszłyśmy na miejsce.
- To tu . – odezwała się a ja zobaczyłam ulicę pełną sklepów.
- Dziękuję. – powiedziałam z uśmiechem.
- To ja dziękuję. Koleżanki mi nie uwierzą . –zachichotała. – Muszę lecieć. Mam nadzieję , że spotkamy się jeszcze kiedyś. – powiedziała machając.
- Zobaczymy. – uśmiechnęła się i również jej pomachałam. Gdy skręciła w uliczkę , razem z Dużym ruszyliśmy przed siebie. Pierwszym sklepem był TopShop więc od razu weszliśmy do niego. Przeglądałam wszystko co wisiało na wieszakach. Po ok. 40 min kupiłam trochę biżuterii , kilka sukienek , butów i innych. Zapłaciłam za nie , a dziewczyna za kasą spakowała moje zakupy do papierowych toreb.
- Daj mi te torby . – powiedział Mike .
- Poradzę sobie. – powiedziałam.
- Oj tam , daj. – powiedział i zabrał mi z ręki. Westchnęłam cicho .
- To co , do hotelu tak.? – zapytał.
- Pff. To była rozgrzewka . – zaśmiałam się a Mike wywrócił oczami. Zachodziliśmy do każdego sklepu m.in. H&M , Zaraz . Po kilku godzinach , postanowiliśmy przejść się do kawiarni na rogu ulicy. Mike , poszedł zająć jeden ze stolików , a ja podeszłam do kasy. Z torebki wyciągnęłam portfel i patrzyłam co by tu kupić. W końcu nadeszła moja kolej.
- Dzień dobry. Co pani zamawia.? –zapytała blondynka.
- Dzień dobry. Poproszę espesso , latte i dwa kawałki ……- powiedziałam i zajrzałam w kartę przede mną. – ciasta czekoladowego. – uśmiechnęłam się , a dziewczyna wstukiwała coś na monitorze.
- 6 dolarów poproszę. – powiedziała spoglądając na mnie. Wyjęłam daną sumę i podałam dziewczynie.
- Za chwilę , przyniosę pani zamówienie do stolika. – powiedziała z uśmiechem.
- Dobrze. – odpowiedziałam i skierowałam się do stolika. PO kilku minutach dziewczyna przyniosła nasze zamówienie. Podniosłam kubek z kawą i upiłam szybko łyk. Delektowałam się delikatnym , ale dość wyrazistym smakiem. Mike przyjrzał mi się wyraźnie.
- Hmmm.? – powiedziałam odstawiając kubek od ust.
- Masz wąsa. – uśmiechnął się i podał mi chusteczkę. Wytarłam szybko go i zabrałam się za jedzenie ciasta.


[...]

PO ok. godzinie wróciliśmy do hotelu. Rozpakowałam wszystko z papierowych toreb po czym wygodnie rozsiadłam się na miękkim fotelu , który stał na tarasie. Przymknęłam drzwi i zadzwoniłam do Kornelii.
Milena: Korni.?
Korni: Milena.? CO tam.? Powiedziałaś Justinowi.?
Milena: Tak. Lżej mi się zrobiło.
Korni: To dobrze. Co tam u was słychać.?
Milena: A bardzo dobrze….
Korni: A i ślicznie zaśpiewałaś piosenkę Seleny. Hit w Internecie
Milena:. Tak.? Oj. Wszystko szybko się rozeszło.
Korni: A jak Justin tobie zaśpiewał. Jesteście tacy słodcy.
Milena: A wczoraj…
Korni: No nie mów.
Milena: No mówię…
Korni: Ohoho. Opowiadaj. Wszystko.
Milena: Wiesz , to wszystko wydarzyło się tak nagle. Wczoraj. Nigdy nie czułam czegoś takiego
Nagle za drzwiami zobaczyłam Justina uśmiechającego się do mnie słodko.
Milena: Kochanie , opowiem ci później. Jak Justina nie będzie. Hehe.
Korni: No dobrze. Ale czekam z niecierpliwością.
Milena: Będę pamiętać. Papap.
Korni: Nom , papa. Rozłączyłam się i powoli odchyliłam drzwi. Podeszłam do Justina wtulając się w niego i wciągając nozdrzami jego perfumy.
- Jak zakupy.? Ouł, ale masz siniaka. – powiedział przyglądając się mu.
- Wiem , paparazzi myślał , że pobiłeś mnie a potem uciekłeś. Ale uświadomiłam mu , że wcale tak nie było. – zaśmiałam się.
- Ojej. Nigdy nie podniósłbym na ciebie ręki. – powiedział z uśmiechem.
- Wiem , a jak tam wywiad.? –zapytałam trzymając jego rękę.
- A , puścili mi dwa filmiki z wczoraj. – zaśmiał się. - I nazwali to najsłodsze wyznanie miłości. – uśmiechnął się.
- Bo to było bardzo słodkie. – pocałowałam go w usta. – A o co jeszcze pytali.? –zapytałam , gdy odłączyłam się od jego słodkich ust.
- Standardowe pytania. Kiedy nowa płyta , trasa koncertowa, jak tam mój związek z tobą. – uśmiechnął się . Usiedliśmy na kanapie , po czym położyłam moje nogi na jego kolana. On delikatnie głaskał mnie po skórze.
- Ile dni jeszcze tu zostajemy.? –zapytałam opierając głowę o poduszkę.
- 2 dni. – powiedział. – Może wyjdziemy dziś gdzieś.? –zapytał tym razem delikatnie jeżdżąc palcem po mojej dłoni. Jego dotyk delikatnie mnie łaskotał.
- Jasne , czemu nie. – powiedziałam. – Teraz.? – zadałam pytanie.
- W każdej chwili. – uśmiechnął się i spojrzał mi prosto w oczy. – Boże , jaka ty jesteś śliczna. – zaśmiał się.
- Dziękuję , a ty przystojny. – powiedziałam i przekręciłam się tak że moja głowa leżała na jego kolanach. Patrzyłam mu prosto w oczy , a on dłonią jeździł po moim brzuchu.
- To ruszajmy nasze zacne dupska. – powiedziałam po chwili ciszy.- Tylko muszę się przebrać. – powiedziałam podnosząc się.
- Nie musisz . Wyglądasz świetnie. – powiedział i wpił się w moje usta. Odwzajemniałam każdy pocałunek.
- Dobrze, to tylko jakiś sweterek wezmę. – powiedziałam i podeszłam do walizki i wyjęłam z niego czarny , długi ale bardzo przewiewny sweterek. Przewiesiłam go przez rękę , i razem wyszliśmy z pokoju. Weszliśmy do windy , Just wcisnął guzik a ja położyłam mu głowę na ramię . On mocno mnie objął , szepcząc mi ciągle do ucha jak mnie kocha. Uśmiechałam się cały czas. Nagle drzwi rozsunęły się ,a my przechodząc przez hol wyszliśmy. Od progu paparazzi torowali nam drogę , ale my z uśmiechem przeszliśmy pomiędzy nimi.
-Gdzie idziemy.? – zapytałam z uśmiechem.
- Nie wiem. – uśmiechnął się. – Chodź do McDonalda i przejdziemy się na plażę. – powiedział.
- Spoko.- odpowiedziałam i dalej szliśmy przed siebie. Non stop robili nam zdjęcia. Po kilku minutach doszliśmy do Mc. . Stanęliśmy w kolejce , a po chwili kobieta obsłużyła nas. Zakupiliśmy shake’i , 2 cheeseburger’y i nuggetsy , a następnie wyszliśmy z lokalu. Po drodze kilka osób poprosiło nas o autograf i wspólne zdjęcie. Gdy doszliśmy do plaży , zdjęłam buty i chwyciłam je w ręce. Piasek delikatnie kuł mnie i ogrzewał w stopy. Szliśmy brzegiem morza , ciągle rozmawiając o śmiesznych sytuacjach , o nas. Fale podmywały piasek spod naszych nóg. Doszliśmy do płaskiej skały , na której postawiliśmy nasze jedzenie .Buty rzuciłam obok skały , a sama wspięłam się na nią i usiadłam. Po chwili Justin siedział obok mnie wcinając hamburgera. Uwalił się trochę majonezem i wyglądał bardzo słodko. Zaśmiałam się cicho.
- Yh.? –zapytał z pełną buzią. Chwyciłam chusteczkę i wytarłam mu majonez spod nosa.
- Dzięki. – uśmiechnął się . Odwzajemniłam mu tym samym. Gdy wszamaliśmy wszystko , papiery schowaliśmy do reklamówki . Postanowiliśmy już wracać bo było około północy. Chwyciłam moje buty w rękę i wracaliśmy tą samą drogą czyli brzegiem morza. Co chwilę posyłaliśmy sobie czułe całusy. Nagle Justin wziął ode mnie torebkę , sweter i buty i odbiegł kilka metrów od morza. Położył wszystko na piasku , oraz rzucił tam swojego iPhona. Nie wiedziałam co odwala w tym momencie , więc jak taka idiotka patrzyłam na niego. Nagle podbiegł do mnie , podniósł i zaczął biec w stronę morza. Czułam jak moje ubrania mokną. Woda była bardzo ciepła , ale nie . Ja nie popuszczę temu gnojkowi. Wynurzyłam się z wody i ujrzałam roześmianą twarz Justina.
- O nie kochany. – powiedziałam i zaczęłam biec w jego stronę. Podcięłam mu nogę w wyniku czego upadł , ale zdążył złapać mnie za nogę więc upadłam na niego. Nasze twarze dzieliły milimetry. Po chwili mocno go pocałowałam. On mocno trzymał mnie w pasie. Fale co chwile moczyły nas. Ale nie zwracaliśmy an to uwagi. Cieszyliśmy się swoją obecnością. Nie przeszkadzał mi chłodny wiatr. Kompletnie nic. Teraz , w tym momencie liczył się tylko on. Nikt więcej. Liczyły się teraz jego ciepłe dłonie oplatające mnie, jego malinowe usta które namiętnie mnie całują.


________________________________________________________________
Siemka dziewczyny , strasznie , strasznie przepraszam że tak dawno nie dodawałam , ale nie miałam weny i czasu zabardzo. Ale dziś jest. Chciałam po tej długiej nie obecności by był w miarę spoko, ale zwaliłam. NO trudno. Następne postaram się , by było dużżżo lepsze.

Dziękuję za komentarze :
* Paulaa12 - Dzięęękujęęę <3
* cityoflove - Dzięki . <3
* Bieberek - hehe , dzięki. ; ]
* xhazzix1d - ; *
* Mirami «33 - Spoko, dzięki za miłe słowa. ; )
* IMissYou - Dzięki . ; p
* MileyAndJustinLove - Dziękuję. ; *
* love040497 - Nie jestem genialna. ; [ Ale dziękuję <3
* Karolcia - Dzięki. ; ]



Edit: Bardzo serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga Hit The Lights . Pojawili się właśnie bohaterowie. ; *
Tagi: #36
21.04.2012 o godz. 11:41
Obudziłam się przez ,,lekkie’’ chrapanie pana Biebera. Przeciągnęłam się , po czym powoli usiadłam na łóżku. Postawiłam nogi na dywanie , a następnie podniosłam się. Podeszłam do walizki i wybrałam ten zestaw . Skierowałam się do łazienki i napuściłam gorącej wody do wanny. Zanurzyłam się w niej cała i po ok. 20 minutach wyszłam. Dokładnie wytarłam się kremowym ręcznikiem , wtarłam w siebie krem nawilżający i ubrałam się. Włosy zostawiłam rozpuszczone , a makijaż naturalny. Wyszłam z łazienki , a Justin leżąc na łóżku grzebał coś w telefonie. Pewnie na twitterze.
- Hej . – uśmiechnęłam się.
- Hej . Wyspałaś się.? –zapytał z troską. – Ale weź , zakryj brzuch , bo nie wiadomo co se jakieś zboczuchy pomyślą. – powiedział .
-Tak , tylko trochę chrapiesz. Na przykład ty. ?Zboczuchu. - zaśmiałam się. A on pokiwał przecząco głową i zaczął gonić mnie po pokoju. Po jakiś 5 minutach domowej rozgrzewki , pościeliłam łóżko.
- Ja nie chrapię. I zboczuchem nie jestem.- powiedział udając obrażonego , a później zniknął za drzwiami łazienki. Skierowałam się do drugiego pokoju i włączyłam sobie TV. Nie było nic. Chyba że brazylijskie seriale. Boże , jak ja ich nie lubię. Ten jest z tym , ona z tamtym. Później się wymienią. O i taki morał z tego. Po chwili usłyszałam jak ktoś staje na progu. Odwróciłam lekko głowę i zobaczyłam
Justina.
- Naprawdę chrapię.? –zapytał nieśmiało.
- Trochę. – uśmiechnęłam się.- Ale nie przebijesz Billego.- zaśmiałam się i wyłączyłam telewizor.
- Chodź, jestem głodny. Zjadł bym nawet ciebie. Ale co ja będę z tego miał. –zaśmiał się łapiąc mnie za rękę. Dałam mu całusa i zjechaliśmy windą na dół. Skierowaliśmy się do hotelowej restauracji , po czym usiedliśmy przy jednym ze stolików. Justin odsuną mi krzesło , a następnie sam usiadł obok. Sięgnęłam po menu i zaczęłam czytać potrawy. Po chwili przyszedł kelner.
- Mogę przyjąć zamówienie.? –zapytał .
- Tak , ja poproszę gofry. – uśmiechnęłam się i odłożyłam menu.
- A pan.? – zapytał Justa.
- Ja poproszę to samo co ta pani. – uśmiechnął się do mnie a kelner odszedł. Po kilku minutach przyniósł nasze zamówienie.
- Może wyjdziemy dziś gdzieś. Możesz pójść teraz ze mną na spotkanie z fanami. – powiedział Just biorąc do buzi kawałek gofra.
- Justin. Możemy gdzieś wyjść. Ale na ze swoimi fanami sam musisz się spotkać. – powiedziałam .
- Oj widzę że muszę inaczej mówić. Idziesz ze mną i nie chcę słyszeć słowa nie. – powiedział z cwanym uśmiechem.
- Jesteś wredny. – zaśmiałam się.
- Tez cię kocham. – powiedział i resztę czasu wszamaliśmy nasze zamówienie. Gdy skończyliśmy zapłaciliśmy i skierowaliśmy się na górę. Wybrałam jakiś bardziej odpowiedni zestawzestaw i szybko się w niego przebrałam. Po chwili Justinteż wszedł również ubrany. Oblookał mnie i z uśmiechem pocałował mnie w usta.
- Ślicznie wyglądasz. – powiedział.
- Dziękuję. Ty również jesteś niczemu sobie. – uśmiechnęłam się do niego i trzymając się za ręce zeszliśmy na dół, gdzie czekali już na nas Kenny i Big Mike. Przywitaliśmy się z nimi szczerymi uśmiechami po czym wyszliśmy na zewnątrz. Justin mocno ujął moją dłoń i z uśmiechem prowadził na miejsce. Cały czas czułam na swoim ciele , przy każdym ruchu błysk flesza . Ludzie biegali dookoła nas tylko po to by zrobić nam jak najlepsze zdjęcie. Zadawali pytania , ale my byliśmy za bardzo zajęci sobą. Ciągle śmieliśmy się , mówiliśmy sobie czułe słówka. Byliśmy po prostu szczęśliwi. Po jakimś czasie doszliśmy do sporego centrum handlowego. Dookoła stały metalowe bramki , a za nimi tłumy fanek. Przy każdym wyjściu stał jakiś ochroniarz. Gdy dziewczyny zobaczyły Justa zaczął się jednej wielki grupowy pisk. On jedynie uśmiechnął się szeroko i ciągnąc mnie do środka pomachał do wszystkich. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się w stronę długiego stołu z dwoma krzesłami. W tle było zdjęcie Justa. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Chłopak odsunął mi krzesełko . Usiadłam na nie , a on zajął drugie krzesełko. Po chwili zobaczyłam Scootera idącego w naszą stronę.
- O hej Milena. –uśmiechnął się do mnie.
- Siemka. – uśmiechnęłam się do niego.
- Skąd się tu wzięłaś. ? –zapytał.
- A wzięłam się i przyleciałam. – zaśmiałam się. – Miałam sprawę do Justina. – powiedziałam.
- No dobrze. Gotowy.? –zapytał Justina.
- Możemy zaczynać. – powiedział z uśmiechem. Braun uśmiechnął się i pokazał ochroniarzom znak , że mogą wpuścić dziewczyny. Fanki w kilka sekund wypełniły całą salę. Podchodziły co chwilę do stolika i niemiłosiernie piszczały. Ale rozumiem je. Gdybym nie wyjechała do USA , a do Warszawy przyjechał by Ian Somerhalder. Też bym pewnie piszczała.

[…]

Ku mojemu zdziwieniu większość dziewczyn chciało także mój autograf i zdjęcie razem. W końcu podeszła do nas ostatnia dziewczyna. Miała może z 10 lat. Jej długie , czarne , kręcone włosy opadały na ramiona. Miała ciemną karnację , ubrana była w błękitną sukienkę do kolan. Niepewnie podeszła do nas i wyciągnęła z plecaczka zdjęcie Justina. Następnie położyła je lekko na stole.
- Nie wstydź się. – uśmiechnęłam się do niej.
- Nie gryzę. – powiedział Justin , podpisując zdjęcie. Dziewczynka uśmiechnęła się i również wyciągnęła z plecaczka , wydrukowane zdjęcie z koncertu charytatywnego. Uśmiechnęłam się do niej i podpisałam zdjęcie.
- Mam coś dla was. – powiedziała i wyciągnęła z plecaka dwa pudełeczka. Jeden podała mi , a drugi Justinowi.- Cieszę się , że jesteście tu oboje. – powiedziała z uśmiechem. Otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam bransoletkę zrobioną z muliny . Była całą czarna a napis Jilena <3 był na różowo.
- Ale śliczna. – powiedziałam a oczy w kilka sekund zaszkliły mi się.
- Cieszę się , że pani tu jest , ponieważ mogłam go osobiście dać. – powiedziała chowając zdjęcia z autografami do zeszytu.
- Po pierwsze , Milena. Żadna pani. A po drugie. Strasznie dziękuję. TO bardzo , bardzo miłe. – powiedziałam wstając . Podeszłam do dziewczyny i mocną ją przytuliłam. Po chwili poczułam jak kolejne ręce nas oplatają. Poczułam perfumy Justina.
- Cieszę się że mam takich wspaniałych fanów. – powiedział i mocno nas przytulił. – Jak masz na imię.? –zapytał dziewczynkę.
- Rebecca. – powiedziała.
- Zawiążesz mi tą bransoletkę.? –zapytał Rebeccę , podając jej czarną bransoletkę z białym napisem. Dziewczyna uśmiechnęła się i zawiązała ją na jego ręce.
- Mogę jeszcze z wami zdjęcie.? –zapytała.
- Jasne .- uśmiechnęliśmy się do niej . Podałam aparat Mike’owi i przytuliliśmy mocną ją. Kilka minut później na Sali , świeciło pustkami. Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej. Położyłam głowę na ramię Jutina. Objął mnie jedną ręką i skierowaliśmy się na zewnątrz.
- Chodź, zjemy gdzieś. – powiedział i pociągnął mnie w stronę miasta. Chociaż było już dosyć ciemno , to i tak blaski fleszy oświetlały nam całą drogę. Kenny i Mike posłusznie szli tam gdzie my i nie pozwalali za blisko podchodzić paparazzim. Nagle doszliśmy do jakiegoś baru z karaoke.
- Chodź, popatrzymy jak śpiewają. – uśmiechnął się do mnie a ja pokiwałam głową na znak że się zgadzam i weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy stoliku który stał niedaleko sceny. PO chwili przyszedł do nas gościu i podał nam listę dań. Na scenę weszła jakaś blondynka i zaczęła śpiewać Stickwitu- The Pussycat Dolls.. Śpiewała dosyć ładnie. Wybraliśmy dania i siedząc kołysaliśmy się z Justinem do rytmu. Gdy facet przyniósł nam dania a po ok. 15 minutach zjedliśmy.
- Kotek. Muszę do WC. –powiedział Just i odszedł od stołu. Kelner wziął nasze talerze i zniknął z nimi. Jak jakiś czarodziej. Po chwili wszystkie światła oświetliły scenę . Pojawił się na niej cień , a następnie zaczęła lecieć znana mi melodia.( przeczytajcie chociaż kawałek tłumaczenia : * )Przyjrzałam się i zobaczyłam Justina. Gdy ludzie wokoło również go zobaczyli , wyciągnęli telefony i zaczęli go nagrywać. On jedynie z uśmiechem zaczął śpiewać. Zszedł ze sceny i podszedł do mnie kontynuując śpiewanie. Zaciągnął mnie na środek sceny i zaczął tańczyć jak Michael Jackson. Cicho się zaśmiałam i z wielkim smajlem wpatrywałam się w niego. Robił to z taką pasją. Czułam na sobie błyski aparatów , ale nie przejmowałam się tym. Boże, jaki on słodki. Gdy skończył ukłonił się lekko i podbiegł przytulając mnie mocno. Wtuliłam się w niego i dałam mu soczystego buziaka , na co wszyscy zrobili ,,ooooooooo’’. Uśmiechnęłam się podczas pocałunku. Gdy odłączyliśmy się od siebie zeszliśmy ze sceny, kierując się na nasze miejsce.
- Siadaj. – powiedział Justin klepiąc swoje kolana. Zaśmiałam się i usiadłam.
- To było słodkie. Kocham Cię. – powiedziałam spoglądając w jego tęczówki.
- Potrafię być słodki. – uśmiechnął się. – Też cię kocham. – powiedział i musnął moje usta.
- Mam pomysł. Też ci coś zaśpiewam. A kto wie… Może nawet dokończymy coś , co zawsze nam przerywają.- powiedziałam poruszając śmiesznie brwiami.
- Ohoohoho. Bardzo podoba mi się ten pomysł . – zaśmiał się. Z uśmiechem wstałam i skierowałam się do faceta który stał pod sceną.
- Chciałaby pani coś zaśpiewać.? –zapytał chłopak po 20.
- Tak. Macie podkład do Love You Like a love song .? –zapytałam.
- Mamy. – odpowiedział z uśmiechem.
- TO dobrze. – powiedziałam , dostałam mikrofon i wyszłam na środek sceny. Spojrzałam na Justina i uśmiechnęłam się , na co on wyszczerzył swoje białe ząbki. Zaśmiałam się dosyć głośno i melodia zaczęła lecieć. Śpiewałam , każde słowo jak szczere wyznanie dla niego, dla tego ludka który ciągle podąża za mną wzrokiem. . Kocham tą piosenkę , za to że jest taka prawdziwa. Publiczność klaskała w rytm , a Justin odwalał jakieś dziwne tańce. W pewnym momencie chciałam przestać śpiewać, a po prostu zacząć się z niego śmiać. Ale Milena , twarda jest. I nie poddała się. Gdy skończyłam usłyszałam głośne brawa , a Justin wpadł na scenę jak torpeda podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi. Stykaliśmy się czołami , a ja stałam lekko na palcach , ponieważ, pan Bieber nie chciał mnie postawić na ziemię.
- Kocham Cię. – powiedziałam patrząc w jego brązowe tęczówki.
- Ja Ciebie też. – powiedział i powoli postawił mnie na ziemie. Oddałam mikrofon i zeszliśmy ze sceny. Postanowiliśmy wyjść. Po drodze zahaczyliśmy do sklepu. Znaczy Justin , bo musiał coś kupić. A ja stałam przed z Kennym i Mike. Wieczorny wiatr delikatnie przeszywał moje ciało. Po kilku minutach wyszedł Just ze sklepu , a my skierowaliśmy się w stronę hotelu. Pożegnaliśmy się wewnątrz z chłopakami i skierowaliśmy się do pokoju. Zdjęliśmy buty a Justin przywarł mnie do ściany. To się chłopak napalił.

( +18 Piosenka xD)

Ręką masował moje udo , a ja wsadziłam rękę w jego włosy. Podniósł mnie nadal całując. Trzymał mnie za pupę, a ja oplotłam go nogami. Czochrałam jego włosy , a on namiętnie mnie całował. Delikatnie położył mnie na łóżko , a po chwili leżał na mnie. Podczas dalszego całowania ściągnął z siebie koszulkę i koszulę. Nasze części garderoby po kolei lądowały na podłodze. Ręką błądziłam bo jego torsie , a on położył rękę na mojej piersi , po czym zjeżdżał coraz niżej. Cicho mruknęłam mu do ucha , po czym on zaczął całować mnie od szyi do ud. Miał bardzo rozpalone usta. Gdy tak leżeliśmy w samej bieliźnie , w końcu i ona musiała zniknąć. Na pierwszy odstrzał poszedł mój stanik. Po kilku chwilach byliśmy nadzy. Czułam na sobie rozpalone ciało Justina.
- Teraz nikt nam nie przerwie . Jesteś pewna że tego chcesz.? –zapytał z troską. Kiwnęłam głową , po czym wpiłam się w jego malinowe usta. Czułam , że nie długo się to stanie. Wszystko wewnątrz mnie wariowało. Było to dosyć przyjemne uczucie. W jego oczach widziałam iskierki szczęścia.
- Nie zapomniałeś o czymś.? Nie chcę być nastoletnią matką. – zaśmiałam się. – Jeszcze bym poszła do programu na MTV. – uśmiechnęłam się.
- Ah , no tak. Oj tam , takie słodkie dzieciątka by wyszły. – powiedział.
- Mam 16 lat. Nie długo 17. Jeszcze nie chcę ich mieć. – powiedziałam , a on sięgnął do kieszeni spodni i wyjął prezerwatywę. Po czym założył ją.
- Ale jesteś pewna na 100%.- powiedział.
- Justin , tak. – powiedziałam pewna siebie. Chłopak przytrzymał moje biodra i delikatnie , jak by bał się mnie uszkodzić wszedł we mnie. Cicho jęknęłam , a on uśmiechnął się do mnie. Na początku powoli poruszał biodrami , ale gdy czas mijał poruszał nimi coraz bardziej energicznie, przez co ja jęczałam częściej. ( boże co ja pisze xD) On miał z tego satysfakcję. Tak , straciłam dziewictwo. Tak , z Justinem Bieberem. Tak , moim ukochanym. Czułam wewnątrz siebie dziwne , ale zarazem bardzo przyjemne motyle w brzuchu. Gdy skończyliśmy oboje padliśmy na łóżko.
- No kolego. Rozdziewiczyłeś mnie. – zaśmiałam kładą się na brzuch.
- Czuję się zaszczycony. Masz zgrabny tyłek. – zaśmiał się zdyszany.
- Dziękuję. – powiedziałam i przykryłam się.
- Ej no. Chce popaczeć. – powiedział udając obrażonego,.
- Może kiedyś. – powiedziałam uśmiechając się i położyłam głowę na rozgrzane ciało Justina. Wtuliłam się w niego , a on czochrał moje włosy. Po chwili zasnęłam.


*****************************************************************
Siemka ;* Jak widzicie , zdecydowałam się na scenę +18. Próbowałam tak pisać , by nie obrzydziło was. Zresztą , dziwnie mi się to pisało xD . Mam nadzieję , że spodoba wam się.

Dziękuję za komentarze :
* Bieberek - Dziękuję. ; *
* MileyAndJustinLove - Oj tam. Mówicie tak , żeby było mi miło . ; p
* Karolcia - Dziękuję ;*
* BigLove- O dziękuję. ; ]
* love040497 - Nie bij xD Dziękuję. ; *
* Paulaa12 - heh. Dziękuję <3
* morelove - O dziękuję. Słodkie <3
* Lola ;*- Dzięki . ; )
* Moncia332 - Dzięękuję. ; *
* Kata99 - Ten jest krótszy, ale mam nadzieję , że spodoba się ; ]
* TyreE - NIe szalejta mi tu . xD
* LoveOneDirection - Dzięęękuję ; *
Tagi: #35
10.04.2012 o godz. 13:02
Hej , dziewczyny. Dziękuję za tak dużo komentarzy pod 34 rozdziałem. Poprostu jestem taka happy że jest ich 11. Normalnie prezent na święta. A właśnie co do świąt. Przepraszam , myślałam że uda mi się wstawić nowy rozdział. ALe niestety. Myślę , że w tym tygodniu nie uda mi się. Przepraszam jeszcze raz.

Wszystkim życzę wspaniałych świąt. Wiecie jajecko i te inne sprawy . ; ) A i pamiętacie , bronić się jak będą lać wodą. !! Ważny jest atak. I to jeszcze z zaskoczenia. Więc to by było na tyle i życzę wszystkim jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT ; *


Smiiiley ; *
06.04.2012 o godz. 22:32
- Tak łatwo ci nie odpuszczę.. – powiedział i zaśmiał się szyderczo…
-Zostaw mnie! Pomocy!!- zawołałam ale po chwili przyłożył mi do ust swoją zimną dłoń. Wyrywałam się z całych swoich sił , ale on był silniejszy. Po chwili usłyszałam , że ktoś tu biegnie.
- Zostaw ją. !- krzyknął znajomy mi głos. Dawid zerwał się szybko.
- Jeszcze się spotkamy. – powiedział do mnie i zaczął uciekać. Kilka sekund później czułam na sobie ciepłe dłonie które czule mnie przytulają.
- Milena. Nic ci nie jest.??- zapytała Kornelia . Odwróciłam się do niej i kiwnęłam głową , że wszystko OK.
- Zwiał. – powiedział zdyszany Tomek podchodząc do nas z Łukaszem.
- Co za… - powiedziałam wstając na nogi. – I jeszcze obcas mi złamał. – powiedziałam oburzona.
- Czy tylko mi się zdawało , czy to był Dawid.? –zapytała przyjaciółka.
- Nie mylisz się. Jest z tym plastikiem.. – powiedziałam otrzepując z siebie trawę .
- Ale o co chodzi.? –zapytali zdezorientowani chłopacy.
- Zaraz wam wszystko powiem. Ale chodźmy gdzieś. – powiedziałam i zdjęłam buty, by nie kuśtykać.
- Wejdźmy do domu. – zaproponował Tomek , a po chwili byliśmy w sporym pomieszczeniu.
[…]
Opowiedziałam im wszystko łącznie z listem , który wrzucili mi do domu.
- To ten plastik.? –zapytała nie dowierzając Korni.
- Skąd tu wgl ten Dawid się wziął. – powiedział zmieszany Tomek.
- Mówiłaś Justinowi o tym. .? –zapytali nagle wszyscy naraz. Spojrzałam na nich i przecząco pokręciłam głową.
- Nie chce niszczyć mu teraz tej atmosfery. Jest z fanami. I nie chcę tego robić przez telefon. – powiedziałam i zaczęłam bawić się bransoletkami.
- Musisz mu to powiedzieć. I to koniecznie. – powiedział Łukasz. – Gdyby coś takiego się stało , jako chłopak , chciałbym wiedzieć. – powiedział spoglądając na Korni, która nerwowo okręcała włosy wokół palca.
- Okej. Polecę do niego. – powiedziałam po chwili ciszy , która nastąpiła.
- To na co czekasz. – powiedzieli wszyscy.
- Polecę rano. – powiedziałam na co oni przytaknęli.
- Ok. To zostań już tu na noc. – zaproponował Tomek.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się do niego wdzięcznie i przytuliłam ich wszystkich. Nikt nie ma takich przyjaciół jak ja. A w tych czasach jest coraz trudniej o nich. Mam nadzieję , że nigdy ich nie stracę. Położyliśmy się obok siebie na podłodze wyłożonej poduszkami a potem…. Potem to chyba zasnęłam.

Rano.

- Milena !!! Wstawaj. !!!- wydarł mi się Tomek do ucha.
- Tak mamo. – powiedziałam i odwróciłam się do niego moim ,,tyłem’’.
- Też cię kocham .Ale teraz wstawaj bo użyje bardzo nie fajnej metody.- powiedział a ja podniosłam się szybko . Nie wiadomo co strzeli mu do łba.
- Bardzo ładnie. Jedziemy do twojego domu , ładnie się pakujesz, lecisz samolotem do Panamy i wszystko ładnie wyśpiewasz Justinowi. – powiedział Tomek , zrywając ze mnie jakiś cienki kocyk.
- Dobrze, kochanie. – powiedziałam przecierając oczy i rozciągając się. Wstałam i poszłam do kuchni.
Przy stole siedziała Korni i Łukasz . Przyjaciółka robiła kanapki, a Łukasz co chwilę jej je podbierał.
- Hej.- przywitałam się z nimi.
- Siemka. Chodź , zjedz coś , bo zaraz nic nie będzie. – powiedziała czerwono włosa po czym spojrzała na Łukasza , który właśnie sięgał po kolejną kanapkę.
- Spoko. Dziękuję. – powiedziałam biorąc kanapkę ze stołu. Szybko zjadłam ją i po chwili byliśmy gotowi do wyjścia. Gdy przeszliśmy przez próg drzwi , poczułam miłe ciepełko, które otulało całe moje ciało. Szliśmy sobie do mnie i śmieliśmy się ze wszystkiego. Co chwilę widziałam błyski fleszy. Nagle podszedł do mnie jeden z fotografów.
- Przepraszam , mogę zadać kilka pytań.? –zapytał.
- Jasne. – odpowiedziałam i spojrzałam na niego.
- Czy będziesz nagrywać nową płytę.? –zapytał nagrywając mnie.
- Tak , mam coraz więcej materiału na nią. Jeszcze tylko z 3 piosenki i myślę że prace ruszą pełną parą. – uśmiechnęłam się.
-A czy jakiś singiel , wydasz przed płytą. – zapytał.
- Tak. Tytuł to Skyscraper. Jest to bardzo ważna dla mnie piosenka. Mam nadzieję , że pomoże wielu dziewczynom , ale i nie tylko zrozumieć niektóre rzeczy. – powiedziałam poprawiając torebkę na ramieniu.
- Dobrze, to jeszcze jedno. Jak twój związek z Justinem Bieberem. Jak przeżywasz tą rozłąkę.? –zapytał na co ja lekko się uśmiechnęłam.
- Dogadujemy się bardzo dobrze. Zawsze trudno jest , ale dajemy radę. W końcu to tylko siedem dni. Ale i tak kontaktujemy się ze sobą bardzo często. Skype, telefon. – uśmiechnęłam się.
- Dziękuję , że zgodziłaś się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Mogę jeszcze zrobić sobie z tobą zdjęcie.? –zapytał.
- Oczywiście. – uśmiechnęłam się i podeszłam do niego. Uśmiechnęłam się do aparatu i pożegnałam się. Po chwili już dalej szliśmy do mojego domu. Po kilku minutach doszliśmy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam że nikogo niema. CO oni robią że ich tu nie ma.. Dobra nie ważne.
- Daj telefon. – powiedziała Kornelia.
- A po co ci.? –zapytałam , ale i tak jej go dałam.
- Nie puszczę cię tam samej. Jedziesz z Big Mikem. Powiedziała i przyłożyła telefon do ucha. Weszłam na górę, znalazłam jakąś małą różową walizkę i spakowałam do niej kilka zestawów i najpotrzebniejsze rzeczy. Następnie weszłam do garderoby i ubrałam się w wygodny strój na podróż. Weszłam jeszcze szybko do łazienki i wzięłam orzeźwiający prysznic. Gotowa weszłam jeszcze raz do pokoju , zabrałam walizkę i torebkę. Zeszłam na dół gdzie wszyscy już na mnie czekali.
- Możemy jechać. ? –zapytał Big Mike.
- Tak . Dziękuję. – uśmiechnęłam się , a on zabrał moją walizkę. Wyszliśmy z domu , zamknęłam go na klucz i podążyłam w stronę samochodu. Wszyscy zapakowaliśmy się do niego i ruszyliśmy na miejsce. Po około 40 minutach staliśmy na chodniku przed lotniskiem L.A.X. Tłum ludzi , chodzących w tą i z powrotem. Miliony zapachów perfum unoszących się w powietrzu. Mike wyjął moją walizkę a ja ją od niego wzięłam. Weszliśmy wszyscy razem do środka i okrążyli nas paparazzi. Jakoś nie miałam ochoty w tym momencie z nimi rozmawiać.
- Gdzie wyjeżdżasz? – zapytał jeden.
- Do Panamy.-odpowiedziałam krótko i podeszłam do kas. Wyciągnęłam paszport z torebki i położyłam go na blacie razem z paszportem Mike.
-Dzień Dobry. – uśmiechnęłam się do kobiety, w krótkich rudych włosach.
- Witam na lotnisku L.A.X. W czym mogę pomóc. .? –zapytała patrząc na mnie z uśmiechem.
- Kiedy jest najbliższy lot do Panamy.?- Zapytałam opierając łokieć o blat.
- Zaraz powiem…. Za .. Godzinę. – powiedziała.
- Dobrze. To poproszę dwa bilety na lot do Panamy. – powiedziałam a kobieta coś tam poprztykała na komputerze i po chwili podała mi dwa świstki papieru.
- Miłego lotu , panno Szulc. – uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję bardzo. – zaśmiałam się i podeszłam do Mike.
- Mamy lot za godzinę .- powiedziałam do Mike.
- Dziękuję , że jesteście tu ze mną. Naprawdę dziękuję. – skierowałam moją wypowiedź do przyjaciół. – I przepraszam że nie spędzę z wami tych ostatnich dni tutaj. – powiedziałam smutna.
- Teraz ważniejsze są wasze sprawy. Następnym razem ty do nas przyjedziesz. – powiedział uśmiechnięty Tomek.
- Wiesz , że zawsze możesz na nas liczyć. – powiedziała Kornelia.
- Wiem , dlatego tak bardzo was kocham. – powiedziałam i przytuliłam ich mocno. – Przekażcie mojej mamie że musiałam wyjechać do Justina. Że później jej to wyjaśnię. – powiedziałam.
- Spoko. Powiemy jej.- uśmiechnął się Łukasz.
- Milena , musimy iść do odprawy. – powiedział Duży.
- Czas się pożegnać. – powiedział Tomek.
- Niestety. Będzie mi was brakować. Mam nadzieję , że zdąże przyjechać z Panamy , by pożegnać się z wami. – powiedziałam.
- Zobaczymy.- powiedział Łukasz.
- Mam nadzieję , że wszystko będzie dobrze.- powiedziała Kornelia.
- Uważajcie na siebie. – powiedział Tomek.
- Będę za wami tęsknić. Paapap. – przytuliłam ich i szłam krok w krok za Mikem. Odwróciłam się jeszcze raz do nich i pomachałam im. Później przeszłam przez bramkę , a mój bagaż jechał na taśmie. Po kilkunastu minutach siedziałam razem z Mikem na plastikowych krzesełkach.
- Czeka nas bardzo długi lot. – powiedział Mike patrząc na startujące samoloty.
- Wiem. Dziękuję , że lecisz ze mną. – powiedziałam i oparłam głowę o jego ramię.
- Mała , z tobą jadę wszędzie. –zaśmiał się a ja razem z nim. Przez kolejne kilkanaście minut opowiadaliśmy sobie śmieszne historie. Nagle jakaś kobieta zaczęła mówić , że pasażerów na lot do Panamy prosi się do samolotu. Wstaliśmy powoli z krzesełek i ruszyliśmy do pań które stały przy wyjściu i sprawdzały bilety.
[…]
Usiadłam na dosyć miękkim fotelu tuż przy oknie. Stewardessy machały coś tam rękoma , a ja szczerze miałam to gdzieś. Mike siedział obok mnie i słuchał je. Zapieliśmy pasy po czym powoli zaczęliśmy wzbijać się w powietrzę. Gdy byliśmy na odpowiedniej wysokości mogliśmy się odpiąć. Wyjęłam iPoda z torebki , podłączyłam słuchawki i wsadziłam je w uszy. Po chwili usłyszałam dźwięk A Year Without Rain . Uśmiechnęłam się sama do siebie. Co zauważyłam robię dość często i przymknęłam oczy. Po kilku piosenkach odpłynęłam.
[…]
Obudziło mnie szturchanie. No nie . Czemu nie mogę się sama budzić. Eh.
- Wstawaj . Za 30 min lądujemy. – usłyszałam głos Mike.
-Okej.. –przeciągnęłam się i dalej słuchałam muzyki. Patrzałam na chmury. Piękny widok. To się wyspałam za wszystkie czasy. Nagle usłyszałam że podchodzimy do lądowania i mamy zapiąć pasy. Szybko zapięłam się i po kilku minutach poczułam jak podwozie dotyka ziemi. Już przez okno widziałam że jest tam gorąco. Gdy wyszliśmy z samolotu , poczułam nagłe uderzenie gorąca. Zdjęłam z siebie bluzę , a Mike odebrał nasze bagaże. Szliśmy przez hale lotniska. Wokół słyszałam głosy. Niestety nic nie rozumiałam. Wszyscy mówili w języku hiszpańskim. Piękny język. Może kiedyś się nauczę. Przechodziliśmy przy różnych stoiskach. Tu również byli paparazzi.
- Hmm. Tylko w którym on się zatrzymał hotelu.- powiedziałam śmiejąc się.
- To ty nie wiesz.? –zapytał również się śmiejąc.
- Może jakaś jego fanka będzie obeznana. –powiedziałam i szukałam wzrokiem kogoś. Ale co ja sobie pogadam. Po hiszpańsku. No , biegnę normalnie. Nagle przeszliśmy obok stoiska z gazetami. Chciałam kupić sę jakąś gazetę, ale patrzę tu hiszpańska tu też. No żesz.. Nagle zobaczyłam gazetę i patrzę. I nie rozumiem. No jakiś żal .Jest napisane Justin Bieber telelelelele. No i jak ja to mam rozszyfrować. Podeszłam do kasjerki i zaczęłam coś tam do niej mówić. Na szczęście umiała angielski. Chwała bogu. Przetłumaczyła mi cały artykuł i dowiedziałam się w jakim hotelu , mój ukochany przebywa. Podziękowałam kobiecie i wyszłam.
- Din , din , din. Wiem w jakim hotelu jest. – zaśmiałam się.
- To jedziemy do niego. – powiedział i ruszyliśmy na zewnątrz. Wsiedliśmy do taksówki , na szczęście koleś w niej , mówił trochę po angielsku więc zrozumieliśmy się. PO kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się pod dużym budynkiem. Zapłaciłam za przejazd i wysiedliśmy. Nie dość że słońce dawało mi po oczach , to jeszcze flesz. Przeszliśmy pod same drzwi i weszliśmy do środka. Wewnątrz było pięknie. Ściany w kolorze kawy z mlekiem. Ozdobne kolumny i duża ilość roślin. Spojrzałam w górę , i zamiast sufitu był szyby , przez które wpadała duża ilość światła. Wewnątrz ludzie się na mnie dziwnie patrzyli.
- Ej , co oni się tak gapią. – szepnęłam do Mike.
- Może dlatego że jesteś rozpoznawalna. – powiedział z uśmiechem. Wykręciłam oczami i skierowaliśmy się do recepcji.
- Dzień dobry.- uśmiechnęłam się do dwóch panów około 40.
- Witamy w Hotelu Grandie. W czym możemy pomóc.? –zapytali z uśmiechem.
- Jakby mógł pan mi powiedzieć , który pokój jest Justina Biebera. – uśmiechnęłam się opierając się o drewniany blat.
- Oczywiście panno Szulc. – uśmiechnął się , a ja zaskoczona patrzyłam na niego. A jednak. Znana jestem. Uhuuhu. Dobra , co ja odwalam. Ogarnij się.
- Pokój nr 474. –powiedział z uśmiechem. – Kolega zaprowadzi panią. – powiedział a po chwili szedł obok nas. Weszliśmy do windy , facet kliknął numer piętra i pojechaliśmy. Wewnątrz windy grała straszenie denerwująca melodyjka. Oparłam się o poręcz i po minucie byliśmy na odpowiednim piętrze.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się do tego boya hotelowego.
- Do usług. – uśmiechnął się , i zniknął za drzwiami windy.
- 470, 471, 472, 473, 474. Jest. – powiedziałam i pociągnęłam za klamkę. Było zamknięte , więc wyjęłam kartę którą dostałam od recepcjonisty i przeciągnęłam ją przez specjalny otwór. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam piękny apartament.Mike postawił walizkę moją i swoją , po czym walnął się na kanapę i włączył telewizor. Rozejrzałam się po pokoju i poszłam zobaczyć inne. Sypialnia oraz łazienka są piękne. CO by tu porobić. Hmm.. Dobra, przebiorę się. Wzięłam walizkę i wyszperałam z niej ten zestaw. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Związałam włosy w kłosa i poszłam do Dużego. Ja wbijam do pokoju , a on .. Chrapie. NO tak . Najlepiej. Dobrze , że kanapa jest duża. Usiadłam na kremowej sofie i zaczęłam patrzeć co jest w telewizji. Patrzyłam na kanały. Następne, następne. Tylko z 3 były po angielsku , ale akurat leciały jakieś seriale których nie trawię. Na przykład taka moda na sukces. Każdy jest z każdym. Późnej są oddzielnie i szopka się kontynuuje. Włączyłam na MTV i podeszłam do okna. Otworzyłam je na oścież i oparłam się o parapet. Widok był piękny. Firanki powiewały delikatnie za każdym razem gdy powietrze wpadło do pomieszczenia. Wyjęłam telefon z kieszeni spodenek i zrobiłam zdjęcie krajobrazu , po czym zalogowałam się na twittera i dodałam wpis razem ze zdjęciem.:

,,Pięknie tu (;

I dodałam wpis. Odpisałam jeszcze kilku osobom i wylogowałam się . Położyłam telefon na parapet i wyjrzałam ponownie przez okno. Usłyszałam straszne krzyki i piski. Wychyliłam się jeszcze bardziej i zobaczyłam tłum. Tłum fanek a wśród nich Justina i Kenny'ego. .Uśmiechnęłam się i dalej obserwowałam jak wchodzi do środka.
-Leniu, wstawaj. Just idzie. – powiedziałam szturchając Big Mike , ale on odkręcił się w drugą stronę i mruknął coś w typie mhm..
- O nie ! Wstawaj. – powiedziałam i pociągnęłam go tak że spadł na podłogę.
- Aua.? – spojrzał na mnie wzrokiem typu , pożałujesz.
- Nic ci nie jest. – zaśmiał się i usiadłam na kanapę. Po chwili usiadł obok mnie i podśpiewywał sobie piosenkę która leciała właśnie na MTV .Po kilku minutach drzwi się otworzyły. Pierwszy do pomieszczenia wszedł Justin , a zaraz po nim Kenny. Chłopak spojrzał w moją stronę i wyraźnie się zdziwił. Uśmiechnęłam się do niego.
- CO ty tu robisz.? –zapytał zdziwiony.
- Dzięki za miłe powitanie. – powiedziałam.
- Kotek. Zaskoczyłaś mnie. – podszedł do mnie , przytulił mnie mocno , po czym namiętnie pocałował.
- I takie powitania lubię. –zaśmiałam się i wtuliłam w bruneta. On objął mnie jedną ręką i przywitał się z Big MIkem.
- Rozumiem , że zostajecie tu do końca tygodnia. – powiedział Justin patrząc mi prosto w oczy.
- Nie wiem. – powiedziałam obojętnie.
- To kilka dni.- powiedział robiąc smutne oczka.
- Justin , jesteś tu w pracy , a nie na wakacjach. – powiedziałam trzymając go za rękę. – Muszę z tobą porozmawiać. – powiedziałam zabierając rękę.
- Co się stało.? –zapytał z troską.
- Muszę ci coś powiedzieć. Przejdźmy się gdzieś , gdzie nikogo nie będzie. – powiedziałam…
[…]
Siedzę właśnie na skalę , która ciągle obmywana jest przez fale morze. Justin siedzi cicho i nie odzywa się . Świeże , morskie powietrze , zachodzące słońce. On obok mnie. Wszystko jest idealne. Nie chcę psuć tej atmosfery , ale jeżeli mu nie powiem może stać się coś złego.
- O czym chciałaś pogadać.? –zapytał po chwili.
- Pamiętasz tego plastika.? –zapytałam patrząc się w morze.
- Pamiętam. Coś ci zrobiła. ? –zapytał.
- Tej samej nocy , wrzuciła mi do domu kamień. Do kamienia , przyczepiona była karteczka. – powiedziałam i wyjęłam z torebki ten list. Podałam mu go nie pewnie. On wziął go szybko do ręki.
Oczami Justina.

Wziąłem szybko ten list. Otworzyłem go i zacząłem czytać. Już , na samym wstępnie wkurzyłem się .Ale czytałem dalej. Gdy skończyłem czytać , pogniotłem list , ale po chwili rozłożyłem i podałem Milenie. Policja musi to dostać. Co to za dziwka. Wyzywa , grozi.. CO ona sobie myśli. ? Że może bezkarnie wyzywać moją dziewczynę… Przyjaciółki.. Ja na to nie pozwole. A jeżeli ona myśli , że ja będę z nią to się bardzo myli. Spojrzałem na Milenę, a ona tępo patrzyła w pomarańczowe niebo.
- Musimy pokazać to policji. I załatwić ochronę. – powiedziałem przytulając ją do siebie.
- Dawid. Zaatakował mnie wczoraj. Na szczęście byłam niedaleko domu Korneli, jak zaczęłam wołać o pomoc, akurat pomogli mi. Chłopacy chcieli go złapać. Ale uciekł im. – powiedziała spoglądając na mnie ze smutkiem w oczach.
- Co za.. O nie. Nie popuszczę temu chamowi tego. – powiedziałem i nerwowo zaczęłam pstrykać palcami.
- Justin. Może , lepiej zróbmy to co nam każe. Nie chcę by stało ci się coś złego. – powiedziała i podkuliła nogi. Nie mogłem uwierzyć co ona mówi.
- Milena. Na pewno nie będę tracił z tobą kontaktu , dla jakiejś dziwki spod latarni . MI nic się nie stanie. Tobie też nie. Dopilnuję tego. Nawet nie myśl o tym co napisała. Na pewno nie zerwiemy , żeby ona miała jakąś durną dla siebie satysfakcję. Mam ciebie i nawet nie myślę by zastąpić cię inną. NIe ma takiej samej jak ty. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką poznałem. I nigdy nie opuszczę cię. – powiedziałem pewien swoich słów.
- Dziękuję. Kocham cię. Muszę być silniejsza. – powiedziała do mnie i luźniej usiadła na skale.
- Jesteś silna. – powiedziałem i pocałowałem ją czule w usta. Kąciki jej ust podniosły się , i ujrzałem piękny uśmiech na który mógłbym patrzeć się godzinami.
- Chodź do hotelu. Robi się coraz chłodniej. – powiedziałem , po czym objąłem ją i wróciliśmy do hotelu.


________________________________________________________-__-
Jest nowy. WIem że beznadziejny. ALe długi ;D Mam nadzieję żę spodoba wam się.

Dziękuję za komentarze. :

* morelove - Dziękuję <3
* Sickofyou - NIe jestem zajebista ; )
* Lola ;* - Dziękuję. ; ]
* Kate99 - Dziękuję , to dla mnie zaszczyt mieć blog na tym samym miejscu co MileyJustinLove ; *
* MileyAndJustinLove - Dziękuję. ; *
* LoveOneDirection - Hehe , dziękuję . ; ]
* Karolcia - Potrzebny jest dreszczyk . ;)
* BigLove - Dzięęęękujęęę; *
* Mirami «33 - Ja nie umiem pisać. Dzięęękuję za taki miły komentarz. <3

Dziewczyny normalnie takiego zaciesza dostałam. 9 komentarzy!! dzięęęękujęęę kocham was <3 Do następnego.
Tagi: #34
05.04.2012 o godz. 15:53
Gdy przysypiałam usłyszałam straszny huk. Zobaczyłam na podłodze…..

Spory kamień do którego była przyczepiona karteczka. Zobaczyłam , że balkon jest otwarty. Ale przecież go zamykałam. Niepewnie podniosłam się z łóżka i podeszłam do szarego kamienia. Lekko odczepiłam karteczkę i szybko wbiegłam na łóżko , przy okazji zapalając lampkę. Ręce trzęsły mi się jak galareta. Otworzyłam liścik i zaczęłam go czytać:

,,Witaj dziwko. Myślisz , że pozbyłaś się mnie razem ze swoim gorylem.? Nie boję się was. Nie możecie mi nic zrobić. Za to ja mogę. A więc tak.. Nie wiem czemu Justin jest z tobą. Za grosz wyglądu , a do tego nawet talentu nie masz. Nie wiem czemu ludzie się tak tobą zachwycają. Tak samo jak ta dziwka Selena . Obie jesteście siebie warte. Nie zasługujecie na mojego Justina. Puste lale i tyle. Wiem gdzie mieszkacie. Ty, Selenka i twoja czerwona szopa. Ah , przepraszam przyjaciółeczka jak mniemam. A i tak. Wyzwałam ,, twoich przyjaciół, znajomy”.. I co .? I nic. Nic nie możesz zrobić. Nawet nie wiesz jak się nazywam. Ale co tam. Przedstawię ci się. Veronica. Ale wracając do ważniejszych rzeczy.. Znam Dawida.. Opowiedział mi całą historię . Jak mogłaś wsadzić go za kratki. No ale cóż. Niespodzianka. !! Wyszedł z paki za dobre zachowanie. I jest tu. By pomóc mi cię załatwić. On bardzo chętnie zrobi też coś twojej czerwonej szopie. A jak słyszę co mi tu gada. Wcale nie są to miłe rzeczy. Akurat , Justina to chce zabić , tylko dla tego by cię ukarać. Niestety kocham Justina, ale jeżeli z nim nie zerwiesz, nie urwiesz kontaktu… Stanie mu się coś bardzo złego. Może, spotkamy się nad 2 metrowym dołem. Zobaczymy jeszcze czyj on będzie. Bo bardzo chętnie zobaczyłabym to. Więc , lepiej zerwij z Justinem. Albo wiesz co się stanie. Jak nie to przeczytaj ten list jeszcze raz. Tak będzie lepiej dla ciebie, Justina , twoich przyjaciół. Co ? Pewnie się teraz mnie boisz.? I dobrze. Hahhah. Powinnaś.
Veronica <3




Roztrzęsiona odłożyłam list na szafkę. Skuliłam się w kulkę. Po moich policzkach leciały wielkie ,słone łzy. CO ja mam teraz zrobić.? Zostawić osobę , którą kocham nad życie.? Ale , jeżeli tego nie zrobię ci psychopaci , zrobią coś mu , a na to nie pozwolę . Poszłam szybko do garderoby , narzuciłam na siebie długi , gruby sweter i wyszłam na otwarty balkon. Gdy przyzwyczaiłam się do ciemności ujrzałam Dawida. Zalotnie się do mnie uśmiechał , a ja stałam jak wryta . Nie wiedziałam czy mam płakać, krzyczeć , czy uciekać. Nie mogłam się ruszyć. Zaśmiał się , po czym zniknął w ciemności. Gdy zniknął mi z pola widzenia wbiegłam do domu. Zamknęłam wszystko w pokoju , co dało się zamknąć. Wzięłam kołdrę i wbiegłam do garderoby. Zamknęłam ją na kluczyk i usiadłam na małym fotelu. Łzy nie przestawały lecieć. Policzki już mnie od nich swędziały. W ręku obracałam telefon. Coś kazało mi zadzwonić do Justina. Nie , ale on nie może się dowiedzieć. Ale nie , może wtedy będzie miał ochronę. Zadzwonię, ale rano. Muszę to przemyśleć. Czemu , jak coś już jest w jak najlepszym porządku , musi się coś zepsuć. Usiadłam na biały , puchaty dywan , po czym głowa upadła mi na niego a ja zasnęłam.




Rano

Obudziłam się strasznie nie wyspana. Lekko podniosłam się , a mój wzrok utkwił w dużym lusterku. Wyglądałam tragicznie. Czerwone , podkrążone oczy , oraz wielką szopę na głowie. Przy okazji , że jestem w garderobie wybrałam ten
zestaw i powolnym oraz chwiejnym krokiem doszłam do łazienki. Nalałam całą wannę gorącą wodą i zrobiłam dużą pianę. Zdjęłam z siebie piżamę i zanurzyłam jedną nogę w parzącej wodzie. Gdy przyzwyczaiłam się do tej temperatury zanurzyłam się cała. Rozkoszowałam się przeróżnymi zapachami , które błądziły po dosyć dużym pomieszczeniu. Dokładnie się wymyłam , a następnie opłukałam się strumieniem ciepłej wody. Gdy wyszłam postawiłam nogę na bardzo zimnych kafelkach. Krople spływały z mojego ciała. Wypuściłam wodę z wanny , a sama ubrałam na siebie puchowy ręcznik. Rozczesałam dokładnie włosy po czym chwyciłam suszarkę i dokładnie je wysuszyłam. Przebrałam się w wcześniej przygotowane ciuchy , zrobiłam wysokiego kucyka i pomalowałam się trochę mocniej by zamaskować moje wory. Psiknęłam się mgiełką perfum Someday i wyszłam z pomieszczenia. Na moim łóżku nadal leżała karteczka. Ominęłam ją łukiem , wzięłam torebkę , spakowałam do niej telefon , portfel oraz podeszłam do szuflady. Wyjęłam z niej mój zeszyt z tekstami po czym szybko schowałam tam list. Wsadziłam zeszyt głęboko do torby i zeszłam na dół. Mama uważnie mi się przyjrzała.
- Milena , co się stało? –zapytała mnie z troską mama.
- Nic, wszystko w porządku. Idę do studia. – powiedziałam i wymusiłam uśmiech.
- No okej.. Uznajmy że ci wierzę. Zjedz coś przed wyjściem. – powiedziała .
- Wezmę sobie coś później. Jakoś nie jestem głodna. – powiedziałam spoglądając na ciasto. Dostałam od razu odruchu wymiotnego. – Muszę iśc. Pa.- rzuciłam i wyszłam z domu. Zamknęłam za sobą drzwi , a przy furtce zobaczyłam nową dawkę paparazzich. No to co. Teraz się tylko sztucznie uśmiechać. Przez całą drogę do studia , odwalałam jakąś szopkę , że jestem taka wesoła i wgl. Gdy doszłam pod budynek wzięłam głęboki oddech i otworzyłam wielkie drzwi. Przywitałam się ze wszystkimi i weszłam do jednego z pokoi i przywitałam się z Emily , Antoniną i Tim’em. Wszyscy się do mnie uśmiechnęli , na co ja odpowiedziałam im niestety wymuszonym uśmiechem. Pokazałam Tim’owi i Antoninie moją nową piosenkę. PO czym jeszcze chwilę ją obgadaliśmy i zaczęliśmy nagrywać. Weszłam do dźwiękoszczelnego pomieszczenia, podeszłam do mikrofonu i założyłam słuchawki na uszy. Upiłam łyk bardzo , ale to bardzo nie dobrej herbaty. Rozłożyłam przed sobą zeszyt z tekstem do Aftershock i zaczęłam śpiewać. Chciałam dać z siebie wszystko , bo jedyne co odciągnie mnie od tego bez litosnego przeznaczenia to właśnie muzyka. Czyli to co kocham. Gdy skończyłam , wyszłam z pomieszczenia. Czułam jakby jakiś ciężar szedł z moich pleców. Podeszłam do Emily która ciągle cieszyła ryja.
- Z czego się tak cieszysz.? –zapytałam śmiejąc się.
- Nic.Czuję że będziesz miała wielką karierę. – uśmiechnęła się.
- Może za 10 lat.- uśmiechnęłam się.
- No wiesz co. Nie wierzysz w swoje i moje możliwości. – zaśmiała się. Podeszłam następnie do Antoniny i obgadałyśmy trochę o piosence którą nagrałam. Gdy wzięłam do ręki zeszyt, wypadł z niego ten nieszczęsny list. Podniosłam go i szybko schowałam. Nagle dostałam olśnienia, wiecie , taka żaróweczka nad głową. Wygrzebałam z torebki długopis , otworzyłam na czystej stronie zeszyt i zaczęłam pisać , to co chodziło mi po głowie.


,, You can take everything i have.
You can break everything I am.
Like a made of glass
Like a made of paper…’’


-Chyba szykuje się nowy hit. – powiedziała Emily nachylając się nad tym co piszę. Nie odpowiedziałam jej tylko pisałam dalej. Poczułam wenę. Myślę , że to będzie piosenka , która pomoże nam wszystkim.
- Milena…-zaczęła Antonina.
- Ciii….- mruknęłam i pisałam dalej. A ona jak mniemam wyszła. Po chwili widziałam kątem oka jak weszła do pokoju z hamburgerem. A no tak nic nie jadłam. Trudno , przeżyję. Pisałam dalej , dalej. A oni siedzieli , jedli, gadali , poprawiali coś w piosenkach. Gdy skończyłam wypuściłam głośno powietrze z ust.
- Napisałaś.? –zapytała mnie Emily.
- Tak – powiedziałam i uśmiechnęłam się. Wyjęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam że jest 19:21.
- TO pokaż nam ją. – powiedział Tim.
- Pewnie chcecie już iść do domu. Możemy jutro. – powiedziałam z uśmiechem.
- Nie no co ty. Chyba że ty chcesz. – powiedział. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam z tekstem. Razem z Antoniną zaczęli go czytać. A gdy z skończyli uśmiech z twarzy im nie schodził.
- Widzę że piosenka bardzo emocjonalna. – powiedziała Antonina. – Myślałaś nad konkretnym rytmem.? –zapytała.
- Tak w połowie. – powiedziałam opierając się o krzesło.
- Można , tu kilka słów poprawić, ale wszystko trzyma się kupy . – powiedziała i wzięła długopis do ręki po czym poprawiła kilka słów i dała mi przeczytać. Byłam bardzo zadowolona z tej piosenki. Tim coś tak tworzył na kompie.
- Dziewczyny , możemy nagrywać. – powiedział Tim . Z bananem na ryju , chwyciłam tekst i weszłam do pomieszczenia, założyłam słuchawki , ponownie upiłam łyk obrzydliwej cieczy. No ale co poradzić. Przez to mój głos lepiej brzmi. Gdy zaczęłam śpiewać refren łzy zaczęły lecieć mi po policzkach. Po chwili melodia przestała lecieć , i usłyszałam Antoninę.
- Wszystko w porządku.? Możemy przerwać. – powiedziała troskliwie.
- Nie trzeba kontynuujmy . – powiedziałam a melodia zaczęła ponownie lecieć. Zaczęłam jeszcze raz śpiewać. I kolejny raz przy refrenie i końcówce zaczęłam płakać. Ta piosenka jest bardzo ważna. Jest z przesłaniem dla innych. By mogła pokazać , coś czego możemy po prostu nie zobaczyć w naszym codziennym życiu. Gdy skończyłam byłam bardzo zadowolona. Wyszłam do nich , a oni stali z big smajlami.
- I jak? –zapytałam po chwili ciszy.
- Wspaniałe .- powiedziała moja menagerka.
- Tak sądzisz.? Dziękuję. – powiedziałam .- A wam.?-zapytałam Tim’a i Antonię.
- No , ja myślę , że miliony pokochają tą piosenkę.- powiedziała Antonina patrząc na szlaczki w komputerze.
- A ja , że to będzie bardzo dobra piosenka na promocję nowej płyty.- zaśmiał się Tim. – Jest sporo materiału. Jeszcze z 3 piosenki i możemy wydawać płytę. – uśmiechną się na co ja tak się ucieszyłam że szok. Zaczęłam podskakiwać w miejscu i cieszyć się jak jakaś idiotka. Po jakimś czasie uspokoiłam swojego downa i stanęłam w miejscu. Pożegnałam się z moim ludem i wyszłam z budynku. O dziwo nie było paprazzich. Jakoś mi to nie przeszkadzało . Spokojnie wracałam do domu , wyjęłam telefon i zalogowałam się na tt. Zobaczyłam wpis RockMafii.

,, Niesamowite. @MilenaSzulc płacze podczas nagrywania piosenki. Jak ją usłyszycie , pokochacie. ‘’

Uśmiechnęłam się w duchu i zobaczyłam również wpis Justina.

,, Drogie beliebers. Wiecie , że kocham was całym swoim sercem , ale proszę was tylko o jedno. Przestańcie nienawidzić osoby które są w moim życiu. Nie martwcie się o to , ponieważ nikt nie zabierze wam mnie. ‘’

Oj . Jak on się martwi. Jest kochany. Wylogowałam się i schowałam telefon. Nagle usłyszałam jak ktoś za mną idzie. Odwróciłam się ale nikogo nie było. Zmieszana postanowiłam kontynuować moją drogę. Gdy ponownie odwróciłam się Dawid stał przede mną.
- Nie dotykaj mnie. – powiedziałam oschle i chciałam go wyminąć , ale on złapał mnie za nadgarstki.
- Nie ma takiej opcji.- zaśmiał się i przyciągnął mnie na tyle do siebie , że czułam jego oddech na swojej szyi. Z całej siły kopnęłam go w krocze i zaczęłam uciekać. Chociaż nie było tak łatwo to zrobić w obcasach. Prawie dobiegałam do domu Kornelii ale on złapał mnie mocno w pasie i nie chciał puścić.
- Zostaw mnie debilu.- powiedziałam i wyrywałam się z całej siły , ale niestety on był silniejszy.
- Tak łatwo ci nie odpuszczę.. – powiedział i zaśmiał się szyderczo…


*****************************************************************
Proszę, oddaje ten rozdział waszym paczadłom. Przepraszam że nie dodaję w tygodniu , ponieważ nie mam czasu za bardzo , ale teraz jak jest taka okazja dodaję nn. Nie mam ostatnio weny, zobaczymy czy spodoba wam się.

Dziękuję za komentarze:
* morelove - Bardzo , bardzo dziękuję. Jesteś ze mną tu od bardzo dawna. ; *
* Sickofyou - Dzięękuję. Ty również piszesz cudonie. <3
* BigLove - Dziękuję <3
* Bieberek - Fajnie że podoba ci się . Dziękuję. ; *
Tagi: #33
30.03.2012 o godz. 21:46
Nagle zobaczyłam jak …. Coś zaczęło w naszą stronę biec. Teraz zauważyłam że to dziewczyna. Długie blond włosy. Zbliżała się .
- Ty , ona do nas biegnie.? –zapytałam liżąc wiśniową gałkę.
- Nie wiem. Boże jaki plajstik. – powiedziała. Dziewczyna coraz bardziej się do nas zbliżała. Tona tapety na mordzie, kilkucentymetrowe tipsy , solara.
- Ona jest coraz bliżej. – powiedziała Korni .
- Właśnie widzę. – powiedziałam i dałam jej telefon z wybranym numerem Big Mike. Po chwili blondynka stała przed nami. Spojrzałam na nią jak na ufo.
- Ty suko. – wydarła się , a wszyscy zgromadzeni w parku spojrzeli na nas.
- Słucham.?- podniosłam się.
- Dobrze słyszałaś suko. Jesteś jedną wielką ździrą , nie dość że zabrałaś mi Justina , to jeszcze panoszysz się tu . Pewnie wyjechał specjalnie by uciec od ciebie. Nie mógł patrzeć na twój ryj.- powiedziała pewna siebie.
- Co ty do mnie mówisz. To jak ja patrzę na ciebie to ślepnę.- powiedziałam.
- Lepiej się zamknij.- warknęła na nią Korni.
- Coś jeszcze.? –zapytałam ją z ironią.
- Tak. Mam nadzieję że stanie ci się coś. Jak samo to nie nastąpi , to zrobię to ja. Bo Justin nie może marnować się tak przy tobie. Przy mnie miał by wszystko. Dlatego, w krótce on będzie ze mną. – powiedziała , a ja wkurwiłam się na nią.
- Spójrz jak wyglądasz. Myślę że on nie gustuje w kilogramie tapety. – powiedziałam.
- Tak , a Selena. On też. Dziwka. – powiedziała.
- O nie. Możesz w mojej obecności wyzywać mnie. Ale nie mów o innych osobach. Nie mieszaj w to moich znajomych , przyjaciół i rodziny. – powiedziałam poddenerwowana.
- Bo co. ? – popchnęła mnie , a w ciągu sekundy pojawiło się z 10 paparazzich.
- I co .? Przedstawienie chciałaś zrobić.? – zaśmiałam się ironicznie. – I nie dotykaj mnie. – powiedziałam. Chciałam podejść do niej i pizdnąc ją w twarz , ale czyjeś silne ręce mnie zatrzymały. Lekko odwróciłam się i ujrzałam Big Mike.
- Milena , zajmę się tym. – powiedział spokojnie.
- Ale należy się tej dzi…. – powiedziałam ale paparazzi uważnie przyglądali mi się , więc dokończyłam.- Dziewczynie.
- No. Pogadam z nią grzecznie. A ty nie podchodź, chyba że chcesz być na pierwszych stronach gazet . Wybuchnie wielki skandal. – powiedział a ja zrezygnowana podeszłam do Korni.
- Co za suka. – powiedziała Korni patrząc na nią jak na idiotkę.
- Wiem. – powiedziałam i pogłaskałam Charliego po główce.
- Zobacz co zazdrość robi z człowiekiem.- powiedziała a ja odwróciłam się w stronę Mike. Dziewczyna rzucała się do niego. A on nawet jej nie dotknął. Ja to bym ją chyba wyjebała w kosmos. Po chwili odeszła , a Mike podszedł do nas.
- Załatwione.- powiedział.
- Boże, gdybyś mnie nie zatrzymał…- przeciągnęłam.
- Lepiej , żebym z wami został.- powiedział a my kiwnęłyśmy porozumiewawczo głowami. Przechadzałyśmy się pomiędzy alejkami , ścieżkami . Słońce , lekko przenikało poprzez konary drzew. Big Mike szedł 3 metry za nami. Nie wiem czemu , ale ok. Może szanował prywatność .? Nie ważne. Gadałyśmy z Korni o głupotach. Dosłownie. Śmiałyśmy się all day , all night . Nie pamiętam żebyśmy się tak ostatnio bawiły. Bardzo brakuje mi tego. Ale wiedziałam , że gdy zacznę chodzić do pracy wszystko się zmieni. Przez całą drogę powrotną opowiadałyśmy sobie takie suchary.. Ludzie patrzyli na nas jak na idiotki , ale nie przejmowałam się tym. Miałam to w bardzo głębokim poważaniu. Gdy robiło się coraz ciemniej , byłyśmy pod naszymi domami. Pożegnałam się z przyjaciółką i skierowałam się z dużym do mnie.
- Jeszcze raz dzięki . – powiedziałam z uśmiechem.
- Po to mnie zatrudniłaś. – uśmiechnął się.
- Gdyby nie ty , to rzuciłabym się na nią. – zaśmiałam się.
- To dobrze , że byłem w pobliżu . – posłał mi czuły uśmiech.
- Dobra . Dzięki jeszcze raz . Chcesz wejść.? –zapytałam.
- Nie , ale dziękuję za zaproszenie. Ja lecę. Pa. – powiedział. Pomachałam mu i weszłam do domu. Zdjęłam buty i postawiłam je w korytarzu. Weszłam do salonu. Mama siedziała wtulona w tors Billego na kanapie, a dziewczyny bawiły się na PS3. Przywitałam się z nimi i usiadłam na kanapę.
- Gdzie Justin.? –zapytała mama.
- Wyjechał do Panamy. Wiesz.. wywiad, spotkanie z fanami, sesja. – powiedziałam na co ona się uśmiechnęła.
- Milena , zagraj z nami.- powiedziała Noah. Bez gadania wstałam . Podwinęłam rękawy i chwyciłam za kontroler.
- To w co.? –zapytała Karolina.
- Może rugby. – spojrzałam na nie.
- Okej. I tak nie masz z nami szans. – powiedziała Ewelina a ja uśmiechnęłam się do niej.
- No nie wiem. – zaśmiałam się i zaczęła się nasza jakże ekscytująca gra. Noah przewróciła się na stolik. Ciekawe jak to zrobiła…. Stała obok mnie. Pewnie się pośliznęła czy coś. Dobra , dobra. To byłam ja. Ale trzeba jakoś eliminować przeciwników. Biegnę, biegnę – oczywiście w miejscu.- Rzucam i tak. Przełożenie. Huhuhu. Uhuhuhu. Zaczęłam nakurwiać densa. Mama śmiałą się ze mnie , Billy jak to Billy jadł ciasto. Dziewczyny posyłały mi wrogie spojrzenia.
- Następnym razem wygracie. – powiedziałam , odłożyłam kontroler i poczochrałam je po włosach. – Jak coś jestem na górze. – rzuciłam i skierowałam się do mojego pokoju. Zapaliłam lampkę w rogu i otworzyłam balkon. Wyszłam na zewnątrz , zaciągnęłam się chłodnym świeżym powietrzem. Gdy zawiał zimny wietrzyk , cała się momentalnie wzdrygnęłam . Zamknęłam balkon , chwyciłam laptopa i usiadłam na łóżko. Poszperałam w Internecie trochę, odpisałam kilku osobom na tt i wyłączyłam laptopa. Wzięłam iPhona do ręki i sprawdziłam który tak wgl dzień jest. Otworzyłam kalendarz. 24 sierpnia. ( jak coś , może to inna data bo nie pamiętam tamtej. xD) No to 2 mam urodziny. Huhuh. No to stuknie mi 17. Boże , jaka ja stara dupa będę. Teraz , tylko czekać na cellulit i zmarszczki. Stop. Nie , ja się do takiego stanu nie doprowadzę. Zmęczona gadaniem z samą sobą , wzięłam piżamę , wzięłam prysznic i walnęłam się na łóżko. Przykryłam się szczelnie kołdrą i zasnęłam.

2 rano.

Wibruje, wibruje. Co.? Co do cholery. Podniosłam się i zobaczyłam że ktoś do mnie dzwoni,. Obróciłam telefon w ręce i odebrałam.
Milena: Halo.?
Justin: Hej , kotek. Obudziłem cię.?
Milena: Tak trochę , ale to nic. Cieszę się że słyszę cię. Jak lot.
Justin.: Sorki. Lot bez żadnych komplikacji. Ale pogadamy jutro. Śpij.
Milena: No mów, mów. Jak tam w Panamie.
Justin: Świetnie, musisz tu kiedyś przyjechać. Słońce grzeje. Ale teraz ty się ładnie rozłączasz , odkładasz telefon , tulisz się do poduszki i ładnie śpisz.
Milena: Wole słuchać twojego głosu.
Justin: Spać Dobranoc.
Milena: No ej.
Justin.: Śpij dobrze. Kocham Cię , a teraz lulu.
Milena: No dobrze. Kocham cię.
Powiedziałam i rozłączyłam się . Po kilku minutach zasnęłam.
Rano.

Obudziłam się mega wyspana. Promienie słońca przenikały przez firankę. Ruszyłam swoje dupsko i podeszłam do okna. Był już ruch. Co chwilę ktoś trąbił na ludzi jadących na rowerze. Dzieci bawiły się na podwórkach. Piękne bezchmurne niebo przyprawiało o zachwyt. Aż żyć się chce. Pościeliłam łóżko i weszłam do garderoby. PO kilku minutach wybrałam ten zestaw.i poszłam się odświeżyć. Weszłam do łazienki , zdjęłam z siebie piżamę, podeszłam do prysznica i puściłam zimną wodę. Momentalnie dreszcz przeszedł po moim ciele. Szybko odkręciłam ciepłą wodę. No . Obudziłam się. Umyłam się truskawkowym żelem który zrobił wieeeelką pianę. Zapach truskawki unosił się w całej łazience. Owinęłam się różowym puchowym ręcznikiem i podeszłam do lusterka. Przejrzałam się w nim i wytarłam dokładnie swoje ciało. Wtarłam krem nawilżający i przebrałam się. Zrobiłam sobie kłosa i zeszłam na dół. Przywitałam się z moją rodzicielką czytającą igrzyska śmierci. Podeszłam do szafki , wyjęłam miskę i płatki. W spokoju je zjadłam i nagle zaczął dzwonić mi telefon. Szybko odebrałam go.
Milena: Tak?
Emily Hale: Milena, to ja Emily. Możemy się spotkać za godzinę w restauracji w której się spotkałyśmy.?
Milena: Jasne. To do zobaczenia .
Emily: Nom , pa.
Powiedziała i rozłączyła się. Weszłam na górę , a następnie do mojej garderoby. Kilkanaście minut zastanawiałam się w co by się tu ubrać. W końcu znalazłam to . Poszłam do łazienki , wzięłam szybko orzeźwiający prysznic. Pomalowałam się , a włosy rozpuściłam. Spakowałam do torebki błyszczyk , portfel ,telefon i klucze. Następnie zeszłam na dół i zadzwoniłam do Big Mike by po mnie przyjechał. PO kilku minutach był pod domem . Wsiadłam do samochocu , przywitałam się z dużym i ruszyliśmy na miejsce.

[…]

- Więc jak.? –zapytałam.
- Teraz będziesz nagrywać płytę. Będę z tobą tam jeździć. Gdy będzie skończona , wydasz ją i zostanie nam tylko promowanie jej. – powiedziała z uśmiechem.
- Dobrze. – uśmiechnęłam się do niej życzliwie. – Dziękuję.- powiedziałam,
- To ja dziękuję. Że mogę z tobą pracować. – powiedziała z uśmiechem. Po chwili przyszedł kelner, zabrał talerze i zapłaciłyśmy. Wyszłyśmy z restauracji i rozeszłyśmy się w swoje strony. Big Mike stał pod budynkiem więc podeszłam do niego i wsiedliśmy do samochodu.
- Gdzie jedziemy.? –zapytał z uśmiechem.
- Do domu. Muszę napisać jakąś piosenkę. – uśmiechnęłam się i włączyłam radio. Leciała akurat piosenka You Make Me Feel. Zaczęłam śpiewać , a po chwili duży dołączył do mnie. Zaczęłam jakieś wygibasy robić w tym samochodzie. Nie było dużo miejsca ale co tak. Mike robił bity ustami. Po naszej bardzo ciekawej drodze powrotnej drodze do domu pożegnałam się z Big Mike’m i weszłam do domu. Skierowałam się na górę, przebrałam w to , związałam włosy w koczka , chyciłam zeszyt i usiadłam na fotelu który stał na balkonie . Rozsiadłam się , otworzyłam zeszyt. No i co by tu teraz napisać.? Hmm. Moją uwagę przykuła dziewczyna idąca sama chodnikiem z słuchawkami w uszach. Była to szczupła dziewczyna. Miała długie czarne włosy, mocno pomalowane oczy. Koszulkę z Guns N' Roses , długie czarne glany. Nagle przyszło mi z tysiąc pomysłów do głowy. Zaczęłam przelewać wszystko na kartkę.



…Beats so heavy make my head get hazy
Big boots make the ground shake crazy..


Nagle mój telefon zadzwonił .Odłożyłam zeszyt i weszłam do pomieszczenia. Chywciłam za telefon i szybko go odebrałam.
Milena: Tak słucham.?
Justin.: Hej słońca. Jak tam.?
Milena: Dobrze. A u cb.?
Justin: Spoko. Dopóki nie przeczytałem newsa w necie. Jakiś plastik podobno rzucał się do ciebie.
Milena: Oh.. No tak. Ale nieważne.
Justin: No powiedz mi. Wiesz że możesz mi powiedzieć wszystko.
Milena: To nie jest rozmowa na telefon. Zaczęła mnie po prostu wyzywać i mówiła że będziesz tylko jej. Wtedy jeszcze się tak nie wkurzyłam. Ale zaczęła wyzywać Selene i wgl.
Justin: Moja fanka.? Boże.
Milena: Spokojnie. Nic mi nie jest. Jej też nie.
Justin: No ale wyjeżdżam , a one czyhają już na ciebie.
Milena: Jest Big Mike. Nic złego się nie stanie. Lepiej opowiadaj jak tam u ciebie.
Justin: Ehh. TU jest wspaniała atmosfera. A niedługo jadę na wywiad. Ale jak wiem że takie rzeczy dzieją się w LA … Martwię się o ciebie.
Milena: Nie musisz . Jest wszystko pod kontrolą. Co tam jeszcze powiesz.?
Justin: A nic. Co robiłaś cały dzień.?
Milena: Nic specjalnego. Piszę teraz piosenkę.
Justin: I jak ci idzie.?
Milena: Dobrze. Kotek , nie martw się. Słyszę po twoim głosie że coś jest nie tak.
Justin : Milena , jak mam się nie martwić , jak moje fanki mogą ci coś zrobić.?!
Milena: Mówię ci przecież. Nic mi nie będzie. Jest Big Mike. Odpocznij.
Justin: No dobrze. Muszę lecieć. Zaraz mam wywiad. Uważaj na siebie. Kocham cię.
Milena: Ja ciebie też. Pa
Powiedziałam i rozłączyłam się. Dokończyłam pisać piosenkę. Nie powiem. Była zadowolona z niej. Odłożyłam zeszyt do szuflady i zamknęłam ją. Zerknęłam na zegarek. Była 20:23. Byłam strasznie zmęczona , więc przebrałam się szybko w piżamę i położyłam na łóżko. Gdy przysypiałam usłyszałam straszny huk. Zobaczyłam na podłodze…..

***************************************************************

Sieeema. KOrzystając z tego że jestem chora , dodaję wam nn. Mam nadzieję że spodoba wam się. Mi szczerze on się nie podoba, ale ocenę zostawiam wam.


Dziękuję za komentarze:
morelove - Dzięęęękujęęę. ;**
love040497 - Uh ten Chuck .Niegrzeczny. ; D
Sickofyou- Proszę , oto i nowy. ; *
Pończaa1458- Dzięki za komentarz. ;)

nowa piosenka Mileny. ; )
Tagi: #32
29.03.2012 o godz. 17:25
Zaczął całować moje rozpalone ciało…

Ustami podążał we wszystkie możliwe kierunki. Jednym sprawnym ruchem zdjął ze mnie stanik. Przymknęłam oczy delektując się tą chwilą ze wspaniałym chłopakiem. Już chciał ściągać ostatnią część mojej garderoby ale telefon zaczął dzwonić.
- Odbierz.- wymruczałam mu do ucha.
- Zadzwoni kiedy indziej . – powiedział , ale telefon nie przestawał dzwonić. – Kurwa.- powiedział i usiadł na łóżku.

Oczami Justina.

Żałuję , że zostawię ją tu. Będę każdą nocą myślał o niej , o jej głosie, ciele, oczach. Wszystkim. Uśmiechniętej twarzy , dużych oczach otoczonych wachlarzem czarnych rzęs, lekko różowych ustach. Już miałem zdjąć z niej koronkowe majtki. Tak jej pragnąłem w tej chwili, ale zawsze coś lub ktoś przeszkadza nam. Telefon dzwonił.
- Odbierz. – wymruczała mi do ucha szatynka.
- Zadzwoni kiedy indziej. – powiedziałem , ponieważ nie chciałem kończyć, ale telefon dzwonił i dzwonił i chyba by nie przestał. – Kurwa.- przekląłem i usiadłem na łóżku. Chwyciłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz. Mama. Czego ona chce ode mnie . Niechętnie odebrałem.
Justin: Halo?
Patty: Synek , sorki że tak późno ale zostałam u koleżanki na noc , a przypomniało mi się że zostawiłam pranie w pralce. Weźmiesz je rano.?
Justin.: Serio.? Nie mogłaś zadzwonić rano.? Boże. Dobra ide spać. Nara.
Powiedziałem i odłożyłem telefon. Odwróciłem się do dziewczyny , która jest moim całym światem , lecz ona smacznie spała. Lekko uśmiechnąłem się pod nosem, przykryłem ją kołdrą i położyłem obok niej. Przez kilkanaście minut wpatrywałem się w jej twarz. Wszystko było w niej idealne. Mogę nazwać się szczęściarzem. Gdybyśmy nie spotkali się na tym lotnisku to co by było.? Nawet myśleć o tym nie chcę. Następnie z powodu zmęczenia zasnąłem.

Rano+Oczami Mileny

Ciepłe promienie słońca przebijające przez lekko zasłoniętą roletę otulały moją twarz. Odwróciłam się w drugą stronę i ujrzałam słodko śpiącego Justina. Lekko otwarte usta, poczochrane włosy przyprawiły mnie o duży uśmiech na twarzy. Pocałowałam go w usta, a on otworzył oczy.
- Nie spałeś. – zaśmiałam się.
- No nie spałem. – uśmiechnął się. – Wyspałaś się.? –zapytał z troską.
- Jak nigdy . A ty.? –również zapytałam.
- Gdy tu jesteś bardzo dobrze mi się śpi.- uśmiechnął się czule .
- Dobra. Czas wstawać. – powiedziałam i podniosłam się do pozycji siedzącej. Poczułam przewiew na górze. Just leżał patrząc się na mnie , a ja dopiero skumałam że nie mam stanika na sobie. Podciągnęłam kołdrę i zasłoniłam się nią.
- No weź . Jak tam można . – powiedział lekko obrażony.
- Można , można. – powiedziałam i wstałam zakrywając się nadal. – Która godzina.? –zapytałam.
- 9:47. – powiedział nadal lekko obrażony.
- Wstawaj mój cielaku. – zaśmiałam się .
- A dostanę coś za to.? –założył dłonie na klatce piersiowej.
- No nie wiem , nie wiem . – powiedziałam obojętnie.- A… Kotek.? – zapytałam.
- Najpierw cielak teraz kotek.? –zaśmiał się.
- Oj tam . Pożyczysz mi jakąś koszulkę.? –uśmiechnęłam się.
- Już niosę. – powiedział i zniknął gdzieś. PO chwili pojawił się z duża koszulką.
- Będziesz w niej sexi wyglądała .- poruszał śmiesznie brwiami.
- Na pewno . Jak byś mógł jeszcze gdzieś znaleźć mój sta.. – nie dokończyłam a on wyszedł z pokoju. Gdy się pojawił przymierzał go sobie.
- Masz małe. –powiedział ze śmiechem.
- Ty masz klatę jak szczur czoło. – powiedziałam .
- Tak .? To pokaż swoje. – powiedział zbliżając się do mnie.
- Śnisz chłopcze. – powiedziałam i wybiegłam do łazienki zamykając się w niej.
- Mogę wziąć przyusznic z tobą.? –zapytał błagalnym głosem.
- Niee.? –odpowiedziałam pytaniem.
- Wredna jesteś. No proszę. – nadal mówił smutnym głosem.
- No dobrze. Ale to będzie ultrafast prysznic. – powiedziałam zrezygnowana. Podeszłam do drzwi i wpuściłam chłopaka. Po chwili leżałam na podłodze, ponieważ ten nie ogar przewrócił mnie. Dziecko nie wyżyte.
- Spokojnie ogierze. – powiedziałam podnosząc się z podłogi.
- Oj tam , kobieto. Wskakuj.- powiedział śmiejąc się.
- Dobra koniec. – powiedziałam i podeszłam do prysznica. Odkręciłam wodę, zdjęłam ostatnią część garderoby i weszłam pod ciepłe strumienie lejące się z góry. Popatrzyłam na półeczkę na której stały żele pod prysznic. Wzięłam jakiś koloru niebieskiego .
- Będę pachnieć jak ty. – uśmiechnęłam się. Nalałam Justinowi trochę i sobie. Nawzajem myliśmy się. Byliśmy cali w białej pianie. Męski zapach unoszący się w powietrzu .
- Chociaż twój zapach ze mną zostanie. – uśmiechnęłam się czule i zrobiłam sobie wąsy z piany. Po ok. 5 minutach spłukaliśmy z siebie pianę i wyszliśmy. Sięgnęłam po puchaty ręcznik i dokładnie się nim wytarłam. Następnie ubrałam się w bieliznę i koszulkę Justa. Była do połowy ud. Dam radę. Przejrzałam się w lusterku i zobaczyłam obok różowe gumki.
- Skąd masz gumki w domu.? –zaśmiałam się. Po chwili do pomieszczenia wpadł Justin jak oparzony. Nerwowo rozejrzał się.
- Co jakie gumki.?!- zapytał zdezorientowany.
- Różowe.? Gumki do włosów.? –zapytałam.
- O boże . A ja myślałem o innych. – powiedział biorąc wdech. Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam pytająco.
- Gumki.? –zapytałam wiążąc swoje włosy w koka.
- No właśnie sam się zdziwiłem. – powiedział.
-Okeeey. –przeciągnęłam . – Spakowałeś się.? –zapytałam.
- Tak . – odpowiedział i wyszliśmy z łazienki. Zobaczyłam dwie duże walizki a obok nich Kenny’ego.
- Siema . – przywitał się z nim Just.
- Hej. – uśmiechnęłam się.
- Hej. – również się uśmiechnął .- Fajna koszulka.- powiedział.
- Się wie , bo moja. – powiedział Justin śmiejąc się. Kenny wziął walizki i wszyscy zeszliśmy na dół. Justin wziął sobie banana i wyszliśmy z domu. Szliśmy wąskim chodniczkiem , ponieważ połowę zajęli paparazzi. Zakryłam swoją twarz rękoma . Justin przytulił mnie do siebie i tak doszliśmy do samochodu. Usiedliśmy z Justinem z tyłu , a Kenny wkładał walizki do bagażnika. Jus zaczął z gracją ściągać z banana skórkę.
- Misiek, co robisz z tym bananem. ? –zapytaam śmiejąc się.
- Seksownie go jem. – mruknął.
- Sory , ale nie udaje ci się to .Zjedz go normalnie- powiedziałam i wyciągnęłam telefon z torebki. Była 11:42.
- Chłopaki. – zaczęłam.
- Nom.? – zapytał Justin z zapchaną buzią.
- Zajedźmy do mnie . Szybko się przebiorę. – powiedziałam z lekkim uśmiechem. – Wystarczy mi 6 minut. – powiedziałam.
- Zakład że nie zdążysz.? –zapytał Kenny.
- Zakład. – powiedziałam i podałam mu rękę. Gdy podjechaliśmy pod mój dom , rozpięłam pas , Kenny wyjął telefon i włączył stoper. Otworzyłam drzwi od samochodu.
- Masz 6 minut. –zawiadomił mnie. – 3.2.1.- powiedział a ja wybiegłam szybko z samochodu. Wbiegłam szybko na górę , a następnie na schody . Na zakręcie się nie wyrobiłam i pizdnełam w ścianę. Szybko ocknęłam się , wbiegłam do garderoby. W biegu wybrałam szybko i przebrałam się w ten zestaw.. Następnie szybko zbiegłam ze schodu . Prawie złamałam obcas , ale co tam. Nie mogę przegrać. Wybiegłam szybo z domu i podbiegłam do samochodu. Wsiadłam do niego i głęboko odetchnęłam.
- Ile.? –zapytałam.
- 4:56.- powiedział Kenny nie dowierzając.
- O , to nawet ,nawet. – powiedziałam. – Było by szybciej jak bym nie walnęła się w ścianę. – zaśmiałam się. Powiedziałam i jechaliśmy już na lotnisko. Po ok. 30 minutach byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu , Justin mocno złapał mnie za rękę a Kenny wziął walizki. Skierowaliśmy się do środka. Mnóstwo paparazzich zadawali nam pytania. Na żadne nie odpowiedzieliśmy tylko skierowaliśmy się do pomieszczenia. Podeszliśmy do niebieskich plastikowych krzesełek. Wiedziałam że to czas pożegnania , ale nie chciałam. Miałam cichą nadzieję , że nie wyjedzie. Zostanie tu ze mną. Ale niestety taka praca. Ujęłam dłońmi twarz Justina. Spojrzałam w oczy brunetowi.
- Będę cholernie tęsknić.- powiedziałam smutna.
- Ja bardziej. Ale nie mogę zawieść fanów. – powiedział.
- Wiem. – lekko się uśmiechnęłam i wtuliłam się w niego jak w najukochańszą przytulankę.
- Kocham Cię. Wiesz.? –zapytałam patrząc w brązowe tęczówki chłopaka.
- Wczoraj moglibyśmy to przypieczętować. Ale zasnęła pani. – zaśmiał się.
- Oj tam , może jak wrócisz. – powiedziałam obojętnie , a on przyjrzał mi się.
- Serio.? Będziesz mi tu nadzieje robić , jak wyjeżdżam. Teraz będę o tym myślał. –zaśmiał się.
- Dasz radę. – powiedziałam. – Jesteś dużym chłopcem. Owszem, może masz czasami jakieś śmieszne akcje i jesteś czasami za bardzo napalony. Ale dasz radę misiek. – powiedziałam z uśmiechem.
-Justin !! Do odprawy.- wydarł się Scooter .
- Yhymm. – mruknął Justin i przytulił mnie. Następnie czule się pocałowaliśmy. Chociaż zamknęłam oczy , nadal widziałam blaski fleszy które się nasiliły. Oderwaliśmy się od siebie , a po moim policzku spłynęła samotna słona łza, którą Just szybko wytarł.
- Pa . – przytulił mnie ostatni raz i skierował się do odprawy. Przeszedł przez bramkę i już traciłam go z pola widzenia. Normalnie , chciałam by teraz przybiegł do mnie . Ale niestety. Ostatni raz na mnie spojrzał. Uśmiechnął się czule a ja mu pomachałam. Następnie zniknął. Usiadłam na niebieskim krzesełku i posiedziałam chwilę. Gdy znudziło mi się takie bezczynne siedzenie wyszłam stamtąd i skierowałam się do kawiarni. Zamówiłam sobie kawę i w spokoju ją wypiłam. Później zadzwoniłam do Big Mike , a on po 5 minutach przyjechał. Przywitałam się z nim , i wsiadłam do samochodu. Jechaliśmy w głuchej ciszy. Włączyłam radio i wsłuchiwałam się w piosenkę. Gdy dojechaliśmy na miejsce , pożegnałam się z dużym i weszłam do domu. Powiedziałam krótkie hej i weszłam na górę.
Zdjęłam buty i weszłam do pokoju.
- O Jezu.- powiedziałam przestraszona gdy zobaczyłam Korni z Charli’em leżących na łóżku. Piesek gdy mnie zobaczył pomerdał ogonkiem.
- Spokojnie , bo ci żyłka pierdząca pęknie. – zaśmiała się czerwonowłosa.
- Co tam.? –zapytałam kładąc się obok nich.
- A nuda. – powiedziała głaszcząc Charlie’go po główce.
- Gdzie chłopacy.? –zapytałam.
- Bo ja wiem. Tomek na pewno z Victorią , a Łukasz pewnie w skateparku. – powiedziała obojętnie.
- Coś się dzieje pomiędzy wami?- zapytałam spoglądając na przyjaciółkę.
- Sama nie wiem. – powiedziała smutna.- Co robimy.?- zapytała.
- Może z Charlie’em się przejdziemy.? –zapytałam.
- Spoko. – uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
- Tylko czekaj przebiorę się . – powiedziałam i weszłam do garderoby.
- To szybko. – powiedziała. Wybrałam ten
zestaw i szybko się przebrałam.
- Dobra , to teraz do mnie , ja też się przebiorę. – powiedziała i wzięła malucha na ręce. Zeszłyśmy na dół , a jak moja mama zobaczyła go …. Podbiegła szybko do niego i zaczęła molestować. Oczywiście nie dosłownie.
- Mamo , my idziemy. – powiedziałam zabierając od niej psa.
- No dobrze.- powiedziała smutna.- Kiedy będziesz.? –zapytała.
- Nie wiem , a co.? – zadałam pytanie.
- A nic , tak się pytam.- powiedziała i usiadła na kanapie oglądając kolejny film z Johnnem Deppem. Bożę , jak on może się komukolwiek podobać. Dobra nie ważne. Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się do tymczasowego zamieszkania Korni. Nie obyło się bez paparazzich. Zadawali pytania gdzie Justin wyjechał , po co i inne pierdoły na które nie chciało mi się odpowiadać. Szłam obojętnie przed siebie , a Korni trochę zdezorientowana nie wiedziała co robić.
- I tak będzie zawsze.? –zapytała.
- Jak będę stara, gruba , z big zmarszczkami i ludzie nie będą mnie pamiętać. Przestaną. Chyba że rzuciłabym moją karierę. – powiedziałam.
- Pewnie tak.- odpowiedziała . Podczas naszej jakże ciekawej rozmowie na temat zmarszczek doszłyśmy do jej domu. Wzięłam od niej pieska i pobawiłam się na zewnątrz kiedy on się przebierała. Po kilku minutach
wyszła.
- Gotowa.? –zapytałam.
- Nom , chodźmy.- powiedziała i skierowałyśmy się do parku. Gadałyśmy na różne tematy. Podeszłyśmy do lodziarni i zakupiłyśmy lody. Następnie skierowałyśmy się na ławkę. Czułam się jak za dawnych lat. Dwie dziewczyny , dobrze bawiące się . Rozumiejące się bez słów. Nagle zobaczyłyśmy..



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
OTO i nowy rozdziało. Przepraszam was że nie dodaję często. ALe tak jak pewnie większość z was nie ma zabardzo czasu. Coraz więcej w szkole jest do roboty i nie ma jak dodawać nowych. ; ( Mam nadzieję że nadal czytacie mojego bloga. ;) Nie miałam weny, ale dodałam.Rozdział pisany przy 15 sekundowym demo Boyfriend Justina. Ciągle naciskam Play. xD

Dziękuję za komentarze:

* morelove- Dziękuję .; * Należy ci się podziękowanie , bo zawsze dodajesz mi koma, przez co wiem że czytasz. ; *
* Lola ;* - dziękuję że czytasz. ; ]
*love040497 - Oh , ah . Dzięęękuję. że również czytasz te wypociny. ;*
* Karolcia - niestety, trzeba kończyć w takich momentach. ^^
* BigLove- Dzięki. ; )
* Bieberek - dziękuje. ;* Już zaraz zaczne czytać. ; )
Tagi: #31
24.03.2012 o godz. 14:29
Podbiegliśmy do niego i…

i.. Nachyliliśmy się nad nim. Przez chwilę nie ruszał się. Wystraszyłam się i uklęknęłam. Chłopacy i Korni stali z otwartymi ustami. Wzięłam głęboki oddech i z dwa razy walnęłam go z Plaskacza w policzki by się obudził. Poruszył się. Tak! Otworzył oczy.
- Jestem w niebie.? –zapytał.-Ale czemu wy też jesteście.? –zapytał zdziwiony.
- Żyjesz. – uśmiechnęłam się do niego, a Korni głośno wypuściła powietrze z ust.
-Może lepiej chodźmy. –powiedziałam spoglądając na moich zacnych towarzyszy.
- Lepiej tak.- powiedział Just pomagając Tomkowi wstać.
- Wy też widzicie te jednorożce biegające wokół nas.? –zapytał Tomek.
- Tak , widzimy. Są piękne.- powiedział Łukasz i złapał Tomka z Justinem pod rękę. Zaśmiałam się cicho i poszłam spakować nasze rzeczy do torby. Gdy skończyłam , razem z Korni dołączyłyśmy do chłopaków. Szliśmy w stronę taksówki , ale paparazzi zagrodzili nam drogę. Nałożyłam okulary przeciwsłoneczne na oczy , i przepychałam się pomiędzy nimi. Gdy udało nam się wsiąść powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać i odjechaliśmy. Po kilkunastu minutach stałam już tylko z Justinem pod moim domem.
- Kiedy lecisz.? –zapytałam
- Jutro. – powiedział patrząc na swoje buty.
- Eh.- westchnęłam.- A o której masz samolot.? Tak w ogóle gdzie ty lecisz.?- spytałam chowając ręce do kieszeni spodenek.
- Do Panamy. Będzie tak przeprowadzany jakiś wywiad, sesja zdjęciowa i spotkanie z fanami.- powiedział odwracając się za siebie gdy przejechał samochód.
-Oh. –powiedziałam .
- Samolot mam jutro o 13. – powiedział spoglądając na mnie smutno.
- No trudno. Ale pojadę z Tobą na lotnisko.- uśmiechnęłam się lekko i odgarnęłam kosmyk włosów z jego czoła.
- Dobrze. Wiesz że kocham cię najmocniej na świecie. Nawet bardziej niż moją mamę. – zaśmiał się.
- Wiem . – zaśmiałam się. – Ja ciebie też bardzo kocham.- powiedziałam i pocałowałam go czule w usta.
- Cieszę się że cię mam. Te spotkanie chyba było zaplanowane. – powiedział spoglądając na mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami.
-Najwyraźniej tam na górze chciał byśmy byli razem. ZA co bardzo mu dziękuję. – powiedziałam głośniej patrząc w niebo.
- Jesteś cudowna. – powiedział. - Ale muszę lecieć się spakować. – powiedział smutno.
- No dobrze. Zabierz laptopa i ładowarkę. – zaśmiałam się.
- Na pewno nie zapomnę. – powiedział. Przytuliłam go i weszłam do domu. Skierowałam się do kuchni w której jak zwykle siedziała mama.
- Hej córcia. Chcesz coś zjeść. – spytała.
- Nie , ale dziękuję. – powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękuję. Ten ślub był wspaniały. – powiedziała mama , a po jej policzku spłynęła duża słona łza.
- Mi też się bardzo podobał. Wyglądaliście pięknie razem. – powiedziałam przytulając ją. Tkwiłyśmy tak kilka minut w tym uścisku , aż zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam. – posłałam mamie uśmiech i wyjęłam mojego iPhona z kieszeni. Odebrałam szybko.
Milena: Tak słucham.?
Scooter: Milena, zdążysz w 30 minut przygotować się na kolację z twoją może nową menadżerką .?
Milena: Ohohoho. Pojechałeś. No myślę że dam radę.
Scooter.: Dzielna dziewczyna. Powiem Big Mike’owi by przyjechał po ciebie.
Milena: Dobrze. Lecę.
Powiedziałam i rozłączyłam się. Pobiegłam szybko po schodach , na zakręcie pośliznęłam się ale to nic. Szybko wstałam i biegłam dalej. Rzuciłam telefon na łóżko, a sama pobiegłam do garderoby. W biegu wybrałam ten zestaw i szybko pobiegłam do łazienki. Odświeżyłam się , rozczesałam moje włosy i pomalowałam się.Zbiegłam szybko na dół . Prawie złamałam obcas na schodach. Normalnie wypomnę mu . Trzydzieści minut dla kobiety to bardzo mało czasu.
- Mamo , idę na kolację , może będę miała menadżerkę. Nie wiem kiedy wrócę. Pa – powiedziałam i wybiegłam z domu. Potknęłam się o kamyk , ale dzielnie biegłam do samochodu. Wsiadłam szybko i zapięłam pas.
- Hej. – powiedziałam.
- Pięć minut spóźnienia. – powiedział Big Mike.
- Cieszcie się , że w ogóle się wyrobiłam. – powiedziałam zaspana.
- No ok. ok. – powiedział i odjechał. Po kilkudziesięciu minutach byliśmy pod restauracją. Mike otworzył mi drzwi a ja wyszłam na zewnątrz. Szliśmy czerwonym dywanikiem prowadzącym do wejścia.
- Proszę . – powiedział Big Mike otwierając przede mną drzwi.
- Ależ dziękuję milordzie. – zaśmiałam się . Gdy weszłam do środka , ujrzałam wielki przepych dekoracji. Wszystko było w odcieniach złota. Kilka dużych żyrandoli , wielkie okna z zasłonami.
- Wow. – powiedziałam szepcząc. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam twarz Scootera , więc skierowałam się w jego stronę.
- O ,hej Milena . – wstał Braun i przytulił mnie.
- Hej . – odpowiedziała z szerokim uśmiechem. – Witam . – powiedziałam podając dłoń brunetce.
-Hej , jestem
Emily Hale. – uśmiechnęła się do mnie.
-Milena Szulc. – przedstawiłam się.
- Wiem kim jesteś. – zaśmiała się a ja usiadłam obok niej na krześle.
-Milena … Więc słyszałam zę nie masz menadżerki. A ja nią jestem. Słyszałam jak śpiewasz , i masz talent dziewczyno. On nie może się zmarnować. – powiedziała .
- Dziękuję. – powiedziałam nieśmiało.- No to spróbujmy. – posłałam jej uśmiech.
- Tak.? Zgadzasz się.? –zapytała .
- Jasne. – powiedziałam .
- To co .? Toast. –zaproponowała.
- Spoko. Upiję se łyczek soczku. – zaśmiałam się.
- Hmm. Wywiad jakiś , koncert.? –zapytała.
- Tak szybko coś załatwisz.? –zapytałam odstawiając szklankę na stół.
- Ona jest jednym z lepszych menadżerów. – powiedział Braun i uwodzicielsko spojrzał na Hale.
- Okej… Czuje pole miłosne. – powiedziałam a oni speszyli się.
- No my… Ten…- jąkała się Emily.
- Spoko. Zostawię to dla siebie. – powiedziała a oni posłali mi spojrzenie pt. ,,Dziękuję’’.
- Jesteś naprawdę świetna. Czuję że to będzie dobra współpraca. – powiedziała Emily łapiąc mnie za rękę.
- Też tak myślę. – powiedziała z uśmiechem.
- Dobra zbieramy się. Milena , zadzwonię jutro do ciebie i jeszcze obgadamy pare rzeczy. – powiedziała Emily.
- Dobrze. Proszę to mój numer. – podałam jej numer i pożegnałam się. Wyszłam na zewnątrz , a na czerwonym dywanie stał
Justin z bukietem różowych róż.
- Ojej. – powiedziałam i podeszłam do niego.
- Różowe , twoje ulubione. – powiedział.
- Są piękne. Ale i tak nie zastąpią mi ciebie. – powiedziałam i pocałowałam go. Po chwili przyjechała czarna limuzyna.. Justin podszedł do niej i otworzył mi drzwi.
-Madame. – uśmiechnął się.
- Dziękuję. – posłałam mu uśmiech i wsiadłam do środka. Po chwili obok mnie siedziało już moje słonko. Gdy limuzyna zatrzymała się Justin zawiązał mi oczy i pomógł wyjść.
- A jak się normalnie wywalę… -zaśmiałam się.
- Nic ci się nie stanie. – powiedział i podniósł mnie jak pannę młodą.
- Weź , mnie postaw. Gruba jestem. – powiedziałam .
- Ty ? Gruba.? Zabawne. – powiedział Justin i dalej mnie niósł. Poczułam że wchodzimy coraz wyżej. Po chwili poczułam jak Just postawił mnie na ziemi i zdjął mi opaskę. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam błękitny rozległy ocean, wielki księżyc a dookoła niego miliony, miliardy gwiazd. Byliśmy na skale kilkanaście metrów nad poziomem morza. Na środku był rozłożony mięciutki kocyk , kilka poduszek i przeróżne dania. Dania. Przesadziłam. Żelki , pianki , truskawki w czekoladzie , szampan. A dookoła świeczki.
- I jak.? –zapytał .
- Justin… To jest piękne. – powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Chodź usiądziemy. – powiedział Justin i po chwili już siedzieliśmy.
- Będzie mi ciebie brakować. – powiedział Justin.
- Mi ciebie też. Nie wiem jak wytrzymam. – powiedziałam. – Ale musisz jechać. Masz tam fanów, którzy już tam stoją i czekają na ciebie. – uśmiechnęłam się.
- Tak , tylko dla nich tam jadę. – powiedział i spojrzał w ocean.
- Beliebersów zawieść nie można. – zaśmiałam się .
- Wiem. – powiedział. – Mam dla ciebie prezent. – powiedział z uśmiechem.
- Justin. Ja nie potrzebuję prezentów. – powiedziałam i spojrzałam w jego oczy.
-Potrzebujesz. – Powiedział i wyjął zza siebie małe czerwone pudełeczko. Powoli je odchylał a ja zobaczyłam piękny
pierścionek z literka J.
- Jaki cudowny. – powiedziałam i oczy mi się zaszkliły.
- Dopóki będziesz go nosić, ja będę przy tobie . Będzie ci o mnie przypominał. – powiedział Just , wyjął pierścionek z pudełka i założył mi na palec. Spojrzałam na pierścionek , później na Justina. Przybliżyłam się do niego i namiętnie pocałowałam . Poczochrałam jego włosy , a on trzymał ręce na moich pośladkach. Po chwili oboje patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
- Jesteś najwspanialszym co mnie spotkało. Kocham cię całym sobą. Twój głos, charakter , po prostu cała ty przyprawiasz mnie o przyjemne dreszcze. Chce byś była już ze mną na zawsze. Do ostatnich moich chwil. Chcę budzić się przy tobie. Patrzeć na ciebie gdy jesteś ubrana w moją koszulę , albo w piękne sukienki. – powiedział Justin. Czułam że było to prosto z serca.
- Ja nikogo jeszcze tak jak ciebie nie pokochałam. Nigdy nie pomyślałabym , że ja zwykła dziewczyna spotkam ciebie . A co najdziwniejsze , jeszcze będę z tobą. Mogłabym godzinami patrzeć w twoje oczy , słuchać twojego głosu. – powiedziała i chwyciłam poduszkę i położyłam się na nią patrząc w gwiazdy. Po chwili Bieber leżał obok mnie i bawił się moimi włosami. Gdy zawiał chłodny wietrzyk zrobiło mi się zimno , a dreszcz przeszedł całe moje ciało. Justin zdjął szybko z siebie kurtkę i przykrył mnie nią.
- Załóż, będzie ci zimno. – powiedziałam.
- Przy tobie nigdy nie jest mi zimno. – uśmiechnął się. I tak mijały nam kolejne godziny. Rozmawialiśmy o niczym , ale również o nas, rodzinie, wyjeździe. Wyjęłam telefon i spojrzałam która godzina. Była 23:47.
- Kotek chodź , bo zimno jest i późno. A musisz się wyspać. – powiedziałam podnosząc się.
- To chodź. – wstał i złapał mnie za rękę.
- Trzeba to posprzątać. –powiedziałam.
- Oj tam. Przyjdzie ktoś, może jeszcze coś zje. – powiedziałam.
- No dobra. Chodź. – powiedziałam i ścisnęłam mocniej jego rękę. Zeszliśmy ze skały i szliśmy długim chodnikiem. Położyłam głowę na ramie Justa i szliśmy dalej . Nagle jakiś mały piesek zaczął skakać na mnie. Chciał się maluch bawić. Po chwili przybiegła jak mniemam jego właścicielka. Gdy nas ujrzała była jednocześnie zdziwiona i przestraszona.
- O boże… Ja przepraszam. Ona nie powinna. Ja nie powinnam. – jąkała się blondynka- Nic nie zniszczyła.? –zapytała.
- Spokojnie. – zaśmiał się Justin. – Wdech , wydech.- powiedział.
- Nic nie zrobiła, a nawet jeśli to nic się nie stało. To tylko pies.- uśmiechnęłam się do niej ,a dziewczyna już bardziej rozluźniona uśmiechnęła się.
- Przepraszam. Myślałam ze zaraz będziecie krzyczeć i takie inne. – powiedziała smutno.
- My tacy nie jesteśmy. – powiedział Just.
- Słodki psiak. Jak się nazywa.? –zapytałam.
- Chanel. – powiedziała dziewczyna spoglądając na małego białego pieska.
- Słodka jest. – powiedziałam .
- Przepraszam. Mogłabym zrobić z wami sobie zdjęcie.? –zapytałą nieśmiało jak by się nas bała.
- Jasne. –odpowiedzieliśmy i podeszliśmy do neij . Wyjęłam telefon i zrobiła zdjęcie.
- Dziękuje bardzo. – powiedziała. –Ale muszę lecieć. Do widzenia. – powiedziała i zniknęła gdzieś za uliczką. A my dalej szliśmy przed siebie.
- Idziemy do mnie.? –zapytał Justin przytulając mnie do siebie.
- Możemy. – odpowiedziałam i skierowaliśmy się w stronę jego domu. Po kilku nastu minutach byliśmy już w jego pokoju. Justin przywarł mnie do ściany namiętnie całując. Pod czas pocałunków ściągał ze mnie sukienkę , a ja bluzkę i spodnie. Gdy byliśmy w samej bieliźnie Just podniósł mnie i rzucił na łóżko . Patrzył na mnie z takim pożądaniem… Zaczął całować moje rozpalone ciało…



***************************************************************
Nowyyyyy!!! Dobra dziewczęta. Świętujemy dziś 30 rozdziął. Tak wytrzymałyście ze mną 30 rozdziałów. Cieszmy się i radujmy. Jestem bardzo happy z tego powodu że chce wam się to czytać , a co najdziwniejsze jeszcze sie wam podoba.

Dzięęękujęęęę za :

*116 KOMENTARZY <3
* 7126 ODWIEDZIN <3
Jesteście kochane.
Dziękuje za komentarze :

- Moncia332 - Dziękuję bardzo , żę podoba ci się i spodobało ci sie to na samym początku ; ]
- morelove - Żadna Magia . Heheh. Dzięęęękujeęę za komentarze . ; *
- Lola ;* - Dzięki. ; P
- love040497 - Dziękuję za wspaniałe komentarze . I pozdrów swojego bro Chucka. ; *

Dobra , a teraz zobaczymy czy dobije do 40 . ;D
Do następnego . < 3 Smiiiley . ; * xoxo
Tagi: #30
18.03.2012 o godz. 00:21
Nagle usłyszałam straszny huk. Szybko otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Rozejrzałam się po pokoju. Wszystko było na swoim miejscu. Justin leżał na podłodze. Chwila…Co .?CO on robi na podłodze. Wstałam szybko i podeszłam do chłopaka który masował swój zadek.
- Au. No wiesz co, z łóżka mnie spychać. – powiedział z lekką chrypą.
- To ja.? Przepraszam.- uśmiechnęłam się do niego czule. - Czekaj , przyniosę ci lód. – powiedziałam się i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i nie było tam nikogo. Pusto. Podeszłam do lodówki , wyjęłam lód i skierowałam się do pokoju, gdzie jest moja mała niemota. Gdy weszłam do pokoju Bieber leżał na łóżku i podśpiewywał sobie jakąś piosenkę. Jak zobaczył mnie usiadł po turecku na łóżku i czule patrzył.
- Proszę. – powiedziałam podając chłopakowi torebkę z lodem.
- Dziękuję. – uśmiechnął się do mnie. – Ślicznie wyglądasz w luźnych koszulach. Tak sexi.- zaśmiał się przykładając sobie lód .
- Ty również wyglądasz niczemu sobie. – powiedziałam i spojrzałam mu w oczy , w których widziałam szczęście. Boże, tak mogę nazwać się szczęściarą. Mam wspaniałego chłopaka , przyjaciół , rodzinę. Jeszcze tylko chciałabym pojechać w jakąś trasę koncertową. Przebierać się w śliczne stroje, rozdawać autografy , pogawędzić z fanami. Śpiewać z nimi. TO by było wspaniałe. Moje rozmyślenia przerwał całujący mnie Just po ramieniu. Nasze usta zaczęły się zbliżać. Wsadziłam moją dłoń w rozczochrane włosy Justina , a on przyciągnął mnie do siebie trzymając mnie w talii. Gdy nasze usta złączyły się w jedność, poczułam przyjemne ciepło. Dreszcz przeszedł w bardzo szybkim tempie przez moje ciało . W moim brzuchu czułam jak by wszystko się zaczęło ruszać. Podczas pocałunku uśmiechnęłam się. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Położyłam Justina , nadal go całując. Oparłam rękę o jego tors , a on błądził ręką po moich plecach. Nasze oddechy momentalnie przyspieszyły. Serce zaczęło mocniej się poruszać w mojej klatce piersiowej. Jednym sprawnym ruchem Just przekręcił mnie w wyniku czego teraz ja leżałam pod nim. Uśmiechnął się do mnie zadziornie i zaczął całować od szyi w dół. Składał delikatne pocałunki na moim brzuchu. Przymknęłam oczy i rozkoszowałam się każdym z nich. Miał rozpalone usta. Już miał mi ściągać bluzkę, ale usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami. Zmieszani szybko usiedliśmy , poprawiliśmy ubrania i szybko ręką ułożyliśmy sobie włosy. Po chwili w drzwiach zobaczyliśmy postać Karoliny.
- Nie wytrzymam . Zawsze coś musisz zrobić. Zawsze. !- wydarła się Karolina.
- To nie moja wina. Sama jesteś sobie winna. – fuknęła na nią Ewelina z dołu.
- Moja.? No tak zawsze moja . Bo przecież nie twoja. – wydarła się Karolina i trzasnęłam swoimi drzwiami. Zdezorientowani spojrzeliśmy na siebie z Justem z miną WTF.? Podeszłam do drzwi i je zamknęłam . Spojrzałam na chłopaka który patrzył na mnie z góry na dół. Przegryzł wargę , a ja się cicho zaśmiałam i zniknęłam w drzwiach do garderoby. Wybrałam ten zestaw i skierowałam się do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności , związałam włosy w niedbałego koka . Stawiam dziś na full-natural więc nie będę się malować. Weszłam do pokoju a Biebs siedział na fotelu i grzebał coś w telefonie.
- Naprawdę grożą ci śmiercią.? –zapytał z powagą w głosie.
- Niektóre. Ale nie przejmuj się . Ja się nie przejmuję. – uśmiechnęłam się i wcisnęłam się obok niego. Oparłam głowę o jego ramię i patrzyłam co robi. Odpisywał fankom na twitterze. Nagle szybko wyszedł z niego i włączył aparat.
- To co .? Fotka.?-uśmiechnął się.
- Dla nas.? –uśmiechnęłam się. – Czy wstawisz.?-zapytałam.
- No jasne że wstawię. Niech wiedzą jaką mam piękną dziewczynę. – pocałowałam mnie czule w usta. Odwrócił telefon i zrobił zdjęcie.

- Pokaż. – uśmiechnęłam się. Zdjecie nie było takie złe. Justin od razu je wstawił i dodał opis:

,, Jesteś najlepszym co mnie spotkało. <3’’

Zaśmiałam się cicho i podeszłam do biurka na którym leżał mój laptop. Otworzyłam go i z ciekawości weszłam na jakąś stronkę plotkarską. Były już zdjęcia ze ślubu.

,, Justin Bieber i Milena Szulc na ślubie. Nie byli zadowoleni z obecności aparatów. ; [ ‘’

Ale i tak najbardziej w oczy wrzucił mi się jeden post.

,, Milena Szulc najlepiej ubraną osobą. Polki mogą czuć się dumne. ‘’

Szybko weszłam w niego i przeczytałam. Uhhuh, na co dzień ubieram się dziewczęco , z klasą ale również seksownie. Na specjalne wyjścia każda kreacja jest jak najbardziej dobrana. Oj yeah , oh yeah. Nakurwiajmy densa. Jestem najlepiej ubraną. Dobra , Milena. Za mocno się podjarałaś. Ok. Koniec.
- Co dziś robimy .? –zapytał Justin po chwili ciszy.
- Nie wiem. A co proponujesz.? –zapytałam i usiadłam mu na kolana.
- No możemy tu zostać. – powiedział gładząc moje kolano. – Lub pójść na plaże. – powiedział.
- Pomysł z plażą jak najbardziej mi odpowiada. – powiedziałam wstając.
- Bierzemy Kornelię, Tomka i Łukasza..? –zapytał z uśmiechem.
- Jasne. Zawsze raźniej. – powiedziałam i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
- To za 30 min będę tu już. – powiedział i wyszedł z pokoju. Wykręciłam numer do Korni.
Korni: Tak.?
Milena: Ty , Tomek ,Łukasz za 30 min u mnie. Idziemu na plażę.
Korni.: Okej. To za 30 min.
Powiedziała i rozłączyła się. Poszłam do garderoby wybrałam ten strój kąpielowy a na to zarzuciłam ten zestaw. Poszłam do łazienki przebrałam się , spakowałam jakiś olejek do torby i zeszłam na dół. Po kilkunastu minutach usłyszałam straszne pukanie do drzwi. Wolnym krokiem podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Na progu zobaczyłam uśmiechniętą twarz Korni, a za nią bijących się chłopaków.
- Wchodź. – zaprosiłam czerwonowłosą do domu. – Jak dzieci. – powiedziałam spoglądając na chłopaków. W szybkim tempie weszli do domu i kończyli swoje zapasy.
- Masz lizaki.? –zapytała lekko poddenerwowana Korni.
- Chyba tak. Szafka nad mikrofalówką. – powiedziałam a dziewczyna skierowała się w miejsce które jej wskazałam . PO chwili wróciła z lizakami. Otworzyła je i dała chłopakom.
- A teraz dajcie sobie siana. – powiedziała i usiadła na sofę.
- Widzę że dawne sposoby działają. – zaśmiałam się.
- To takie duże dzieci. Nic nie poradzisz. – uśmiechnęła się do mnie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi więc poszłam je szybko otworzyć. W drzwiach stał Justin- Ludzie , idziemy. – zawołałam bandę wżerającą lizaki. Po chwili pojawili się oni obok mnie i przywitali się z Justem. Nałożyłam okulary na oczy ,wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się na plażę. Przez całą drogę Justin obejmował mnie od tyłu , Tomek , jak to Tomek rozśmieszał mnie a Korni i Łukasz szli trzymając się za ręce. Po kilkudziesięciu minutach , naszym paczadłom pokazało się piękne błękitne wody oceanu. Słońce odbijające się od złocistego piasku. Zdjęłam buty i stąpałam po parzącym piasku. Rozłożyliśmy nasze koce kilka metrów od wody i rozebraliśmy się. W piątkę bez namysłu szybko wbiegliśmy do wody. Zanurzyłam się pod wodę , a następnie wynurzyłam. Nagle coś złapało mnie za nogę i zaczęło ciągnąć na dno. Szybko nabrałam powietrza i zanurkowałam. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina który słodko uśmiechał się pod wodą. Puścił mnie i wynurzyliśmy się na powierzchnię. Kornelia, Tomek i Łukasz zaczęli się chlapać więc żeby nie być gorszymi dołączyliśmy do nich. Czułam się jak bym miała 7 lat. Dookoła moi przyjaciele, którzy rozumieją mnie. Byliśmy podczas tej chwili wolni, nikogo nie obchodziły problemy, żal , smutek , złość. Nie znaliśmy tych słów. Inny świat. Dużo łatwiejszy. W pewnym momencie Bieber objął mnie w talii od tyłu i zaczął kręcić jak małe dziecku. Wiecie … Taki samolocik. xD Nie chciałabym widzieć teraz mojego fejsa ,bo chyba nikt nie umiał by go nazwać. Łukasz, Tomek i Korni wyszli z wody, a my z Justinem przybliżyliśmy się do siebie i czule pocałowaliśmy, po czym gwałtownie zanurzyłam się i wypłynęłam blisko brzegu. Obróciłam się do zdezorientowanego chłopaka i uśmiechnęłam się do niego. Skierowałam się na koc, wsmarowałam olejek w moje ciało i położyłam się na brzuchu koło Korneli . Po jakiś 30 minutach obróciłam się i strzepałam z siebie piasek.
- Bosko tu jest. Nie to co w Polsce. W jednym miesiącu temperatury dochodzą do 30 , a tu .? 12 miesiecy. – powiedziała Kornelia.
- A mi powoli brakuje tamtych zmian pogody. Ulic ,języka ,sklepów. I co najdziwniejsze szkoły.- zaśmiałam się.
- No właśnie. Będziesz tu chodzić do szkoły.? –zapytała.
- Nie mam bladego pojęcia.- powiedziałam. Po chwili poczułam na sobie zimne , mokre ręce.
- Co do cho..- powiedziałam wstając , ale nie dokończyłam bo brutalnie zgarnięto mnie.
- No ej. Ale tu jest tak ciepło. A tam zimno. – zaczęłam się wyrywać.
- To ja cię ogrzeje. – powiedział Justin i szybko zaczął biec do wody. Gdy wrzucił mnie do wody , poczułam nagłe ochłodzenie ciała. Wynurzyłam się szybko z wody i założyłam ręce na krzyż w celu ogrzania się. Dostałam gęsiej skórki , szczęka sama mi zgrzytała a moje ciało trzęsło się jak galareta. Biebs podpłynął do mnie i mocno przytulił. Po chwili zrobiło mi się gorąco.
- Albo ty jesteś gorący, albo to słońce. Albo tak na mnie działasz że gorąco mi . –zaśmiałam się.
- No jasne że jestem gorący, seksowny. – powiedział.
- Nie za wysoka samoocena.? –zapytałam.
- No co ty. – machnął ręką i zaśmiał się. Podniósł mnie i trzymał za pośladki , przy czym namiętnie i czule mnie
pocałował.. Promienie słońca padały na nasze twarze, a fale delikatnie ochładzały ciała.
- Milena .- zaczął nadal trzymając mnie nad wodą.
- Coś się stało.?- zapytałam .
- Muszę wyjechać. Nie długo . Na tydzień. –powiedział smutno , a ja zeszłam z niego i stanęłam na piaszczystym dnie.
- Zostawisz mnie.? –zadałam pytanie.
- Muszę kotek. Ale będę dzwonił , pisał. – powiedział i lekko się uśmiechnął.
- No to trzymam cię za słowo. Mam nadzieję że mnie nie zdradzisz . – zaśmiałam się.
- Ciebie.? – Nigdy w życiu.- powiedział i objął mnie. Wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się do Kornelii , Tomka i Łukasza grających w siate.
- Możemy się dołączyć.? –zapytałam.
- Wbijajcie. Kornelia , Tomek i Milena w jednej drużynie a Justin ze mną. – powiedział Łukasz.
- Czemu jestem z dziewczynami.? –zapytał.
- Bo jesteś naszą kochaną dziewczynką. – zaśmiał się Łukasz a my wszyscy w brecht. Graliśmy już dobre 20 minut. Zagrywałam z Korni , a Justin zrobił ścinę trafiając przy tym Tomka w głowę. On momentalnie upadł na piasek . Podbiegliśmy do niego i…


______________________________________________________________
Juhu , jest nowy. Dziewczyny , przepraszam was że nie dodawałam dawno , ale mam ciągle jakieś sprawdziany i sie poprostu nie wyrabiam. Mam nadzieje że nie jesteście złe i nadal będziecie czytać moje wypociny. Tak iż aż , oddaję wam ten rozdział . Dziękuję za komy:

Redka1 - Dziękuję. ; *
love040497- Kobieto , twoje komentarze są tak motywujące że... eh. Dziękuję. <33
morelove- Dziękuję. ; * To słodkie. ; )
stokrota34 - Bardzo dziękuję. ; ]
Lola;* - ;*
SourCandy - Thanks. ; )
Tagi: #29
10.03.2012 o godz. 14:36
.. melodia My Love Is Like A Star . Wczułam się w rytm i zaczęłam śpiewać. Mama wzruszona przez cały czas patrzyła na mnie. Gdy skończyłam mama stała uśmiechnięta ale również z mokrymi policzkami a wszyscy dookoła klaskali. Momentalnie światło nade mną zgasło. Poczułam jak Miley szuka mnie by się podeprzeć. Melodia When I Look At Youzaczęła lecieć. Przyciemnione światło zapaliło się nad nami. Jak melodia ucichła obsypano nas gromkimi brawami. Podziękowałyśmy i ukłoniłyśmy się. Mama do nas podbiegła i mocno , ale to bardzo mocno przytuliła nas.
- To było przepiękne. – powiedziała a po jej policzkach spłynęły kolejne łzy.
- Cieszymy się , że podobało się wam. – uśmiechnęła się Miley.
- Wow , dziękujemy Miley i Milenie za ten wspaniały występ. Teraz czas na ….. oczepiny. – zawołał mężczyzna.
Oczepiny jak oczepiny. Było tralala , bum cyk cyk. Gdy nadszedł czas rzucenia welony szybko podbiegłam , a dziewczyny zgromadzone na Sali szybko za mną by być jak najbliżej. Gdy mama rzuciła welon wysoko podskoczyłam i złapałam.
- Oł yeah, oł yeah. Mam welon. Uhuhu. – podśpiewywałam sobie i tańczyłam taniec zwycięstwa.
- No to mamy panią młodą, teraz kto zostanie panem. ? –zaśmiał się a wszyscy chłopacy i dziadkowie zgromadzili się za Billym który zdejmował krawat. Puściłam oczko do Justa który już przygotowany czekał na rzucenie. Przyglądałam się wszystkiemu uważnie. Gdy krawat został rzucony widziałam wszystko jakby było spowolnione. Justin podskakując wywrócił jakiegoś dzieciaka , ich wyrazy twarzy były tak zabawne. Jakiś gościu zaczął się przepychać do przodu krzycząc THIS IS SPARTA . Chwila, chwila… TO Tomek. Buaahahah. Zabawna komedia. Krawat leciał a Tomek i Justin spojrzeli na siebie i wyskoczyli wysoko.
-Maaam. – krzyknął Justin przygnieciony przez stado mężczyzn.
- No to mamy i pana młodego. Ohoho. I nawet jesteście razem. Miło , miło. Teraz taniec młodych par. – zaśmiał się i puścił wolną piosenkę. Przytuliliśmy się i zaczęliśmy tańczyć. Wszyscy wokół robili ,,falę’’. Gdy melodia przestała lecieć, namiętnie się pocałowaliśmy. Potem zrobiliśmy ciuchcię i zaczęliśmy robić kółko wokół mamy i Billego. Jak wszyscy usiedli na swoich zacnych zadkach podeszłam do Big Mike i powiedziałam że czas dać misie. Zawołałam Justina i skierowaliśmy się do samochodu. Wyjęliśmy ogromne misie i poszliśmy z nimi na salę.
- Mamo , Billy. Mamy prezent.- uśmiechnęłam się .
- Jakie misie. – zaśmiał się Billy.
- Ojej. Śliczne. – powiedziała mama. Zabrali je ode mnie i Justina, a następnie przytulili.

[..]

Jest siódma a ludzie dopiero wychodzą. Ekipa sprzątająca już pojawiła się. Ja i Justin pojechaliśmy z Big Mikem do mojego domu. W samochodzie usnęłam Justowi na ramieniu a on na mojej głowie. Mike obudził nas a my niechętnie wstaliśmy. Leniwie weszliśmy do domu , po drodze się rozbierałam . Buty rzuciłam w kąt sukienkę zdjęłam w pokoju. Stałam w samej bieliźnie ledwo stojąc na nogach. Zauważyłam że półprzytomny Justin spojrzał na mnie z pożądaniem , ale ze zmęczenie upadł na łóżko i zasnął. Szybko założyłam jakąś luźną koszulkę , zgarnęłam koc bo oczywiście on nie mógł od razu walnąć się pod kołdrę tylko na . Przełożyłam go tak by cały leżał na łóżku , następnie położyłam się obok niego przykryłam nas kocem i zasnęłam.
_____________________________________________________________
Dobra , jest 28 . Sorki , ale nie chciało mi wejść w jednej części . Oh , zafoszyłam się. Dobra..; D Mam nadzieję że będzie się wam podobał. Starałam się , ale zobaczymy , czy wam się podoba , tylko proszę . Jak cczytacie , zostawcie komentarz. To jest bardzo ważne dla mnie. ; * Do następnego. ; * A , abym zapomniała. Dziękuję za miłe komentarze. <33
Tagi: 2 #28
05.03.2012 o godz. 17:31
Sobota (przygotowania do ślubu)

- Gdzie jest mój but.? –wydarłam się.
- Tu.- krzyknęła Miley z łazienki. Skierowałam się do niej , założyłam buty a ona poprawiała swoje loki.
- Ładnie wyglądasz..- uśmiechnęłam się.
-Ty również. – oblookała mnie.
- Dziewczyny! Pomóżcie.- krzyknęła mama z mojego pokoju. Szybko skierowałyśmy się do niego i ujrzałyśmy mamę zawiniętą w suknię. Szybko pomogłyśmy jej nałożyć ją i stanęłyśmy przed lustrem.
- Mama , ślicznie wyglądasz w tej sukience. – powiedziałam .
- Wy również . – powiedziała i zaczęła układać włosy. Po chwili do pokoju wszedł Justin z Liam'em.- Już sporo osób jest.- zawiadomił Liam.
- Ładnie pani wygląda.- powiedział Justin.
- Kasia. – poprawiła go moja mama
- Kasia. – powtórzył płynnie. Ja i Miley oparłyśmy rękę o biodro i stoimy z miną ,, Nam też się należy’’.
- Wy też. – powiedzieli oboje ze śmiechem.
- Zaraz wracamy.- powiedziałam do zgromadzonych w pokoju i wyszłam z niego razem z Justinem. Skierowałam się do pomieszczenia gdzie Billy się przebierał. Nieśmiało zapukałam , usłyszeliśmy słowo proszę więc bez namysłu weszliśmy do pomieszczenia. Na środku stał Billy i dopinał koszulę. Justin zamknął drzwi a ja chciałam podejść do Billego ale coś mnie zatrzymało. Spróbowałam jeszcze raz ale wywaliłam się na twarz. Justin i Billy mieli ze mnie polewkę. Szybko zobaczyłam jak to się stało. Okazało się że Justin zamykając drzwi przytrzasnął mój tren. Puściłam im złowrogie spojrzenie , wyjęłam tren i podeszłam pomóc Billemy się do piąć.
- Mówiłam. TO przez te ciasto.- zaśmiałam się.
- Ciii….- powiedział szeptem Billy.
Po jakimś czasie zapięłam ten guzik. Ale po jakiejś minucie wystrzelił uderzając Justina w głowę.
- Karma. – uśmiechnęłam się sarkastycznie.- Idź zobacz czy nie masz większej koszuli.- powiedziałam do Billego. Podeszłam do Justina który rozmasowywał miejsce uderzenia.
- Nic ci nie jest.?- zaśmiałam się.
- Nie. Ale buziak w chore miejsce przydał by się. – powiedział jak dziecko.
- Śnisz chłopczyku. – uśmiechnęłam się do niego i przyszedł Billy uśmiechnięty.
- Mam . – powiedział triumfalnie.
- To git. My idziemy. – powiedziałam i wszyliśmy . Zeszliśmy razem na dół. W domu było już dużo osób. Rozejrzałam się dookoła i ujrzałam Kornelię.. No tak , jej nie da się nie zauważyć. Burza czerwonych włosów. Złapałam tren co by się nie wywalić i podbiegłam do niej. Mocno wtuliłam się w jej pierś. ( bez skojarzeń).
- Przepraszam.- powiedziałam.
- Milena. Kochana, za co.? –zapytała odwzajemniając uścisk.
- Że się nie odzywałam. Jestem zła na siebie.- powiedziałam odrywając się od niej. Ona mądro jak to ona spojrzała mi w oczy.
- Nic się nie stało.- uśmiechnęła się i uroniła łzę.
- Jesteś dla mnie ważna , a ja w ciągu tych kilku dni zawaliłam. – powiedziałam smutno.
- Zostajemy jeszcze tydzień. Mamy czas. – uśmiechnęła się czule.
- Dziękuję. – przytuliłam ją. – Co.? Tydzień.? –ocknęłam się.
- No tak. Mama już do mnie wydzwania.- powiedziała.
- Szkoda. – powiedziałam , ale w mojej głowie narodził się pomysł. Tak , normalnie poczułam taką żaróweczkę nad głową.

[…]

- Ja , Billy biorę sobie Ciebie , Katarzyno za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. – powiedział Billy.
- Ja , Katarzyna biorę sobie Ciebie , Billy za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. – powiedziała moja mama.
- Katarzyno ( tam Katherine)przyjmij tą obrączkę jako znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. – powiedział Billy wkładając obrączkę na palec .
- Billy, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.- powiedziała moja mama.
- Możecie się pocałować. – odpowiedział ksiądz z uśmiechem na twarzy. Oni spojrzeli sobie w oczy i namiętnie się pocałowali. Mimowolni łza spłynęła po moim policzku. Odwróciłam się , Miley również była wzruszona. Rozejrzałam się po kościele , każdy stał i bił brawa. Tylko Justin taki odludek posyłał mi jakieś dziwne uśmieszki jak by coś sugerował. Gdy wyszliśmy z kościoła , zamiast rzucić garść ryżu ja pierdyknęłam w nich całą torebką. Po chwili skapnełam się dopiero . Wszyscy wokół śmieli się. Zerknęłam zobaczyć czy samochody przyjechały , a tam płotu nie widać tylko paparazzi stoja i zdjęcia robią.
- Boże, jeden dzień. Dobrze, niech sobie robią zdjęcia jak pracujemy , robimy zakupy . Ale ten jeden dzień mogliby sobie odpuścić. – powiedziałam.
- Niestety. Minusy bycia sławnym.- powiedział Just. – Jak ty seksownie wyglądasz w tej sukience. – poruszał śmiesznie brwiami Justin.
- Dziękuję. – pocałowałam go w usta i skierowaliśmy się do samochodów. Na miejscu byliśmy po około 40 minutach . Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do środka. Wewnątrz wszystko było udekorowane jak na jakimś balu królewskim. Wszystko w odcieniu złota. Na scenie stali jacyś grajkowie.
- Wow, jak tu pięknie. – powiedziała Kornelia.
- Zajebioza. – zaśmiał się Tomek.
- Pięknie.- powiedziałam zachwycona.
Gdy wszyscy pojawili się na miejscu skierowaliśmy się do swoich stolików. Po krótkiej rozgrzewce niektórych przy stole , którzy to już wypili sobie po kieliszeczku zaczęła się dzika zabawa. Jak usłyszałam dźwięki piosenki I Sexy And I Know It odpięłam tren i pociągnęłam Justina, Tomka, Łukasza i Korni na scenę. Zaczęliśmy swoje wygibasy. Wszyscy szaleliśmy do upadłego. Po jakimś czasie cała sala bawiła się z nami. Jakieś dziadki , których nie znam podeszli do nas i zaczęli tańczyć. Ja tańczyłam z jakimś który miał złotego zęba. Korneli przypadł otyły dziadek ze srebrnym zębem. Justin , Tomek i Łukasz dobrze czuli się w swoim towarzystwie więc tańczyli w kółeczku. Wracając do dziadków . Jak na starsze osoby to nieźle się ruszają. Kamerzysta który nas kręcił ciągle się z nas śmiał. Zgarnęłam moja mamę i Billego do środka . Oni taż poczuli ten tłusty bitttt. Yeah. I zaczęli tańczyć. Było naprawdę zabawnie. Zmęczeni wróciliśmy na miejsca. Po kilku minutach puścili piosenkę If i Ain't Got You.
- Mogę prosić do tańca.? –zapytał Justin wyciągając do mnie rękę.
- Ależ oczywiście. – zaśmiałam się i skierowaliśmy się na parkiet. Oplotłam ręce wokół szyi Justina , a on swoje wokół moich bioder. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy kołysając się do melodii. Po tej piosence leciało jeszcze kilka takich wolnych więc tańczyłam je po kolei z Justinem. Gdy skończyły się wolne piosenki wróciliśmy na miejsca.
- Kocham Cię. – stwierdził spoglądając na mnie.
- Ja Ciebie też. – uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu. Nagle podeszła do nas Miley.
- Już czas.- oznajmiła.
- Ale na co.? –zapytał zdezorientowany Just.
-Będziemy śpiewać. – powiedziałam i skierowałam się za Miley. W rogu ujrzałam scenę. Nagle wszystkie światła zgasły. Jeden z reflektorów zapalił się nad parą młodą. No może nie taką młodą. Dobra nie ważne. Dostałam mikrofon o stanęłam na środku sceny. Po chwili kolejny reflektor zapalił się nade mną. Z głośników zaczęła lecieć ...
Tagi: 1 #28
05.03.2012 o godz. 17:30
Leniwie otworzyłam oko. Drugiego nie mogłam bo mi się zakleiło. Pomogłam sobie ręką i rozejrzałam się dookoła pokoju. Nic się nie zmieniło .To dobrze. Przeciągnęłam się a w wyniku tego w kręgosłupie każda pojedyncza kość zaczęła mi pstrykać. Wzięłam telefon z szafki by sprawdzić godzinę . Była 8:23. Podłożyłam sobie poduszki pod głowę i wygodnie usiadłam. Zalogowałam się na twittera . Zwiększyła się ilość osób śledzących mnie . Abuaahahajuhu. Zobaczyłam wiele miłych ale również przykrych wpisów skierowanych do mnie.

@KatieBieber. : @MilenaSzulc i @JustinBieber Szczęścia. ; *
@NatashaRa. : @MilenaSzulc i @JustinBieber wytrwałości, przyda wam się przy plotkach które mogą powstać na wasz temat . Trzymam za wasz związek kciuki.
@LucyField : @MilenaSzulc .: Suko , jak mogłaś. On może być tylko i wyłącznie mój!!.
@SarahSoer : @MilenaSzulc. : To ja powinnam z nim być. Oj , ten związek nie potrwa długo ja tego dopilnuję.

@SelenaGomez: @MIlenaSzulc i @JustinBieber. W końcu.!! Dużo , dużo szczęścia . <33


Odpisałam wszystkim.:

,, Dziękuję wszystkim. Wiele dla mnie znaczy , że cieszycie się moim i @JustinBieber szczęściem. Przykro mi z tego powodu , że również wiele dziewczynom nie podoba się to i życzą mi śmierci i rozpadu tego związku. @SelenaGomez.: Dziękuję , jesteś kochana.

Dodałam wpis i wylogowałam się. Zwlekłam się z łóżka. Na którą ten pogrzeb .? A na 12. Dobra. Ubrałam szybko dresy i pierwszą lepszą bluzę i zbiegłam na dół. Wszyscy chyba jeszcze śpią bo ani widu ani słychu. Wyjęłam z szafki talerz i skierowałam się do lodówki. Wyjęłam mleko i poszłam po płatki.. ale zapomniałam zamknąć szafkę i pierdyknęłam się w drzwiczki. Rozmasowałam czoło i z bólem zrobiłam sobie płatki. Po jakimś czasie zniknęły one z mojego talerza tak jak mój ból z czoła. Zerknęłam na zegarek. Była 9:30 . Powoli skierowałam się na górę i wybrałam ten zestaw . Poszłam się odświeżyć . Gdy wykąpałam się i przebrałam machnęłam moje rzęsy wodoodpornym tuszem i wyszłam z łazienki. Ok. 11 :20 byłam gotowa. Spakowałam do torebki chusteczki, telefon, portfel i klucze. Zeszłam na dół , a po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam szybko i otworzyłam je . Na progu stał Big Mike.
- Hej , Justin poprosił mnie żebym po ciebie przyjechał. Powiedział że spotkacie się na miejscu. – powiedział z lekkim uśmiechem. – Idziemy.? – zadał pytanie.
- Jasne. – uśmiechnęła się i zamknęłam za sobą drzwi . Odkąd chodzę z Justem jest tu coraz więcej paparazzich. Wygłodzeni przyjaciele. Może im kiedyś kawę i ciastka zrobię. Hmm. Zastanowię się. Dobra o czym ja teraz myślę. Szłam krok w krok za robiącym mi przejście Mike’m . Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na miejsce. Po około 30 minutach byliśmy na miejscu. W oddali zobaczyłam stojącego przed kościołem Justina więc wysiadłam i podeszłam do niego. Pocałowałam go w policzek i weszliśmy do kościoła.
[…]
Właśnie skończył się pogrzeb w kościele. Teraz idziemy za karawanem wiozącym trumnę z ciałem małej. Łzy spływają po moich czerwonych policzkach, Justin kurczowo trzyma moją rękę idą z wielką powagą , ale również patrząc ślepo przed siebie. Gdy doszliśmy na cmentarz ksiądz wygłosił kazanie. Spojrzałam na mamę dziewczynki. Blada, chuda , czerwone oczy. Nie mogę sobie wyobrazić co ona teraz czuje. Straciła swoje dziecko. Mama zawsze mówiła że dziecko chowa swoich rodziców a nie na odwrót. Gdy włożyli trumnę z ciałem do grobu każdy po kolei podchodził i wrzucał garść piasku. Po chwili podeszliśmy i zrobiliśmy to samo co inni. Podeszliśmy do kobiety.
- Tak mi przykro.- powiedziałam smutno i łza spłynęłam mi po policzku. Spojrzała mi głęboko w oczy i mocno przytuliła. Odeszłam kawałek i teraz Justin składał kondolencje. Gdy już odszedł wróciliśmy do domu.
- Boże jak mi się nic nie chce.- powiedział Just kładąc się na moje łóżko.
- MI też . Ale trzeba coś robić. – powiedziałam wymuszając uśmiech.
- No ale co.? –zapytał patrząc na mnie.
- Możesz iść ze mną do sklepu kupić prezent dla mojej mamy i Billego na ślub.- powiedziałam a on się poderwał.
- Okej. Daj mi 30 minut.- powiedział i wybiegł z pokoju. Zaśmiałam się cicho pod nosem i poszłam się przebrać.. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Big Mike.
Milena: Duży.?
Big Mike: Mała.?
Milena: Przyjechał być zaraz.?
Big Mike: Już jadę.
Schowałam telefon do torebki i usiadłam na kanapie. Po chwili przysiadła się Ewelina.
- Co tam.? – uśmiechnęłam się.
- A nic . Myślę. – powiedziałam.
- Nad czym..?- spojrzałam na nią badawczo.
- Ty spełniasz swoje marzenia. Masz wspaniałego chłopaka, kariera się rozkręca. Robisz to co kochasz. Też bym tak chciała.- stwierdziła.
- A co stoi ci na przeszkodzie.? –zapytałam.
- No nie wiem. – powiedziała obojętnie.
- Idź na jakieś przesłuchanie. Nawet do reklamy. Zaczynaj małymi kroczkami. – powiedziała z uśmiechem.
- A pomogła byś mi.? –zapytała.
- Jasne. – zaśmiałam się i rozległ się dzwonek do drzwi.
- Otworzę. – powiedziała Ewelina i pobiegła otworzyć drzwi.
- Hej. – usłyszałam głos Eweliny.
- Siemka. – odpowiedział jej Justin. Po chwili oboje pojawili się w salonie.
- Idziemy.? –zapytał.
- Zaraz Mike przyjedzie. – uśmiechnęłam się a Ewelina wykorzystała moment i wtuliła się w Just.Spojrzałam na nią , później na niego. Uniosłam brew i zaśmiałam się pod nosem. Po chwili Ewelina odczepiła się jak poparzona.
- Sory , zawsze chciałam to zrobić. – powiedziała zawstydzona a my się zaśmialiśmy.
- Mike przyjechał. – powiedział Justin spoglądając przez okno.
- To chodźmy .- powiedziałam i podeszłam do niego. Mocno złapał moją rękę jak by miał mnie zaraz stracić. Wyszliśmy z domu i od razu rzuciło się na nas stado paparazzich , ale Mike interweniował i udało nam się przejść. Wsiedliśmy do samochodu.
- CO tam młodzieży.? – zapytał Mike.
- Spoko. Trzeba kupić coś na prezent ślubny . – stwierdziłam.
- To do centrum.? –zapytał.
- Dokładnie. – uśmiechnęłam się i ruszyliśmy. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
- To do jakiego sklepu.? –zapytał Just łapiąc mnie za rękę.
- Nie mam bladego pojęcia. A ty .? Jakieś propozycje .? –zapytałam.
- No mam jedną. Obuwniczy . – powiedział wyszczerzając swoje białe ząbki.
- Mam im kupić buty.? –zaśmiałam się.
- Nie , nie. W tym momencie myślałem o mnie. – uśmiechnął się słodko.
- No to na chwile. – powiedziałam i skierowaliśmy się do sklepu.
Gdy weszliśmy do sklepu ochroniarze wyprosili ludzi ze sklepu by Justin mógł spokojnie zrobić zakupy. Widać że to jego żywioł. Podbiegał do każdych butów i patrzył na nie jak zahipnotyzowany. Znalazłam fotel obok wejściu i rozsiadłam się w nim. Nagle usłyszałam pukanie za sobą. Automatycznie odwróciłam się i zobaczyłam 3 dziewczyny. Jedna z nich wyjęła telefon i napisała wiadomość , następnie pokazując mi ją przez szybę.
,, Jesteśmy twoimi fankami . Możemy autograf.? <33’’
Uśmiechnęłam się do nich i kiwnęłam głową. Wstałam z fotela i wyszłam ze sklepu. Dziewczyny zaczęły piszczeć i inni ludzie też się zlecieli. Podpisałam się każdemu i z każdym miałam zdjęcie. Gdy wszyscy się rozeszli ze sklepu wyszedł uśmiechnięty Justin z trzema torbami.
- Ile par.?- zapytałam.
- 3 . Nie mogłem się zdecydować. – powiedział a ja wyjęłam telefon by sprawdzić godzinę. Była 16:42.
- Boże. Chodź szybko coś znajdziemy.- powiedziałam i pociągnęłam go do pierwszego lepszego sklepu.

[…]
Po kilku godzinach szukania znalazła dwa misie naturalnych rozmiarów przebranych za parę młodą. Bez namysły je kupiłam. Ale teraz problem. Jak je wziąć żeby nikt nie zauważył.? Rozejrzałam się dookoła .
- Tak nie da się ich schować. Ale mam pewnie pomysł.- powiedziałam.
- Jakbyśmy wyszli z nimi , od razu by zdjęcia zrobili i by było po prezencie. – powiedział Just.
- Dlatego ktoś inny to zrobi.- powiedziałam spoglądając na parę wybierającą upominki.
- To chodź. – powiedział Just i złapał mnie za rękę. – Przepraszam.- zaczął a oni odwrócili się w naszym kierunku.
- Moglibyście nam pomóc.? –zapytałam.
- W czym problem.? –zapytałam.
- Bo mamy te dwa wielkie misie , a nikt nie może zobaczyć ich bo prezent się wyda. – powiedział Justin.
- Czy moglibyście je zanieść..? –zapytałam.
- Jasne. A gdzie.? – powiedziała miło dziewczyna.
- Widzicie tam wielkiego mężczyznę.? Kierujcie się za nim.- powiedziałam a oni przytaknęli. Wzięli misie i wyszli ze sklepu i skierowali się do Big Mike. Po chwili dostałam sms od Mike że jedzie je zawieść do domu Justina.
- Zadanie wykonane.- powiedziałam i pocałowałam Justina w policzek a on uśmiechnął się szeroko.
- Wracamy.? –zapytał.
- Tak. – powiedziałam i złapaliśmy się za ręce. Po kilkunastu minutach byliśmy pod moim domem. Pożegnałam się z Justem i każdy wrócił do swojego.


____________________________________________________________
Wiem.. Beznadziejny, nie mam weny , ale normalnei dziękuję za te komentarze i wstawiam ten oto rozdział dla was.

Dziękuję za komy:
stokrota34- ; ]
Moncia332 - Dziękuję. ; )
ForeverOneDirection- ; )
love040497- Nie bij . Chce mieć zęby. xD
Sickofyou- danke , danke. ;p
Tagi: #27
02.03.2012 o godz. 22:44
Oczami Justina.

Stoję za kulisami z Mileną.Fanki słychać chyba z kilometra. Milena przechodzi z nogi na nogę. Organizatorzy biegają w tą i z powrotem. Ustawiają światła .
- Wiesz że wszystko się zmieni.? – zapytałem.
- Tak wiem. – pocałowała mnie swoimi lekko czerwonymi ustami. Odwzajemniłem pocałunek i usłyszałem Ellen.
- Witajcie.- krzyknęła a publiczność zaczęła krzyczeć. – Jak wiecie , dzisiaj moim gościem będzie Justin Bieber. – krzyknęła a dziewczyny na sali zaczęły krzyczeć. – Chodź do nas Justin.- powiedziała a ja pewnym krokiem ruszyłem przed siebie. Pomachałem do publiczności , podszedłem do Ellen i przywitałem się. Usiedliśmy na fotelach i poczekaliśmy aż wszyscy przestaną krzyczeć i klaskać.
- Co u ciebie Justin.?-zapytała .
- Wszystko w porządku. A u ciebie.? –zapytałem .
- Jak tu jesteś , to wszystko dobrze. – zaśmiała się. Spojrzałem za kulisy . Milena przez cały czas posyłała mi swoje piękne uśmiechy.
- Słyszałam że pracujesz po nocach.- zaśmiała się. – Jakiś nowy projekt.? –zapytała.
- Tak nagrywam piosenki na moją nową płytę ,, Believe.’’.- uśmiechnąłem się.
- Dobra Justin. Nie chciałam o tym porozmawiać.- zaśmiała się a ja razem z nią. – Jak twój związek z Seleną . Nie pojawiacie się razem na żadnych galach. Coś się stało.?- zapytała.
- Ja i Selena zdecydowaliśmy o tym że lepiej jeżeli będziemy przyjaciółmi. Jest dla mnie bardzo ważną osobą , ale jako przyjaciółka. Podjęliśmy taką decyzję razem i myślę że nasza przyjaźń przetrwa wszystko. – powiedziałem.
- Więc jesteś wolny. Tak.?- zaśmiała się a dziewczyny na sali zaczęły piszczeć.
- Tak właściwie , to nie. – zaśmiałem się a na Sali nastała głucha cisza.
- Czy to ta tajemnicza brunetka.? – zapytała pokazując zdjęcie na którym nie widać twarzy Mileny.
- Tak . Ta tajemnicza brunetka to moja dziewczyna.- uśmiechnąłem się.
- No więc.. Szczęścia. Zdradzisz jak ma na imię.?- zapytała.
- Dziękuję. Tak zdradzę. – zaśmiał się. – To Milena Szulc , pewnie znacie ją z duetu z Miley. – uśmiechnąłem się czule do dziewczyny za kulisami.
- O . Milena , przyjdziesz tu do nas.? –zapytała Ellen odwracając się do Mileny.



Oczami Mileny.

Stoję za tymi kulisami , i nie wiem czemu ale się denerwuje . Najbardziej tym jak ludzie mnie przyjmą. Justin co chwilę zerkał na mnie i czule się uśmiechał. W końcu usłyszałam jak przedstawił mnie oficjalnie jako jego dziewczynę. Tak , teraz wszystko się zmieni.
- Milena , przyjdziesz tu do nas.?- zapytała Ellen odwracając się w moją stronę. Porozumiewawczo kiwnęłam głową i powoli weszłam na scenę. Tak cholernie się bałam że ludzie mnie wybuczą. Ale ku mojemu zaskoczeni gdy weszłam wszyscy zaczęli klaskać. Pewniejszym już krokiem podeszłam do Ellen i przywitałam się.
- Hej. – zawołałam nieśmiało do widowni.
- Sorki , trzeba zainwestować w drugi fotel. – zaśmiała się , a wszyscy zgromadzeni wewnątrz również.
- Spoko. Usiądę Justinowi na kolana. Chyba się nie złamiesz. – uśmiechnęłam się.
- Nie wierzysz w moją siłę.? –zaśmiał się a ja usiadłam my na kolana.
- Wierzę.- powiedziałam .
[..]
Podczas wywiadu Ellen pytała się o to jak się poznaliśmy i inne duperele związane z naszym związkiem. Gdy wszystko się skończyło wyszliśmy przed budynek . Na zewnątrz stał tłum fanek . Justin rozdawał autografy , mnie też o nie proszono. Mówili że czekają na moją płytę , ponieważ strasznie podobał im się mój duet z Miley. Zadowolona rozdawałam autografy. Gdy wszyscy się rozeszli Just złapał mnie za rękę i skierowaliśmy się do samochodu. Podjechaliśmy do mojego domu .
- Uważaj na ten próg. – zaśmiał się Justin przy drzwiach wejściowych.
- Tak , ty również. – zaśmiałam się. Gdy wchodziliśmy oboje się potknęliśmy. A wiecie co było najśmieszniejsze.? My tak po tej glebie leżymy na podłodze ,a paparazzi robią nam zdjęcia. Szybko weszliśmy do domu i zaczęliśmy się śmiać.
- Ostrzegałem cię.- powiedział Just.
- No co ty nie powiesz. Ja ciebie też. – zaśmiałam się .
Weszliśmy do kuchni . Mama i dziewczyny posypywały właśnie babeczki czekoladowymi wiórkami.
- No , no . Widziałyśmy wywiad. – uśmiechnęła się moja mama.- Bierzecie babeczki. – uśmiechnęła się i zniknęła gdzieś.
-Milena, jak byś mogła… Pójdziesz dzisiaj do mnie..? Moja mama chciałaby cię poznać i zaprasza cię na obiad. – powiedział Just.
- Dobrze. A na którą.? –zapytałam zajadając się babeczką.
- Na 17. –powiedział biorąc kawałek do buzi.
- To mam 2 h. Muszę się przebrać. – powiedziałam kończąc babeczkę.
- Nie musisz. Ślicznie wyglądasz.- powiedział.
- Dziękuję. Muszę , muszę. – zaśmiałam się.
- Dla mnie możesz nawet w dresach iść. – zaśmiał się i uwalił się lukrem.
- Boże , misiek. Jesz jak świnia. – zaśmiałam się i wzięłam chusteczkę. Zaczęłam wycierać mu twarz ale on przybliżył się i namiętnie pocałował.
- Masz słodkie usta.- uśmiechnęłam się.- Dobra idę się przebrać. – powiedziałam.
- To o 16:30 przyjadę po ciebie. Też się idę przebrać. – powiedział i przytulił mnie.
- Dobrze.- odwzajemniłam uścisk i oboje poszliśmy w inne strony. Weszłam do garderoby i nie wiedziałam co mam ubrać. Jak się ubrać.? Na pewno nie wyzywająco. Ale nie założę też spódnicy do kostek. W końcu zdecydowałam się na ten zestaw. Weszłam szybko do łazienki, umyłam się , umalowałam i podkręciłam włosy. Psiknęłam się mgiełką perfum i poszłam do pokoju. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół.
- Mamo , idę do Justina. Jego mama zaprosiła mnie na kolację bo chciała mnie poznać. – powiedziałam.
- Dobrze córcia. Powodzenia. Też mam nadzieję że ją poznam. – uśmiechnęła się i przytuliła mnie.
- Na pewno. – uśmiechnęłam się i odwzajemniłam uścisk. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Idę otworzyć. – powiedziałam i skierowałam się do nich.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam . Stał w nich mega uśmiechnięty Just.
- Gotowa.?-zapytał.
- Tak.- odpowiedziałam . – Idę , pa.- krzyknęłam i wyszliśmy. Wiedliśmy do samochodu Justa i pojechaliśmy na miejsce. Po kilkunastu minutach wysiedliśmy przed sporą posiadłością.
- Mam nadzieję że twoja mama mnie polubi.- powiedziałam niepewnie.
- Na pewno. A tak wgl ślicznie wyglądasz.- powiedział i objął mnie w talii. Ruszyliśmy do środka. Just otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Na wejściu poczułam mocny zapach gotowanych potraw. Niepewnie szłam za Justinem który kierował się chyba do kuchni. Gdy weszliśmy ujrzałam kobietę krzątającą się po niej. Wyglądała młodo.
- Mamo. – odezwał się Justin.- To jest moja dziewczyna. Milena.- uśmiechnął się.
- Dzień dobry. –przywitałam się.
- Miło mi. Siadajcie do stołu. – powiedziała .
- Pomóc pani.?- zapytałam .
- Dam radę . I nie pani tylko Pattie. – uśmiechnęła się podając mi rękę.
- Milena. – przedstawiłam się.- Może jednak w czymś pomóc.? –zapytałam.
- Jak byś mogła tą surówkę wziąć. – powiedziała miło.
- Dobrze. Może jeszcze coś.?- zapytałam.
- nie , nie trzeba. Dam już sobie radę. – uśmiechnęła się a ja położyłam surówkę na stół . Usiadłam obok Justa . Złapał mnie za rękę i czule się uśmiechnął . Po chwili przysiadła się Pattie.
[…]
Długie godziny rozmawialiśmy o różnych rzeczach . Od dzieciństwa Justina po moją historię. Pattie jest bardzo , bardzo miłą osobą. Zabawną , miłą, kochającą.
- Dziękuję za gościnę. Ale czas już się chyba zbierać.- powiedziałam z uśmiechem.
- Zostań jeszcze. – powiedziała miło Pattie
- No dobrze. Jeszcze chwilkę. – zaśmiałam się. – Jutro ten pogrzeb. – spojrzałam na Jutina.
- Nom , trzeba pójść. – powiedział smutno.
- Piątek – praca. Sobota i niedziela – ślub. – powiedziałam .
- Pracowity tydzień. – uśmiechnęła się Pattie.
- Musisz poznać moje rodzeństwo. Ale akurat są u babci.- powiedział.
- Jak przyjadą , to zawiadom mnie. – zaśmiałam się.
- Na taczce cię przywiozę. – zaśmiał się .
- Zobaczymy. – uśmiechnęłam się.- Muszę lecieć. Jeszcze raz bardzo dziękuję za gościnę i bardzo miło spędzony wieczór. – uśmiechnęłam się.
- To mi bardzo miło. Mam nadzieję że będziesz tu częstym gościem. – uśmiechnęła się.
- Do widzenia. – powiedziałam i przytuliłam ja.
- Do zobaczenia.- powiedziała i odwzajemniła uścisk.
Justin złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
- W końcu mogę cię pocałować gdzie chcę. – uśmiechnął się , a po chwili musnął moje usta.
- Tak , teraz możesz. – odwzajemniłam pocałunek i wiedliśmy do samochodu. Po kilkunastu minutach byliśmy pod moim domem . Just odprowadził mnie pod same drzwi. Oparłam się o nie i zaczęliśmy się całować . Nagle ktoś otworzył drzwi , a ja automatycznie upadłam.
- Nie no zabije. – powiedziałam i spojrzałam kto to. – Braison. – powiedziałam.
- Dobra lecę. Pa kotek. Do jutra . – powiedział i poszedł do samochodu . Po chwili odjechał.
Zdjęłam buty i zaczęłam szukać Braisona. Weszłam po cichu do jego pokoju i od tyłu zaczęłam go łaskotać.
- Teraz zobaczysz co to furia. – zaśmiałam się i zaczęłam go łaskotać. Nagle do pokoju weszła Noah , Karolina i Ewelina. We cztery zaczęłyśmy go łaskotać. On płakał ze śmiechu.
-St..oo..p . Weźźź..cie. – śmiał się.
- No ok. Ale pamiętaj , z ninja się nie zadziera. – zaśmiałam się i wszyłam z jego pokoju. Weszłam do pokoju , wzięłam piżamkę i poszłam umyć się . Nalałam sobie do wody olejek o zapachu gumy balonowej . Rozkoszowałam się zapachem. Gdy wyszłam wytarłam swoje ciało w mięciutki ręcznik przebrałam się w piżamkę i skierowałam do pokoju. Podłączyłam telefon do ładowarki , szczelnie przykryłam się kołdrą i odpłynęłam w krainę Morfeusza.

**************************************************************
WOw, dziewczyny. Dodaję rozdział iż , aż wzruszyło mnie to że pod ostatnim rozdziałem jest aż 5 komentarzy. Bardzo się cieszę że podoba wam się moje opowiadanie.
Dziękuję za komy:

love040497
morelove
my-love-story
stokrota34
Moncia332

; * Do następnego.
Tagi: #26.
25.02.2012 o godz. 17:45
Obudziłam się wtulona w Justina . Rozejrzałam się dookoła i modliłam się w myślach by to był tylko zły sen. Ta dziewczynka żyje, cieszy się swoim życiem. Wącha kwiaty, bawi się ze swoimi rówieśnikami, nie ma problemów. Na dworze pomiędzy ciepłymi promieniami słońca próbuje złapać motyla . Wyśliznęłam się z objęć Justa i poszłam do garderoby. Zahaczyłam wzrokiem o lusterko. Podeszłam do niego bliżej i dokładnie się przejrzałam . W lustrze zobaczyłam inną dziewczynę. Czarny tusz , spływający bo czerwonych oczach i policzkach od płaczu. Napuchnięte oczy . Wybrałam ten zestaw i skierowałam się do łazienki , chociaż trochę doprowadzić się do porządku. Wlałam czekoladowy olejek do kąpieli i weszłam powoli do gorącej wody. Siedziałam gdzieś z godzinę i wyszłam . Gdy weszłam do pokoju Justin przebudził się i stał na balkonie w samych spodniach. Zagryzłam wargę i przez chwilę patrzyłam na niego. Cieszę się że jest tu obok mnie. Ale czemu musiało coś takiego się stać.? Po chwili odwrócił się i z lekkim uśmiechem podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Hej , jak się czujesz.? –zapytał z troską patrząc mi prosto w oczy.
- Gdy jesteś tu , lepiej. – uśmiechnęłam się lekko.
- To dobrze. – uśmiechnął się i usiadł na łóżko . Położyłam głowę na jego kolana a on czochrał moje włosy. ( od.aut. Czochraj bobra xD )
- Jak się tu znalazłam.?- zapytałam go po chwili.
- Przywiózł nas Big Mike, a twoja mama powiedziała żeby mnie wracał po nocy.- powiedział.
- Aha. – lekko uniosłam kącik moich ust.- Wie o niej.?-zapytałam się.
- Powiedziałem. – odpowiedział.
-Biedna dziewczynka.- odezwałam się. – Jestem ciekawa kto to jej zrobił.- powiedziałam i pojedyńcza łza spłynęła teraz po moim czerwonym policzku.
- Ja też. Niestety życia jej nie przywrócimy. – powiedział zawiedziony. Nagle ktoś zapukał do pokoju.
-Proszę.- powiedziałam. W drzwiach pokazała mi się twarz mojej mamy.
- Jak się czujecie.?- zapytała moja rodzicielka.
- Może być.- powiedział Justin nadal głaszcząc mnie swoją dłonią po włosach.
- Cały czas myślę o tej dziewczynce. Co ona mogła komuś zrobić. Tego kto jej zrobił to , powinni ukarać tak samo.- powiedziałam ślepo patrząc się w obrazek na szafce. Byłam na nim ja z Kornelią gdy byłyśmy , może nawet w wieku tej małej. Szczęśliwe ,uśmiechnięte. Nie wiedziałyśmy o tym złu kryjącym się za każdym rogiem życia.
-Milena , słuchasz mnie.?- przerwała mi mama.
- Sorki. Zamyśliłam się. – powiedziałam podnosząc się.
- Zejdziecie , czy przynieść wam śniadanie.? –zapytała.
-Zejdziemy zaraz.- powiedziałam a mama wyszła z pokoju.
- Znajdą go , lub ją.- odezwał się Just.
- Oby.- odpowiedziałam smutna. – Jak chcesz to idź do łazienki , odśwież się. – powiedziałam , a on ruszył do łazienki. Położyłam się na łóżko i podśpiewywałam sobie piosenkę Skinny Love. Nie wiem ile czasu minęło ale Justin wszedł w dużo lepszym humorze i rzucił się na łóżko , lekko przygniatając mnie.
- Złaź albo cię zepchnę.- powiedziałam.
- A jak tego nie zrobię.?- powiedział chytrze.
- No wiesz… Możemy tak zaprzestać .. Przytulać się.. Może nawet całować.- powiedziałam a on momentalnie zszedł ze mnie.
- Kotek , i tak bym tego nie zrobiła.- powiedziałam i zaczęłam uciekać przed nim , iż aż zaczął mnie gonić. Zbiegłam szybko na dół i przytuliłam się no Billego.
- Co jest.? –zapytał.
- Nic , nic. – zaśmiałam się. Justin przyszedł i zobaczył że chowam się za moim ,,tatą’’.
- Wiesz , nie ładnie tak się przede mną chować. – zaśmiał się.
- No , no . Nie chce działać jako ludzka tarcza. Idę zjeść ciasto.- powiedział a Just szybko objął mnie od tyłu w pasie i nie chciał puścić.
- Ej . TO nie fair. Billy , zaprzestań jeść te ciasto . – zaśmiałam się.
- Niby czemu.?- zapytał zdziwiony.
- A chcesz wypływać z garnituru.? –zapytałam wyszczerzając ząbki.
-Zmieszczę , zmieszczę. – powiedział i zniknął.
- Widzę , że humor się poprawił.- powiedziała mama.
- Wie Pani. Z nią nie da się nie uśmiechać.- powiedział Just.
- Z tobą również. – powiedziałam .
- Mów mi Kasia.- powiedziała.
- Kasza.- próbował wypowiedzieć imię.
- Kochanie, Kasia , a nie kasza.- powiedziałam . Znaczy przetłumaczyłam mu co on powiedział. Wszyscy się zaśmialiśmy. Po kilkunastu minutach załapał.
- Poucz mnie jeszcze jakiś słów . – powiedział.
- A jakie chciałbyś wiedzieć.? – zapytałam zaciekawiona.
- Na pewno Kocham Cię, Jesteś piękna. – poruszał śmiesznie brwiami.
- Dobrze, ale później ok.? Zjedzmy.- powiedziałam a on tylko przytaknął. Mama podała nam ciepłe gofry z bitą śmietaną. Zjedliśmy je w apetycie i usiedliśmy na kanapie.
- To ucz . – uśmiechnął się .
- No dobrze.- uśmiechnęłam się.
- I love you to kocham cię. – powiedziałam.
- Ko…. Co ?- zapytał.
- Kocham cię.- powiedziałam.
- Napisz mi . – powiedział. Wzięłam kartkę do ręki i napisałam. Podałam mu kartkę i każdą literkę mówiłam. Efektem było słowo Kocham cie.
- No prawie idealnie.- pocałowałam go w usta. Następne słowa uczył się po kilkanaście minut. Gdy skończyliśmy na okrągło gadał mi na ucho Kocham Cię. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi więc szybko pobiegłam otworzyć. W drzwiach stała kobieta , a na około domu paparazzi.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc.?- zapytałam.
- Witam. Jesteś dziewczyną która znalazła moją córkę. – powiedziała i uroniła jedną , dużą błyszczącą łzę , która szybko spłynęła po jej twarzy.
- Tak , pewnie pani to jej mama.- powiedziałam smutno.- Zapraszam.- otworzyłam drzwi.
- Dziękuję , tylko na chwilę. – uśmiechnęła się życzliwie.
- Justin. – zawołałam go.
- Tak ??- przybiegł do mnie. – Dzień dobry.- przywitał się.
- Justin , to jest mama tej dziewczynki co ją wczoraj znaleźliśmy. – powiedziałam.
- Przykro mi z powodu jej.- powiedział .
- Proszę, niech pani usiądzie. – pokazałam na sofę stojącą na środku pokoju. Usiedliśmy we troje na sofie i kobieta zaczęła mówić.
- Dziękuję wam że chcieliście pomóc. Jestem wam za to wdzięczna. Niestety nie potoczyło się tak jak powinno.- kolejna porcja łez spłynęła po jej policzku.- Złapali jej zabójcę. Nie długo będzie rozprawa , dopilnuję żeby poszedł na bardzo długo. Ale nie po to tu przyszłam. Chciałabym żebyście przyszli na jej pogrzeb. – powiedziała.
- Dobrze.- powiedziałam.
-Przyjdziemy.- odezwał się Justin.
- A jeśli moglibyśmy wiedzieć… kto ją zabił.? –zapytałam smutno.
- Mój mąż. – powiedziałam. – Dziękuję jeszcze raz . – uśmiechnęła się sztucznie , co łatwo było zauważyć. – Muszę iść. – powiedziała.
- Dobrze. – wstałam i odprowadziłam ją do drzwi. – Do widzenia.- powiedziałam.
- Dziękuję . Do widzenia.- powiedziała i wyszła.
Poszłam do pokoju gdzie siedział Justin i robił coś w telefonie. Podeszłam do niego i przytuliłam go.
- Dobrze że go znaleźli.- powiedział odkładając telefon.
- Bardzo dobrze. Oby posiedział trochę.- powiedziałam .
- Kochasz mnie.?- zapytał po dłuższej chwili. Podniosłam się do pozycji siedzącej i uważnie mu się przyjrzałam.
- A czemu miałabym cię nie kochać.?- zapytałam.
- No nie wiem . Że musimy się na razie ukrywać.- powiedział zmieszany.
- Kotek, w środę masz wywiad , później będzie już dobrze. Jasne , że cię kocham. Od spotkania na lotnisku spodobałeś mi się. – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Myślisz , że ty mi nie . Jak tylko cię zobaczyłem chciałem do ciebie podejść. Ale co miałem powiedzieć , podobasz mi się. Ale szczęście mi sprzyjało i 100-ówka ci wypadła.- zaśmiał się i zaczął przybliżać się do mnie. Nasze usta dzieliły już tylko milimetry. W końcu złączyły się . Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Nagle usłyszałam kichnięcie. Oderwałam się nie chętnie od Justina i zobaczyłam Noah, Ewelinę i Karolinę z popcornem.
- To lepsze niż kablówka.- powiedziała Karolina wpychając sobie garść popcornu do buzi.
- Właśnie sobie uświadomiłam , że chcę mieć chłopaka.- powiedziała Noah a ja się cicho zaśmiałam.
- Macie jeszcze czas. Każda z was będzie miała wspaniałego chłopaka. – powiedziałam z wielkim uśmiechem.
- Ta .. Czarno to widzę. – powiedziała Ewelina.
- Niby czemu.? Milena ma rację. Jesteście miłe, ładne.- odezwał się Justin.
- Tak , oby nie takiego jakiego kiedyś miała Milena. – powiedziała Ewelina ale po chwili ugryzła się w język. Justin spojrzał na mnie pytająco. Dziewczyny szybo ulotniły się z pokoju.
-Chodź.- powiedziałam i pociągnęłam go do ogrodu za domem. Usiedliśmy pod drzewem i zaczęłam opowiadać.
- O co jej chodziło.? – zapytał niepewnie Just.
- Wiesz… Miałam kiedyś chłopaka w Polsce. Miał na imię Dawid. Strasznie mi się podobał. Jak to dziewczyna.. uśmiechałam się do niego i takie tam inne. Pewnego razu zapytał się mnie o chodzenie. Bez namysłu zgodziłam się. Na początku było wszystko okej. Ale pewnego dnia .. zaczął mnie wyzywać od dziwek , kurw. Później każdego następnego dnia , dowiadywałam się o nowych dziewczynach zazwyczaj plastikach z którymi mnie zdradzał. Było ich 12. Poszłam z nim zerwać , ponieważ wiem że takich rzeczy nie robi się przez telefon. Zapukałam do jego mieszkania , ale nikt nie otwierał a drzwi były lekko uchylone. Weszłam do środka i skierowałam się do jego sypialni. ..- powiedziałam i rozpłakałam się.
- Jeżeli to dla ciebie trudne , to nie mów.- powiedział Justin przyciągając mnie do siebie.
- Ujrzałam go z jedną ze zdzir . Robiła mu dobrze. Podeszłam szybko do niego i z całej swojej złości walnęłam go w policzek. Nie uwierzył że mogłam mu coś takiego zrobić. Dobrze że Kornelia była nie daleko. Wysłałam jej sms ,, S.O.S Dom Dawida” . Nagle poczułam straszny ból z tyłu głowy. Obudziłam się w szpitalu . Kornelia opowiedziała mi że ten dupek posiedzi długo w więzieniu bo miał karę w zawieszeniu. – powiedziałam łkając.
- Co za cham. – powiedział. – 12 dziewczyn.? – zapytał. – Jak można było coś takiego zrobić. I to jeszcze tobie. – powiedział zszokowany. – Ja ci czegoś takiego nie zrobię. – powiedział – Obiecuje.

[..]

Następne godziny zwierzaliśmy się sobie. Czułam że on mnie rozumie. Najważniejsze jest to że rozmawiał ze mną , a nie unikał albo chciał zrobić coś innego. Nie , on wytrwale siedział i słuchał mnie. Naszą sielankę przerwał dzwoniący telefon.
- Przepraszam.- powiedział i odebrał telefon. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam że zaczęło się robić ciemno. Pierwsze gwiazdy zaczęły pojawiać się na niebie.
- Muszę iść kotek. Zapowiada się pracowita noc.- powiedział.
- W nocy będziesz pracował.? – zapytałam.
- Tak , powiedziałem Scooterowi że chcę z tobą trochę pobyć. Powiedział że mogę jeżeli stawię się wieczorem do pracy . – uśmiechnął się.
- Trzeba było iść do pracy. A nie , teraz nocki zarywać. – powiedziałam.
- Oj tam. – podszedł i musnął moje usta.
- Idę z tobą. Prze ze mnie zarywasz nockę , więc będę ją zarywać z tobą. – powiedział.
-Ale..- odezwał się ale przerwałam mu.
- Nie ma żadnego ale. Idę i koniec kropka.- powiedziałam stanowczo.
- Nie ugniesz się co.? – zapytał rozbawiony.
- Oh , jak mnie dobrze znasz. – zaśmiałam się.
- No dobrze.- powiedział. – Spotkamy się na miejscu . Pójdę do domu się przebrać. – powiedział.
- dobrze. To do zobaczenia tam. – pocałowałam go i odprowadziłam do drzwi.
Weszłam na górę i wybrałam tenzestaw. Wzięłam gorącą kąpiel i zeszłam na dół. Poinformowałam moją rodzicielkę o moich planach. Zadzwoniłam po Big Mike by przyjechał. Po 10 minutach rzuciłam krótkie ,,hej’’ i wyszłam. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się.
- Hej , mała gdzie jedziemy.? –zapytał.
- Hej duży. Do wytwórni Justina. – powiedziałam a on posłusznie ruszył. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Przed budynkiem stało zgrupowanie fanek Justina. Próbowałam jakoś cicho się wepchać do środka by nikt mnie nie poznał. Dobrze że ubrałam się trochę inaczej . Inaczej znaczy bluza z kapturem ale okej. Zarzuciłam szybko kaptur i okulary. Podeszłam do grupki fanek które cały czas wykrzykiwały imię Justina. Również zaczęłam drzeć się Justin kocham cię i inne pierdoły . Pchałam się przy tym . Prawie mi się nie udało. Wszystkie były silne jak byki. Pociągnęłam jedną z bara . Mike śmiał się ze mnie i sobie spokojnie przeszedł. Ja się pchałam , ale nie chciałam by rozpoznały mnie. W końcu wepchałam się na sam początek. Mike pociągnął mnie za rękę i wciągnął do środka . Przeszłam kawałek i zdjęłam okulary i kaptur.
- No , no. Byłabyś dobrą fanką. –zaśmiał się Justin.
- Widziałeś.? –zaśmiałam się.
- Hahah , tak. Najlepsze jak pociągnęłaś jedną z bara. – zaśmiał się.
- ee tam. – powiedziałam i weszliśmy do małej Sali.
- Hej. – przywitał się Justin.
- Hej. – przywitałam się i usiadłam na kanapę. Była bardzo miękka. Zaczęłam podskakiwać na niej.
- Co ty robisz.?- zaśmiał się Just.
- Nic , nic. – uśmiechnęłam się. Rozejrzałam się i zobaczyłam że Big Mike gada z Kennym. Widać , że się dogadują. To git. Przysiadł się do mnie Scooter.
- Hej , oficjalnie się nie poznaliśmy.- podał mi rękę.
- Milena. – przedstawiłam się z uśmiechem.
- Scoot, lub Scooter. – uśmiechnął się.. – Więc , ładna jesteś. Justin trafił. – zaśmiał się , a ja lekko się zaczerwieniłam.
- Scoot, już podrywasz.? –zaśmiał się.
- No co ty. – uśmiechnął się. – Masz menagera.? –zapytał Scoot.
- Nie , a co .?-zapytałam.
- Słyszałem twoja piosenkę , masz talent. Potrzebujesz menagera.- powiedział.- Załatwię ci go.- uśmiechnął się.
- Nie musisz . Dam sobie radę. – powiedziałam.
- Wiem że dasz. Ale taki talent niech się nie marnuje. Zadzwonię do jednej menagerki , a później skontaktuje się z tobą i porozmawiamy we trójkę. – uśmiechnął się życzliwie.
- Nie musisz tego dla mnie robić. – uśmiechnęłam się.
- Muszę. To zadzwonię do ciebie . – uśmiechnął się i zniknął gdzieś. Justin zaczął nagrywać a ja słuchałam jego głosu.

[..]

Jest 5:20 a Justin jeszcze nagrywa. Wszyscy siedzą już lekko zmęczeni. Ja podobno zasnęłam na podłodze. Jak to zrobiłam.? Nie mam pojęcia. PO kilkunastu minutach wyszedł Justin.
- Koniec.?-zapytał zmęczony.
- Tak. Dzisiaj to koniec.- powiedział Scoot.
- Oh, wybawco. – zaśmiał się. – I wybawczyni.- zaśmiał się Just gdy spojrzał do mnie. Pocałowałam go czule i skierowaliśmy się do wyjścia.
- Narka. – powiedział Just.
- Pa.- powiedziałam i wyszliśmy z budynku. Paparazzi napadli na nas .
- Idziemy na kawę.? –zapytał Justin nie zwracając uwagi na ruch dookoła nas.
- Spoko. – uśmiechnęłam się. – Przyda nam się. Justin chciał mnie złapać za rękę , ale szybko uniknęłam tego spotkania naszych dwóch dłoni . Wyjęłam telefon i napisałam do niego sms’a . Tak wiem. Mądre. Stoję kilkadziesiąt cm od niego. Ale nie komentujmy tego.


,, Spokojnie. Chcesz żeby się teraz tego dowiedzieli.? ; > ‘’

Szybko dostałam odp.

,, Oj no weź. Mam ochotę cię pocałować. ; * ‘’

Schowałam telefon do kieszeni . Doszliśmy do starbucksa i zamówiliśmy sobie po kawie . Chwilę jeszcze pogadaliśmy i skierowaliśmy się do domu by odespać.

_________________________________________________________
Dobrze, więc hi , hay , hello. Mam nadzieję ( tak jak zawsze) że podoba się. Spróbuję szybciej wstawiać , ale zobacze czy mi się uda. Więc już 25. Dziękuję że mam w was wsparcie.Dziękuję moim trzem stałym czytelniczkom

morelove
my-first-blog
mojej tajemniczej przyjaciółce , która komentuje , tylko że na gg. ; **

Więc do następnegp . <33
Tagi: #25
23.02.2012 o godz. 19:55
- Która godzina.?-zapytałam Big Mike.
-17 :26.- odpowiedział.
- To chodź ze mną do domu. Na herbatę.- powiedziałam.
- Nie będę wam przeszkadzał.- powiedział.
- Nie przeszkadzasz. To może na … ciasto.- uśmiechnęłam się.
- A wiesz. Może jednak skuszę się.- powiedział a ja się zaśmiałam.
Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do kuchni. Jak zwykle dziewczyny rzuciły się na Mike i udawały małpy. Ja podeszłam do blatu i skroiłam Mike’owi duży kawałek ciasta.
- Zejdźcie z niego.- rozkazałam a one niechętnie zeszły. Postawiłam talerz na blacie , a Big Mike podszedł i zaczął zajadać się . Gdy skończył wzięłam od niego talerz i wstawiłam do zmywarki.
- Przyjdziesz na ślub.?- zapytałam.
- Czyi.?- wyraźnie się zdziwił.
- Na mojej mamy i Billego.- powiedziałam.
- O jej. Myślałem że twój. –powiedział.
- Przestań.- zaśmiałam się.
- Jasne że przyjdę. Ale jako osoba towarzysząca.?- zapytał.
- Nie. Dostaniesz zaproszenie oddzielne , ja zabieram osobę towarzyszącą. – powiedziałam.
- Korni.?- zapytał.
- Korni, Tomek i Łukasz mają swoje.- powiedziałam.- Z Justinem.- uśmiechnęłam się.
- TO w końcu jesteście razem.?- zapytał.
- Teraz tak. – uśmiechnęłam się.
- To gratuluję.- powiedział.
- Dziękuję. W sobotę ślub tylko na którą.?- zawahałam się. – Chodź . – powiedziałam i pociągnęłam go na górę. Nie było łatwo. Nie wygląda jak piórko. Z lekkim trudem ale jakoś , pociągnęłam go do pokoju mamy i Billego. Zapukałam.
- Tak.?- usłyszałam głos mamy.
- Mogę.?- zapytałam.
- Wchodź.- powiedziała a ja weszłam do środka.
- Dzień dobry. – przywitał się Big Mike.
- Hej.- odpowiedział Billy.
- Dzień dobry.- uśmiechnęłam się do nieznanej mi staruszki.
- Milena , to jest mama Billego.- powiedziała.
- Miło mi panią poznać.- uśmiechnęłam się.
- Mi ciebie również dziecko.- powiedziała miło.
- Anno. Na którą jest ślub.?-zapytałam.
- Na 12 słonko.-odpowiedziała.
- A spoko. Pamiętaj że przychodzi Mike, Korni, Łuki , Tomek , Justin.- uśmiechnęłam się.
- Córcia pamiętam.- powiedziała.
- TO git. – powiedziałam i wyszłam . Zatrzymali Mike . Nie mieszam się po co im. O fuck. Muszę jeszcze kupić prezent ślubny. E tam. Może później. Poszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżko. Pusto patrzyłam się w ścianę. Nagle zadzwonił telefon więc odebrałam.
Milena: Halo.?
Justin: Hej . TO co idziemy gdzieś.?
Milena: Jasne , a gdzie.?
Justin: Nie wiem , może do kina.?
Milena: Spoko.
Justin.: TO za 30 min będę u ciebie. Paa.
Milena: Nom , pa.
Powiedziałam i rozłączyłam się. Poszłam do garderoby i wybrałam ten zestaw . Poszłam do łazienki się odświeżyć. Gdy skończyłam poszłam jeszcze do mojego pokoju po telefon. Jak weszłam do pokoju zza drzwi wyskoczył Just.
- Buu.- krzyknął.
- O boże.- również krzyknęłam , a on się zaczął śmiać.
-Nigdy nie rób tego więcej. – powiedziałam lekko go bijąc.
- Nie mogłem się powstrzymać.- powiedział śmiejąc się i robiąc słodkie oczka.
- Ah tak.?- powiedziałam i chwyciłam poduszkę. Zaczęła się wojna. Oboje nawalaliśmy się z całej siły. W końcu oboje padliśmy na łóżko. Odwróciłam do niego głowę i lekko musnęłam jego malinowe usta.
- Jestem szczęściarz.- powiedział.
- Czemu.?- zapytałam.
- Mam wspaniałą dziewczynę. – powiedział.
- Oj tam , oj tam. Jest wiele innych.- powiedziałam.
- Tak , jest wiele innych. –powiedział a ja lekko go szturchnęłam. – Ale nie ma takiej samej jak ty.
- OOO. Naprawdę tak sądzisz.? – zapytałam.
- NO jasne.- powiedział i pocałował mnie. Nagle poczułam na sobie czyiś wzrok. Odwróciłam się i ujrzałam Karolinę.
- HĘ..?- spojrzałam na nią.
- Powiem mamie.- powiedziała i zbiegła na dół , a my z Justinem zaczęliśmy się śmiać.
- A jak twoja mama mi coś zrobi.?- zaśmiał się.
- NO nie wiem. Może tylko cię walnie.- zaśmiałam się. – Nie no nic ci nie zrobi. – uśmiechnęłam się.
- Teraz będę unikać twojej siostry.- zaśmiał się.
- Wiesz , są wkurzające . Ale jak są spokojne to są spoko.- zaśmiałam się.- To co idziemy do tego kina.?-zapytałam.
- No idziemy , idziemy.- powiedział i złapał mnie za rękę. Zeszliśmy na dół i złapała nas mama.
- Wrócisz późno.?-zapytała.
- Nie wiem , a co.?- również spytałam.
- Weź klucz. – uśmiechnęła się.
- Mamo , mamo! Oni się całowali.- powiedziała Karolina. My się tylko zarumieniliśmy.
- Jak będziesz miała tyle lat co ona , też będziesz się całować. Tylko spróbuj z jakimś kryminalistą. – powiedziała.
- No ale mamo. – powiedziała.
- Idź zjedz płatki.- powiedziała a ona poszła.
- Tak w ogóle to miło mi . Mama Mileny.- powiedziała.
- MI również. Justin.- przywitał się.
- TO idziemy.?-zapytałam .
- Tak chodźmy. –powiedział i założył na głowę kaptur i okulary . Złapał mnie za rękę i poszliśmy do kina. Szliśmy z 20 min. Przez całą drogę rozmawiałam z nim o ślubie. Powiedział że bardzo chętnie pójdzie ze mną . Gdy doszliśmy kupiliśmy bilety, znaczy tylko Justin bo mi nie pozwolił. Kupiliśmy jeszcze popcorn i skierowaliśmy się na salę. Wybraliśmy jakiś pierwszy lepszy film. Był tak nudny że chyba przysnęłam . Obudziłam się wtulona w Justina. Cała dupa mi zdrętwiała więc wstałam i zaczęłam rozprostowywać moje stare kości. Jak już wszystko było ok usiadłam obok Justa i zaczęliśmy rzucać w ludzi popcornem. Oni się odwracali a my zwalaliśmy na rząd przed nami , albo unikaliśmy ich wzroku. Znalazłam jakąś gumę w torbie więc ją wyjęłam i zaczęłam rzuć . Gdy już była dobrze wyzuta wkleiłam ja jakiejś kobiecie we włosy , jak się odwróciła zaczęła na mnie wrzeszczeć a ja jej z polskim wyjechałam to w pewnym momencie spojrzała na mnie jak na kosmitę i odpuściła sobie. Film się skończył więc wyszliśmy z kina i poszliśmy pochodzić sobie po parku. Niebo było bez chmurne , pełnia księżyca i miliony migoczących gwiazd. Nagle przeleciała spadająca gwiazda więc zamknęłam oczy i pomyślałam życzenie.
- Co sobie zażyczyłaś.? –zapytał Justin.
- Nie powiem ci bo się nie spełni.- powiedziałam.
- Oj tam. MI możesz powiedzieć.- uśmiechnął się do mnie.
- Nie ma mowy. – powiedziałam i zaciągnęłam z niego okulary i sobie założyłam. Zaczęłam iść do tyłu a on do mnie. I tak szliśmy. W pewnym momencie poczułam jak lecę do tyłu. No tak .
- Dzień bez gleby to dzień stracony.- powiedziałam.
- Nic ci się nie stało.?- zaśmiał się.
- Wszystko ok.- powiedziałam i usłyszałam płacz dziecka. – Słyszałeś.?- zapytałam.
- Ale co.?- zapytał.
- Płacz dziecka.- powiedziałam i zaczęłam podążać za źródłem dźwięku. Przechodziłam koło krzaków , aż nagle zobaczyłam małą zranioną nogę pomiędzy nimi.
- Justin. –krzyknęłam a on podbiegł do mnie.
- O boże. – powiedział i od razu zadzwonił po karetkę , ja się cała trzęsłam .
Po chwili przyjechała karetka i policja.
- Co się stało.?- spytał jeden z funkcjonariuszy.
- Znaleźliśmy ją tu w krzakach.- powiedział Just.
- Widzieliście coś.?- zapytał się.
- Nic. Ja tylko krzyk. Pobiegliśmy tam i znaleźliśmy ją. Boże , żeby jej nic nie było.- powiedziałam.
- No dobrze. Teraz musimy znaleźć tego który to zrobił. Bo na pewno samo to się nie mogło stać.-powiedział i odszedł. Zabrali małą na nosze i wsadzili do karetki. Szpital nie był daleko , więc poszliśmy szybko z Justinem , ponieważ oboje baliśmy się co może stać się jej. W środku dowiedzieliśmy się gdzie leży i poszliśmy pod salę.
- Co takie małe dziecko mogło komukolwiek zrobić.- powiedziałam i po policzku spłynęła mi łza.
- Nie mam pojęcia. Ale miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze.- powiedział i mocno mnie przytulił. Nagle zobaczyłam lekarza który zajmował się mną gdy leżałam tu.
- Milena.? Co tu robisz.?-zapytał.
- Znaleźliśmy dziewczynkę . Jesteśmy tu dla niej. – powiedziałam smutna.
- Właśnie idę do tej dziewczynki. Podobno jest w ciężkim stanie. Jak się dowiem więcej powiem wam , chociaż nie jesteście rodziną.- powiedział przygnębiony.
- Dziękuję. Będziemy wdzięczni.- powiedziałam i próbowałam delikatnie się uśmiechnąć. Lekarz poszedł do Sali i badał ją. Bardzo długo siedzieliśmy. Ja lekko przysypiałam na ramieniu Justina , a on twardo czuwał. W końcu wyszedł lekarz. Zerwaliśmy się szybko .
- I co z nią.?- zapytał Justin.
- Tak jak mówiłem . Jest w ciężkim stanie. Została uderzona ciężkim przedmiotem. Myślę że był to jakiś duży kamień. Ma pękniętą czaszkę , rozciętą brew, złamaną nogę oraz lekki krwotok wewnętrzny.- powiedział.
- O boże.- powiedział Justin.
- Będzie dobrze, będzie dobrze.- przymknęłam oczy i powtarzałam sobie. Po chwili mocno wtuliłam się w Justina. Doktor poszedł a my jeszcze trochę zostaliśmy. Nagle usłyszeliśmy bieg. Spojrzeliśmy i zobaczyliśmy lekarza który biegł do Sali gdzie leżała dziewczynka. Pobiegliśmy szybko do drzwi. Wszystkie urządzenia pipczały , lekarze i pielęgniarki reanimowali małą. Po kilkunastu minutach usłyszałam dwa słowa których nie chciałam usłyszeć.
- Godzina zgonu 24: 07.- powiedział smutno lekarz. Mocno przytuliłam się do Justina i zaczęłam płakać.
________________________________________________________
Jest nn . ; D Dzięęękujęęę wszystkim za komentarze , moim stałym czytelniczkom. Mam nadzieję że rozdział spodoba się wam. ; D A , z racji tego że dziś tłusty czwartek m życzę wam byście zjadły z 20 pączulków. Do następnego. ; * KOcham


Zapraszam was do przeczytania My First Blog. ; p Jest naprawdęęę verrrryyy goood. ; )
Tagi: #24
16.02.2012 o godz. 16:13
Obudziłam się totalnie nie wyspana i obolała. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam że jestem na podłodze. Poczułam straszne kłucie w plecy więc zobaczyłam co to. Okazało się , że przez całą noc obcas wbijał mi się w moje biedne plecy. Mój wzrok przykuła czarna kurtka leżąca metr ode mnie. Wstałam i podeszłam do niej. Podniosłam ja i od razu poczułam mocny zapach perfum Justa. Odłożyłam ją na łóżko i poszłam do garderoby. Spojrzałam w lustro i mój wygląd zwalił mnie z nóg. Jakieś kołtuny we włosach, rozmazany tusz i wielkie wory pod oczami. Pięknie. Wybrałam ten zestaw i ruszyłam do łazienki . Gdy wychodziłam , obok drzwi do mojego pokoju przechodził Billy. Gdy spojrzał na mnie krzyknął.
- O boże.- powiedział łapiąc się za serce.
- Taka nowa moda. Może przyjdę tak na wasz ślub.- uśmiechnęłam się.
- Może nie. – zaśmiał się.
- No ok. Jak nie to nie. Nie podoba ci się mój nowy styl. Przykro mi . – powiedziałam udając smutną.
-Jak zmyjesz tusz z twarzy będzie lepiej. – powiedział . – Jeszcze przymknąć jedno oko. To całkiem nieźle wyglądasz.- powiedział .
- Tak , tak. Dobra idę się doprowadzić do porządku bo wyglądam….- powiedziałam i zniknęłam w drzwiach łazienkowych. Umyłam się , ubrałam i zeszłam na dół. Skierowałam się do kuchni i zrobiłam sobie płatki , następnie zjadłam je z apetytem. Umyłam talerze i rozsiadłam się na kanapie. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Korni.


Korni: Tak.?
Milena: Hej. Chcesz do mnie wbić.?
Korni: Mogę jak tam randka.?
Milena: Jak przyjdziesz to ci opowiem.
Korni: Spoko. Będę za godzinę . Pa.
Milena: Ok. Pa.


Odłożyłam telefon na stolik i zaczęłam oglądać Pretty Little Liars. Wciągnęło mnie. Gdy skończył się odcinek dzwonek do drzwi zadzwonił.
- Otwarte.- krzyknęłam . Po chwili ukazała mi się postać Korni.
- Co .? Wstać się nie chciało. Leniu.- powiedziała.
- Tak jakoś. – uśmiechnęłam się.
- I jak było.? –zapytała siadając na kanapie obok mnie.
[…]
Odpowiedziałam jej wszystko od początku do końca.
- Pocałowaliście się.?- pytała zdziwiona.
- Tak.- powiedziałam z uśmiechem.
- Jak całuje.?- spytała.
- A jak ma całować.? Dobrze.- zaśmiałam się.
- No to szczęścia dziewczyno Justina Biebera .- uśmiechnęła się.
- Dziękuję dziewczyno Łukasza twego jedynego. – powiedziałam. Kolejne godziny zajęły nam na gadaniu. Spojrzałam na zegarek. Widniała na nim 16:54.
- Zostaniesz na noc.?-zapytałam .
- Jasne. Co jutro.? Nie ogarniam za bardzo dni tygodnia.- powiedziała.
- Y…. Sobota.? – powiedziałam.- Ale sprawdzę jeszcze w telefonie.- powiedziałam. – Tak sobota. O nie. Już jutro do pracy. – stwierdziłam.
- O . Czyli za tydzień ślub. – powiedziała.
- A nom. – odpowiedziałam.
- Kiedy w końcu wydasz tą płytę.?- zapytała.
- Jak będę miała wystarczająco dużo materiału. Jak napisze piosenki , nagram je , potem jest układ wizualny płyty. Nazwa. Zdjęcia na okładkę i do książeczki.- powiedziałam.
- E tam. Foty walnij se kibla. Tytuł. Witamy w spłuczce. Sprzeda ci się jak ciepłe bułeczki.- śmiała się.
- Hahah. Boże ty i te twoje pomysły-. Zaśmiałam się
- Jak napisze jeszcze z 5 piosenek skończę 1 etap.- powiedziałam.
- NO to napisz.- powiedziała.,
- No to już , zaczynaj.- powiedziałam.
- Tak , już lecę. Widzisz.?- pokazała mi coś za oknem.
- Mam : No princess, Headfirst ,Work of Art, Outlaw, Stay, Overboard i My Love Is Like A Star . 7 a potrzebuje z 12. – powiedziałam.
- Dasz rade. Spytasz chłopaków z LMFAO I Sel .- powiedziała Korni.
- Mam czas.- powiedziałam.- Oglądamy jakiś film.?- zapytałam.
- Jasne a jaki.?- zapytała.
- Zobaczę co tu jest. – powiedziałam i zaczęłam szperać . W końcu zobaczyłam to czego szukałam.
- Egzorcyzm Emily Rose.? –zapytałam.
- Spoko. – powiedziała , wyjęłam popcorn i zaczęłyśmy oglądać. Ze względu na godzinę 18 nie było się czego bać bo jeszcze było jasno. Tak nam upłynęła godzina. Nagle dostałam sms od Justina.


,, Hej . Sorki że wcześniej nie napisałem. Miałem dużo pracy.; [ ‘’

Odpisałam.:

„ Nie przepracowuj się. CO tam.? ; ] ‘’

A on odp.:

„ Dobrze. ; ) Teraz nudzi mi się. ‘’

A ja .:

,, To chodź do mnie. Obejrzymy jakiś nudny film z Korni. ; p ‘’

A on .: ( wiem , wkurzające. xD)

,, Będę za 10 min. <3 ’’

- Zaraz Just wpadnie obejrzeć z nami film. – powiedziałam.
- Spoko. A teraz co .?- zapytała siedząc i patrząc się uważnie na mnie.
- Jest Król Lew, 17 Again, American Pie, Wampiry i Świry. – powiedziałam patrząc na szafkę.
- To może Wampiry i świry.?- zapytała.
- Mi obojętnie. Ale stawiałam na Króla Lwa.- zaśmiałam się.
- Tak . Timon i Pumba . Hakuna matata jak cudoooownie to brzmi . – zaczęła śpiewać a ja razem z nią. Nasze piękne śpiewy przerwał dzwoniący tel.

Milena: Tak.?
Justin.: Jestem pod drzwiami.
Milena: Czemu nie zapukałeś.?
Justin: Nie chciałem nikogo budzić.
Milena: O 20.? Heheh. Siedzą na górze o przygotowują się do ślubu.
Justin.: Będę pamiętać. A i otworzysz mi te drzwi.?
Milena: A no tak.

Powiedziałam i rozłączyłam się. Wpuściłam go do środka i pocałowałam w policzek na przywitanie.
- Hej. – powiedziałam.
- Ej. Ja oczekiwałem tu.- powiedział pokazując na swoje malinowe usta.
- A jak tego nie zrobię.?- powiedziałam zakładając rękę na biodro.
- No to będę miął focha.- powiedział.
- Oj tam , oj tam. – powiedziałam i pocałowałam go w usta. Złapałam go za rękę i pociągnęłam do salonu. Korni widząc nas uśmiechnęłam się.
- Hej. – powiedział Justin do Korni.
- Hej. – odpowiedziała mu i przytuliła go.
- To co oglądamy?- zapytał siadając na kanapę.
- Wampiry i świry , lub Król Lew. – powiedziałam.
- TO wampiry i świry. – odpowiedział.
- No wiecie co . Następnym razem to ja sama wybieram film. Weźmiemy se kopciuszka czy coś . – zaśmiałam się a oni razem ze mną. Nagle zaczął dzwonić telefon Korni.
- Sorki . – powiedziała i odebrała telefon. Po jakiś kilku minutach wróciła.
- Nie obrazicie się jak Łukasz wbije.?- zapytała.
- No co ty. – uśmiechnęłam się. W między czasie poszliśmy do kuchni i przygotowaliśmy żarełko dla naszej czwórki. Otworzyłam jedną z szafek i wysypały się na mnie paczki żelek.
- O boże. Raj dla mojego przyjaciela Christiana. On kocha żelki. –zaśmiał się Justin.
- To tak jak my.- powiedziałam i uśmiechnęłam się z Korni.- Musimy go poznać i założyć jakiś klub żelkarzy.- zaśmiałam się.
- Jak wgl takie słowo : żelkarze.?- zaśmiał się.
- Nie wiem. – uśmiechnęłam się.
Powsadzaliśmy do misek od chipsów po paluszki do misek. Ułożyłam wszystko przed telewizorem i przyszedł Łukasz.
- Hej dziewczyny.- powiedział .
- Siema . – powiedział i przywitał się z Justem.
- To oglądamy.?-zapytałam.
- Nom.- odpowiedzieli i włączyłam film. Na początku razem z Korni zjadłyśmy żelki a nasi ,,mężczyźni’’ wyżarli wszystkie chipsy. Zostały nam tylko paluszki i popcorn. Gdy film się skończył chłopacy słodko spali więc wzięłyśmy koce i wtuliłyśmy się w nich zasypiając.



Następnego Dnia..

Obudziłam się przytulona do Korni. Wzrokiem próbowałam znaleźć Justina i Łukasza. Dobra kogo ja oszukuje. Szukałam tylko Justa , ale to mało ważne. Wyśliznęłam się spod koca i podeszłam do telewizora na którym była przyklejona jakaś kartka.

,, Hej kochanie. Tak słodko spałyście więc was nie budziliśmy. Justin. ;* ‘’

Uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam do kuchni gdzie siedziała mama popijając poranną kawę.
- Hej mamo.- powiedziałam i podeszłam do blatu.
- Hej córcia. CO to za chłopak.?- zapytała.
- Ale jaki.?-spytałam.
- Ten co przykrywał cię kocem . Był z Łukaszem.- powiedziała popijając .
- Aaa. To no ten. NO mój chłopak.- powiedziałam nieśmiało a mama na mnie z dziwnym lookiem.
- Jak ma na imię.? –zapytała.
- Justin Bieber.- odpowiedziałam siadając na blat.
- CO się nie chwalisz.? Przyjdziesz z nim na ślub.? –zapytała.
- Jak nie będziecie mieli nic przeciwko , to czemu nie.- odpowiedziałam.
- Córcia. Jasne że nie mamy nic przeciwko.- powiedziała z uśmiechem.- A tak wgl to przystojny.- powiedziała puszczając do mnie oko.
- Mamo.- zaśmiałam się.
Zjadłam śniadanie i zeszła MIley.
- Do pracy.- powiedziała.
- Co.? A no. Daj 10 minutek.- uśmiechnęłam się do niej życzliwie i pobiegłam szybko na górę. Wybrałam ten zestawi pobiegłam się odświeżyć. Następnie tylko do mojego pokoju po zeszyt z piosenkami i zbiegłam na dół.
- 9 minut i 48 sekund. – uśmiechnęła się.
- Liczyłaś.? –zapytałam śmiejąc się.
- Tak jakoś. – odpowiedziała.
- Widzisz. Bo ja jestem jak ninja . –powiedziałam i już miałam się oprzeć o poręcz ale jej tam nie było i spadłam.
- No ej. Tu była poręcz.- powiedziałam.
- Tak , tak. –zaśmiała się. – Lecimy. –powiedziała. Już miałam wychodzić ale zobaczyłam że Korni się obudziła.
- Kochanie muszę lecieć do pracy. Pa.- powiedziałam i wyszłam z domu . Podjechałyśmy pod budynek i napadli nas paparazzi.
- Jak wyjaśnisz to że Justin Bieber wychodził dziś z waszego domu.?- zapytał jeden.
- W końcu jesteście parą.? –zapytał drugi.
- Idziesz nagrać jakieś piosenki.? Będzie płyta.?-zadał pytanie trzeci.
- Tak . Wydam płytę. Ale jeszcze nie wiem kiedy. – uśmiechnęłam się życzliwie i weszłam razem z Miley do środka. Weszłyśmy do Sali gdzie siedział Tim z Antoniną.
- Hej. – powiedziałam .
- Cześć. Jak się czujesz.? –zapytał Tim.
- Dobrze. Nawet bardzo . – zaśmiałam się.
- TO dobrze. – odpowiedziała Antonina . – A u ciebie MIley.- zapytała.
- Tak jak zawsze.- uśmiechnęła się.
- Mam dwie piosenki. Jedna to duet.- powiedziałam.
- Z kim.?- zapytał Tim.
- Z Justinem .- odpowiedziałam.
- TO co najpierw nagramy jedną , a w tym czasie Miley zadzwoni do Justina . – powiedziała Antonia.
- Spoko.- odpowiedziała Miley i wyjęła telefon. Ja weszłam do pomieszczenia i zaczęłam nagrywać. Gdy skończyłam usiadłam na kanapę i słuchałam jak MIley śpiewa. PO jakiś 15 minutach przyszedł Justin.
- Hej.- przywitał się.
- Hej. –odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Hej.- odpowiedzieli pozostali.
- No ej. Znowu.?- spojrzał na mnie.
- Ehh.. – zaśmiałam się i dałam mu buziaka w usta.
- Szczęścia.- powiedziała uśmiechnięta Anotnina.
- Dziękujemy. – odpowiedzieliśmy oboje. Dalej słuchaliśmy co Miley nagrywa a ja wtuliłam się w Justa. Gdy Miley skończyła wyszła i przywitała się z Justinem.
- To nagrywamy ten duet.?- zapytał Tim.
-Jasne.- powiedziałam i upiłam łyk zielonej herbaty po czym się wzdrygnęłam . Weszliśmy do pomieszczenia , założyliśmy słuchawki na uszy i podeszliśmy do mikrofonów. Gdy usłyszałam pierwsze dźwięki spojrzałam na Justina który ciągle patrzył się na mnie. Zaczęłam śpiewać, czułam że to będzie jedna z ważniejszych piosnek. Gdy skończyłam usłyszałam śpiew Justina. Nasze głosy bardzo ładnie łączyły się w całość. Po jakiejś godzinie skończyliśmy. Wyszliśmy odsłuchać naszą pracę.
-Świetna piosenka- spojrzała na nas Antonina.
-To zasługa Justina .- powiedziałam.
- Nasza.- spojrzał na mnie .
- NO dobrze nasza. – uśmiechnęłam się. A gdy tylko się na chwilę odwrócił nie wydając dźwięku tylko poruszając ustami pokazywałam że jego , a oni się tylko zaśmiali.
- Hę.?- spojrzał na nas Justin.
- Nic, nic. Kocham cię.- powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Ja ciebie też. – i odwzajemnił uścisk. PO chwili zadzwonił jego telefon a on momentalnie odebrał. Gdy skończył spojrzał na mnie smutny.
- Co jest.? –zapytałam.
- Muszę iść. – spuścił głowę.
- No to leć. – uśmiechnęłam się lekko. – Spotkamy się później.- zapytałam.
- NO jasne.- uśmiechnął się i wybiegł.
Około 16 skończyłyśmy pracę i poszłyśmy do starbucksa. Ale musiałam specjalnie zadzwonić po Big Mike bo jeden paparazzi mnie przewrócił to myślałam że go normalnie kopne . Ale powstrzymałam się. Nie dość że pchali mnie to jeszcze deptali mnie, jeden nawet zrobił mi dziurkę w bluzce. Nie wiem jak . Naprawdę , myślałam że nakopie im porządnie, miałam chęć. No ale co . Zrobią mi zdjęcia , później wstawią do neta i będzie , że ja to jakiś agresor. Dobra nie ważne. Gdy zaszliśmy po kawę Big Mike odwiózł mnie a Miley pojechała do Liama.
__________________________________________________________

Witajcie , moi zacni czytelnicy. Otóż. Nie ma troche weny, i nie ma dobrego rozdziału. Sorki , ale następne postaram się jakoś urozmaicić. Dziękuję za miłe komentarze.

love040497 - ruszyłam swój wielmożny tyłek. ; D

my-first-blog- dziękuję za dedyk i również miłe słowa. ; p

^^4428 odwiedzin.Wohoho , szalejemy.
^^ : 83 komentarze. Tu również szalejemy. Oh,ah , Dzieęękujęęę że czytacie to .;* Do następnego.
Tagi: #23
10.02.2012 o godz. 22:20
Oczami Mileny.


Mam wrażenie że Kornelia dobrze się bawiła. Teraz cały czas siedzi i bawi się z Charlie’m.
- Jedziemy do mnie.? –zapytałam.
- Milena, ty za dużo dla mnie robisz . Pojadę normalnie do domu , a ty się wyśpij. – uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
- Weź, przestań. W końcu mogę ci się odwdzięczyć za to że jesteś. – powiedziałam uśmiechając się.
- Nie musiałaś nic robić. To ja dziękuję że jesteś. Mam nadzieję że jak wyjadę to nie zapomnisz o mnie. – powiedziała.
-ooo. No co ty. Ciebie.? Nie da rady.- zaśmiałam się i przytuliłam ją. Po jakiś kilku minutach odłączyłyśmy się od siebie.
- O co chodziło z tym zdjęciem.?- zapytała.
- No wiesz… No ja stałam przed nim , on za mną. On trzymał kartkę przede mną. No i tak to wyglądało.- powiedziałam.
- Nie zrozumiałem.- powiedział Łukasz.
- A ja owszem. – zaśmiała się.- I jak.? Wyjdzie coś z tego.?- zapytała.
- Możliwe. Jutro idziemy , znaczy dziś gdzieś. Ale jeszcze nie wiem gdzie. – zaśmiałam się.
- Czekaj…Czekaj.. To cały czas chodzi o jakiegoś chłopaka .? –wtrącił się Łuki.
- Tak kochanie. Ma randkę z Justinem Bieberem. – powiedziała do niego miło.
-Ahaaa. – powiedział jak by coś ukrywał.
- Yyy. Czy ty coś ukrywasz.? –zapytałam.
-Nie , nie . – powiedział unikając mojego wzroku.
- Ty coś wiesz. – powiedziała Korni podchodząc do niego.
- Co.? Nieeee. – powiedział odwracając się.
- Mów.- powiedziałam.
-Nie mogę. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Powiesz mi w domu. – zaśmiała się Korni.
-Ej , też chcę wiedzieć. – powiedziałam udając obrażoną.
- Dowiesz się jutro na randce. – powiedział Łuki podnosząc Charliego. – O nie. Na serio .? Musiałeś.?- powiedział do psa , który go właśnie osikał.
- To za karę . – zaśmiałam się.
- Haha bardzo śmieszne. – powiedział- Jedziemy.? –zapytał.
-taaa. – odpowiedziałyśmy i wyszłyśmy.
Zamówiliśmy taksówki i po kilku minutach przyjechały. Każdy odjechał w swoim kierunku. Gdy dojechaliśmy zapłaciłam i zdjęłam buty. Szłam boso zimnych chodnikiem aż tu nagle.. Nadepnęłam na kamienia.
- Kurwa. – powiedziałam powstrzymując się żeby nie krzyknąć. Obejrzałam się za siebie . Jakiś stary dziadek zaczął mi machać palcem. Wgl co jakiś stary dziadek robi na dworze o 5 rano.? Może wraca z tych ich dziadkowych imprezek. Dobra nieważne. Weszłam cicho do domu , ale teraz patrząc żeby na nic nie na deptać. Weszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i położyłam się na łóżko. Po kilku minutach odpłynęłam w krainę Morfeusza.

Następny Dzień.


Obudziłam się o godzinie 12 coś. Leniwie zwlekłam się z łóżka. Tak mi się nic nie chce robić. Normalnie w tym momencie leniwiec miałby ADHD przy mnie. Nagle dostałam sms. No tak mi się nie chciało podejść do niego. Siedziałam na zimnej podłodze, chwyciłam ołówek i próbowałam dosięgnąć nim telefon. W końcu jakoś go dosięgnęłam . Odczytałam wiadomość. Była od Justina.

,,Spotkanie jeszcze aktualne.? ; ]

Odpisałam.:

No jasne. TO gdzie idziemy.?;D

Po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź. Kurde , szybki jest.

„Niespodzianka. :D Będę po ciebie 18:00 ok?”

A ja na to jak na latttooo. Boże . Skąd mi ta piosenka się wzięła . Dobra . A ja na to:

,, No wiesz co ;> Spoko. To do 18 ; *’’

Rzuciłam telefon w kąt i położyłam się na łóżko. Ehh. Życie jest piękne. Ale co ja ubiorę.? Dobra jest… Jest 13 , mam 5 godzin. Wyrobie się. Poszłam do garderoby i wyjęłam ten zestaw.. Skierowałam się do łazienki , odbyłam wszystkie poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przy stole siedziała Miley.
- Hej. – powiedziałam.
- Cześć. – powiedziała zaspana.
- Wyspałaś się.? –zapytałam.
- Tak trochę nie. A ty.?-zapytała.
- Też nie. –zaśmiałam się.
- Ja zaraz idę se walnąć w kimono. – stwierdziła.
- Też bym poszła. Ale jeszcze zaśpię jak to ja. – powiedziałam robiąc sobie kanapkę.
- Idziesz gdzieś.? –zapytała zaciekawiona.
-Tak. – odpowiedziałam krótko.
-…i ? Z kim.? –spytała.
- O 18 z Justinem mamo. – odpowiedziałam.
- No , no . Nie wyglądam chyba na mamę co.? – Zaśmiała się. – Milena idzie na randkę.- zaczęła sobie podśpiewywać. – A gdzie.? –dopytała.
- ,,Niespodzianka”- powiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów.
- No to życzę powodzenia na randce. – powiedziała z uśmiechem.
- Dziękuję. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Gdy zjadłam przygotowane kanapki , poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi balkonowe , wzięłam telefon , zeszyt i długopis. Usiadłam na fotelu na balkonie i weszłam na twittera. Od razu ukazały mi się wpisy.:

Korni:

„ @MilenaSzulc Dziękuję<3 Najlepsza impreza urodzinowa w życiu; *
@Łukix @TomekŻ @VictoriaJustice, @SelenaGomez, @MileyCyrus , @JustinBieber i @LMFAO dziękuję za masę wspaniałych prezentów i świetną zabawę. Kocham was ; **”


Selena:

„ @KOrnix3 : Dzięki @MilenaSzulc mogłyśmy poznać się lepiej. Świetna zabawa w gronie świetnych osób. I Cieszę się że prezent spodobał się. ; p ‘’

LMFAO.:

,,PARTY ROCK!! Yeah. @Kornix3 takie imprezy trzeba powtarzać. ;D @MilenaSzulc dzięki tobie mogliśmy wszyscy znowu zabalować. @JustinBieber nie wiem skąd znasz takie miejscówki ale są naprawdę świetne. ‘’

Miley:

@Kornix3 Jeszcze raz happy B-day. Dzięki za mile spędzony czas . Moje głupki <33.”

Victoria.:

,, @TomekŻ dzięki za zapoznanie mnie z tyloma świetnymi osobami. ; ]”

Justin:'

Justin:
@LMFAO . Nie osądzajcie mnie o nic złego ; > haha. @MilenaSzulc do zobaczenia dziś wieczorem. ; ]”


Odpisałam wszystkim.:

„ @KOrnix3 nawet nie wiesz jak się cieszę że wszystko się udało i podobało się. @SelenaGOmez nmzc ;) @LMFAO oh , ah. Czuję się zaszczycona. ; * @JustinBieber , do wieczora. ; * ‘’

I wylogowałam się. Odłożyłam telefon i zaczęłam pisać piosenkę. Wena mnie złapała więc wolałam nie marnować tej szansy . Po jakiś 40 minutach skończyłam.

My love’s like a star, yeah
You can’t always see me
But you know that I’m always there
When you see one shining
Take it as mine and remember I’m always near
If you see a comet, baby, I’m on it
Making my way back home
Just follow the glow, yeah
It won’t be long just know that you’re not alone

Zadowolona odłożyłam zeszyt i długopis. Weszłam do środka i zerknęłam na zegarek. 15 : 47. Poszłam szybko do garderoby wybrać jakiś zestaw. Około 16 :20 wybrałam ten.Umalowałam się i naturalnie pozostawiłam moje brązowe fale. . Gdy wyszłam z łazienki była 17:40. Podeszłam do lusterka i musnęłam usta malinowym błyszczykiem. No nie powiem. Wyglądałam bardzo ładnie. Wzięłam kopertówkę, schowałam do niej telefon , błyszczyk , portfel i kluczyki. Zeszłam na dół i usiadłam obok MIley na kanapie.
- Ale pięknie wyglądasz. – powiedziała patrząc na mnie.
- Dziękuję. – odpowiedziałam uśmiechając się.
- Gdzie idziesz.? –zapytał Braison wyskakując zza telewizora.
- Na spotkanie. – powiedziałam.
- Na randkę. – powiedziała Miley a ja tylko wywróciłam oczami.
- Z kim.?- zapytał zaciekawiony.
- Z Michaelem Jacksonem. – powiedziałam.
- Z truposzem .? I co będziecie jeść larwy.? –zapytał na co ja się skrzywiłam.
- Najlepsze delikatesy. Mówię ci takie smaczne. – odpowiedziałam sarkastycznie.
- No powiedz z kim. – powiedział.
- Nie musisz wiedzieć. – powiedziałam. – Ja ci nie powiem. Miley też . – powiedziałam patrząc na nią.
Nagle zadzwonił dzwonek a Braison wyskoczył jak z procy by zobaczyć kto to . Ale nie fortunnie przewrócił na mnie plazmę. Trochę ciężka była. Miley szybko zaczęła podnosić ją ze mnie.
- Nic ci nie jest.?- spytała z troską. – Wkurza mnie on już. Albo ja się wyprowadzę albo on.
- Nie . Jest Ok. Spokojnie.- powiedziałam z uśmiechem.
- Jest Milena.? –usłyszałam stłumiony głos Justina.
- Jestem. – krzyknęłam na tyle głośno by usłyszał. Podeszłam do drzwi i pocałowałam go w policzek.
- A i Braison. Nie upuszczaj na mnie telewizora. –powiedziałam poprawiając sukienkę.
- Sorki. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Pa . – powiedziałam i zamknęłam drzwi.
- Telewizor.?- zapytał zdziwiony.
- Lepiej nie pytaj. – zaśmiałam się. – Gdzie jedziemy.? –zapytałam.
- Tajemnica . –zaśmiał się. Przez całą drogę gadaliśmy o jakiś pierdołach.
- Muszę zawiązać ci oczy . – powiedział.
- Nie krępuj się. – powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami a on wiązał . W pewnym momencie zaczęliśmy gdzieś iść. W końcu potknęłam się o coś. Czułam jak idziemy po jakiś kamieniach , patykach.
- Ty też masz opaskę na oczach.? –zaśmiałam się.
- Nie. –zachichotał. – Ale tu jest cholernie ciemno.- powiedział. – Ale jesteśmy już nie daleko.- powiedział.
Nagle weszliśmy na jakiś chodnik. W pewnym momencie Just odsłonił mi oczy. Ukazały mi się wysokie drzewa a po środku biała altanka , przyozdobiona lampkami . We wnętrzu stały dwa krzesła i stół z świecami.
- Wow.- powiedziałam na co on się tylko zaśmiał.
- Proszę usiądź. – powiedział odsuwając mi krzesło. Powoli wchodziłam po schodkach aż nagle potknęłam się.
- Kurwa. – powiedziałam.- Sorki. Ale mówiłam ci. Kaleka za mnie. – uśmiechnęłam się nie śmiało.
- Spoko. Też tak często mam. Tylko z szybkami , które są ścianami. Albo drzwiami obrotowymi. –zaśmiał się.
Gdy już usiedliśmy zobaczyłam naleśniki z nutellą.
- Tak. Kocham je. – powiedziałam.
- Wiem. – odpowiedział patrząc na mnie.
- Skąd.? Ah. Łukasz.? –zapytałam.
- A ty skąd wiesz.?- zapytał zaciekawiony.
-Spoko. Nic mi nie powiedział.- uśmiechnęłam się.
- TO dobrze. – powiedział. – Mam nadzieję że są jadalne. – powiedział śmiejąc się.
- Sam robiłeś.? –zapytałam patrząc w jego brązowe tęczówki.
- Taa. – powiedział.

[…]

Nie wiem ile czasu już tak z nim gadam , ale tematy nam się nie kończą. Opowiadał mi o trasie koncertowej, o śmiesznych wypadkach i innych opowieściach. Naleśniki były naprawdę dobre. Czułam jakbyśmy znali się od piaskownicy. Po tych wszystkich rozmowach dowiedziałam się o jego rodzinie , on o mojej. O mojej historii. PO prostu nie miałam przed nim tajemnic. Czułam że mogę mu powiedzieć wszystko . Tak samo jak Korni. W końcu zeszło nam na temat nas.
- Słuchaj.. Nie wiem jak ci to powiedzieć. – zaczął.
- Normalnie. – uśmiechnęłam się.
- To nie takie proste. – uśmiechnął się a ja złapałam go za rękę.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.- spojrzałam w jego oczy a on w moje.
- Podobasz mi się. Twój charakter, twoje oczy , usta . Wszystko jest idealne. Od spotkania na lotnisku , zakochałem się. – powiedział nadal patrząc w moje oczy.
- Justin…- powiedziałam uśmiechając się.
- Ta spoko. Rozumiem. – powiedział odwracając wzrok.
- Nic nie rozumiesz . Justin . Ja też się w tobie zakochałam. Jesteś naprawdę świetny. – powiedziałam wstając od stołu i podeszłam do barierki opierając się o nią. Po chwili podszedł do mnie. Blask światełek padał na nasze twarze. Złapał mnie za rękę.
- Milena. Chciałabyś ze mną chodzić.? –zapytał .
- Justin . – powiedziałam i musnęłam jego usta. Na początku nie wiedział co się stało ale już po chwili odwzajemnił mój pocałunek . Całowaliśmy się delikatnie , po jakimś czasie przerodziło się w już namiętny. Oderwaliśmy się od siebie.
- Chyba już nie muszę odpowiadać. – zaśmiałam się.
- Nie musisz. – uśmiechnął się. – Myślałem że się nie zgodzisz. – powiedział.
- Niby czemu.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mieć każdego. – powiedział.
- A trafiło na ciebie. – przytuliłam się do niego .
- TO znaczy że szczęściarz ze mnie. Tylko muszę ci coś powiedzieć. Bo media myślą że jestem jeszcze z Seleną. Dopóki nie powiemy im że zerwaliśmy nie możemy , no wiesz. Pokazywać tego światu. Ale to już nie długo. Za tydzień w środę mam wywiad . Wtedy im wszystko powiem. Przepraszam.– powiedział smutny.
- Justin. Rozumiem. –uśmiechnęłam się. Zawiał chłodny wiatr , przez którego dostałam lekkich dreszczy. Just zdjął z siebie skórę i zarzucił ją na mnie.
- Dziękuję. – powiedział.-Robi się chłodno. Wracajmy. –oznajmił i złapał mnie za rękę. mnie za rękę.
- Dobrze. – powiedziałam. Szliśmy jakimś lasem. Co chwilę się potykaliśmy . Nagle Just się przewrócił. Ale szybko wstał.
- Hahah. Jak tu ciemno. – powiedziałam. W końcu doszliśmy do samochodu i odjechaliśmy . Po jakiejś godzinie byliśmy pod moim domem. Podeszliśmy aż pod same drzwi.
- Spotkamy się jutro.?-zapytał.
- Jak będziesz miał czas. – uśmiechnęłam się. – Ja mam wolne do piątku. W sobotę musze lecieć do pracy. – powiedziałam.
- Będzie dobrze. Nagramy wtedy ten duet. – powiedział.
- Do jutra .- powiedziałam i pocałowałam go .
- Do jutra. – powiedział i poczekał aż wejdę do domu. Gdy weszłam , myknęłam szybko do pokoju , zdjęłam buty i osunęłam się po drzwiach. Siedziałam tak aż urwał mi się film.
_________________________________________________________--
Tak więc witajcie moi drodzy czytelnicy. ;D Dzięki za miłe komentarze. Oficjalnie odwieszam bloga. Zaraz będę brała się do czytania waszych i komentowania. Mam nadzieję że nadal będziecie czytać . ; ) A co do rozdziału :
Starałam się , ale coś mi nie wyszło. ; (
No trudno do następnego i dziękuję bardzo że niektóre z was polecają mojego bloga. Jest to naprawdę meeeega sweet.
Smiiiley.; * KOcham.

Tagi: #22
04.02.2012 o godz. 22:45
Smiiiley
Zobaczymy co z tego wyniknie ...
O mnie: Hej , więc piszę opowiadanie i byłabym bardzo wdzięczna gdyby każda osoba która przeczytała rozdział dodała komentarz . Bo wtedy będę wiedziała czy pisać dalej . KOcham
statystyki