Rozdział 22. ,,- Z truposzem .? I co będziecie jeść larwy.? ..''
Oczami Mileny.
Mam wrażenie że Kornelia dobrze się bawiła. Teraz cały czas siedzi i bawi się z Charlie’m.
- Jedziemy do mnie.? –zapytałam.
- Milena, ty za dużo dla mnie robisz . Pojadę normalnie do domu , a ty się wyśpij. – uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
- Weź, przestań. W końcu mogę ci się odwdzięczyć za to że jesteś. – powiedziałam uśmiechając się.
- Nie musiałaś nic robić. To ja dziękuję że jesteś. Mam nadzieję że jak wyjadę to nie zapomnisz o mnie. – powiedziała.
-ooo. No co ty. Ciebie.? Nie da rady.- zaśmiałam się i przytuliłam ją. Po jakiś kilku minutach odłączyłyśmy się od siebie.
- O co chodziło z tym zdjęciem.?- zapytała.
- No wiesz… No ja stałam przed nim , on za mną. On trzymał kartkę przede mną. No i tak to wyglądało.- powiedziałam.
- Nie zrozumiałem.- powiedział Łukasz.
- A ja owszem. – zaśmiała się.- I jak.? Wyjdzie coś z tego.?- zapytała.
- Możliwe. Jutro idziemy , znaczy dziś gdzieś. Ale jeszcze nie wiem gdzie. – zaśmiałam się.
- Czekaj…Czekaj.. To cały czas chodzi o jakiegoś chłopaka .? –wtrącił się Łuki.
- Tak kochanie. Ma randkę z Justinem Bieberem. – powiedziała do niego miło.
-Ahaaa. – powiedział jak by coś ukrywał.
- Yyy. Czy ty coś ukrywasz.? –zapytałam.
-Nie , nie . – powiedział unikając mojego wzroku.
- Ty coś wiesz. – powiedziała Korni podchodząc do niego.
- Co.? Nieeee. – powiedział odwracając się.
- Mów.- powiedziałam.
-Nie mogę. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Powiesz mi w domu. – zaśmiała się Korni.
-Ej , też chcę wiedzieć. – powiedziałam udając obrażoną.
- Dowiesz się jutro na randce. – powiedział Łuki podnosząc Charliego. – O nie. Na serio .? Musiałeś.?- powiedział do psa , który go właśnie osikał.
- To za karę . – zaśmiałam się.
- Haha bardzo śmieszne. – powiedział- Jedziemy.? –zapytał.
-taaa. – odpowiedziałyśmy i wyszłyśmy.
Zamówiliśmy taksówki i po kilku minutach przyjechały. Każdy odjechał w swoim kierunku. Gdy dojechaliśmy zapłaciłam i zdjęłam buty. Szłam boso zimnych chodnikiem aż tu nagle.. Nadepnęłam na kamienia.
- Kurwa. – powiedziałam powstrzymując się żeby nie krzyknąć. Obejrzałam się za siebie . Jakiś stary dziadek zaczął mi machać palcem. Wgl co jakiś stary dziadek robi na dworze o 5 rano.? Może wraca z tych ich dziadkowych imprezek. Dobra nieważne. Weszłam cicho do domu , ale teraz patrząc żeby na nic nie na deptać. Weszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i położyłam się na łóżko. Po kilku minutach odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Następny Dzień.
Obudziłam się o godzinie 12 coś. Leniwie zwlekłam się z łóżka. Tak mi się nic nie chce robić. Normalnie w tym momencie leniwiec miałby ADHD przy mnie. Nagle dostałam sms. No tak mi się nie chciało podejść do niego. Siedziałam na zimnej podłodze, chwyciłam ołówek i próbowałam dosięgnąć nim telefon. W końcu jakoś go dosięgnęłam . Odczytałam wiadomość. Była od Justina.
,,Spotkanie jeszcze aktualne.? ; ]
Odpisałam.:
No jasne. TO gdzie idziemy.?;D
Po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź. Kurde , szybki jest.
„Niespodzianka. :D Będę po ciebie 18:00 ok?”
A ja na to jak na latttooo. Boże . Skąd mi ta piosenka się wzięła . Dobra . A ja na to:
,, No wiesz co ;> Spoko. To do 18 ; *’’
Rzuciłam telefon w kąt i położyłam się na łóżko. Ehh. Życie jest piękne. Ale co ja ubiorę.? Dobra jest… Jest 13 , mam 5 godzin. Wyrobie się. Poszłam do garderoby i wyjęłam ten zestaw.. Skierowałam się do łazienki , odbyłam wszystkie poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przy stole siedziała Miley.
- Hej. – powiedziałam.
- Cześć. – powiedziała zaspana.
- Wyspałaś się.? –zapytałam.
- Tak trochę nie. A ty.?-zapytała.
- Też nie. –zaśmiałam się.
- Ja zaraz idę se walnąć w kimono. – stwierdziła.
- Też bym poszła. Ale jeszcze zaśpię jak to ja. – powiedziałam robiąc sobie kanapkę.
- Idziesz gdzieś.? –zapytała zaciekawiona.
-Tak. – odpowiedziałam krótko.
-…i ? Z kim.? –spytała.
- O 18 z Justinem mamo. – odpowiedziałam.
- No , no . Nie wyglądam chyba na mamę co.? – Zaśmiała się. – Milena idzie na randkę.- zaczęła sobie podśpiewywać. – A gdzie.? –dopytała.
- ,,Niespodzianka”- powiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów.
- No to życzę powodzenia na randce. – powiedziała z uśmiechem.
- Dziękuję. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Gdy zjadłam przygotowane kanapki , poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi balkonowe , wzięłam telefon , zeszyt i długopis. Usiadłam na fotelu na balkonie i weszłam na twittera. Od razu ukazały mi się wpisy.:
Korni:
„ @MilenaSzulc Dziękuję<3 Najlepsza impreza urodzinowa w życiu; *
@Łukix @TomekŻ @VictoriaJustice, @SelenaGomez, @MileyCyrus , @JustinBieber i @LMFAO dziękuję za masę wspaniałych prezentów i świetną zabawę. Kocham was ; **”
Selena:
„ @KOrnix3 : Dzięki @MilenaSzulc mogłyśmy poznać się lepiej. Świetna zabawa w gronie świetnych osób. I Cieszę się że prezent spodobał się. ; p ‘’
LMFAO.:
,,PARTY ROCK!! Yeah. @Kornix3 takie imprezy trzeba powtarzać. ;D @MilenaSzulc dzięki tobie mogliśmy wszyscy znowu zabalować. @JustinBieber nie wiem skąd znasz takie miejscówki ale są naprawdę świetne. ‘’
Miley:
@Kornix3 Jeszcze raz happy B-day. Dzięki za mile spędzony czas . Moje głupki <33.”
Victoria.:
,, @TomekŻ dzięki za zapoznanie mnie z tyloma świetnymi osobami. ; ]”
Justin:'
Justin:
@LMFAO . Nie osądzajcie mnie o nic złego ; > haha. @MilenaSzulc do zobaczenia dziś wieczorem. ; ]”
Odpisałam wszystkim.:
„ @KOrnix3 nawet nie wiesz jak się cieszę że wszystko się udało i podobało się. @SelenaGOmez nmzc ;) @LMFAO oh , ah. Czuję się zaszczycona. ; * @JustinBieber , do wieczora. ; * ‘’
I wylogowałam się. Odłożyłam telefon i zaczęłam pisać piosenkę. Wena mnie złapała więc wolałam nie marnować tej szansy . Po jakiś 40 minutach skończyłam.
My love’s like a star, yeah
You can’t always see me
But you know that I’m always there
When you see one shining
Take it as mine and remember I’m always near
If you see a comet, baby, I’m on it
Making my way back home
Just follow the glow, yeah
It won’t be long just know that you’re not alone
Zadowolona odłożyłam zeszyt i długopis. Weszłam do środka i zerknęłam na zegarek. 15 : 47. Poszłam szybko do garderoby wybrać jakiś zestaw. Około 16 :20 wybrałam ten.Umalowałam się i naturalnie pozostawiłam moje brązowe fale. . Gdy wyszłam z łazienki była 17:40. Podeszłam do lusterka i musnęłam usta malinowym błyszczykiem. No nie powiem. Wyglądałam bardzo ładnie. Wzięłam kopertówkę, schowałam do niej telefon , błyszczyk , portfel i kluczyki. Zeszłam na dół i usiadłam obok MIley na kanapie.
- Ale pięknie wyglądasz. – powiedziała patrząc na mnie.
- Dziękuję. – odpowiedziałam uśmiechając się.
- Gdzie idziesz.? –zapytał Braison wyskakując zza telewizora.
- Na spotkanie. – powiedziałam.
- Na randkę. – powiedziała Miley a ja tylko wywróciłam oczami.
- Z kim.?- zapytał zaciekawiony.
- Z Michaelem Jacksonem. – powiedziałam.
- Z truposzem .? I co będziecie jeść larwy.? –zapytał na co ja się skrzywiłam.
- Najlepsze delikatesy. Mówię ci takie smaczne. – odpowiedziałam sarkastycznie.
- No powiedz z kim. – powiedział.
- Nie musisz wiedzieć. – powiedziałam. – Ja ci nie powiem. Miley też . – powiedziałam patrząc na nią.
Nagle zadzwonił dzwonek a Braison wyskoczył jak z procy by zobaczyć kto to . Ale nie fortunnie przewrócił na mnie plazmę. Trochę ciężka była. Miley szybko zaczęła podnosić ją ze mnie.
- Nic ci nie jest.?- spytała z troską. – Wkurza mnie on już. Albo ja się wyprowadzę albo on.
- Nie . Jest Ok. Spokojnie.- powiedziałam z uśmiechem.
- Jest Milena.? –usłyszałam stłumiony głos Justina.
- Jestem. – krzyknęłam na tyle głośno by usłyszał. Podeszłam do drzwi i pocałowałam go w policzek.
- A i Braison. Nie upuszczaj na mnie telewizora. –powiedziałam poprawiając sukienkę.
- Sorki. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Pa . – powiedziałam i zamknęłam drzwi.
- Telewizor.?- zapytał zdziwiony.
- Lepiej nie pytaj. – zaśmiałam się. – Gdzie jedziemy.? –zapytałam.
- Tajemnica . –zaśmiał się. Przez całą drogę gadaliśmy o jakiś pierdołach.
- Muszę zawiązać ci oczy . – powiedział.
- Nie krępuj się. – powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami a on wiązał . W pewnym momencie zaczęliśmy gdzieś iść. W końcu potknęłam się o coś. Czułam jak idziemy po jakiś kamieniach , patykach.
- Ty też masz opaskę na oczach.? –zaśmiałam się.
- Nie. –zachichotał. – Ale tu jest cholernie ciemno.- powiedział. – Ale jesteśmy już nie daleko.- powiedział.
Nagle weszliśmy na jakiś chodnik. W pewnym momencie Just odsłonił mi oczy. Ukazały mi się wysokie drzewa a po środku biała altanka , przyozdobiona lampkami . We wnętrzu stały dwa krzesła i stół z świecami.
- Wow.- powiedziałam na co on się tylko zaśmiał.
- Proszę usiądź. – powiedział odsuwając mi krzesło. Powoli wchodziłam po schodkach aż nagle potknęłam się.
- Kurwa. – powiedziałam.- Sorki. Ale mówiłam ci. Kaleka za mnie. – uśmiechnęłam się nie śmiało.
- Spoko. Też tak często mam. Tylko z szybkami , które są ścianami. Albo drzwiami obrotowymi. –zaśmiał się.
Gdy już usiedliśmy zobaczyłam naleśniki z nutellą.
- Tak. Kocham je. – powiedziałam.
- Wiem. – odpowiedział patrząc na mnie.
- Skąd.? Ah. Łukasz.? –zapytałam.
- A ty skąd wiesz.?- zapytał zaciekawiony.
-Spoko. Nic mi nie powiedział.- uśmiechnęłam się.
- TO dobrze. – powiedział. – Mam nadzieję że są jadalne. – powiedział śmiejąc się.
- Sam robiłeś.? –zapytałam patrząc w jego brązowe tęczówki.
- Taa. – powiedział.
[…]
Nie wiem ile czasu już tak z nim gadam , ale tematy nam się nie kończą. Opowiadał mi o trasie koncertowej, o śmiesznych wypadkach i innych opowieściach. Naleśniki były naprawdę dobre. Czułam jakbyśmy znali się od piaskownicy. Po tych wszystkich rozmowach dowiedziałam się o jego rodzinie , on o mojej. O mojej historii. PO prostu nie miałam przed nim tajemnic. Czułam że mogę mu powiedzieć wszystko . Tak samo jak Korni. W końcu zeszło nam na temat nas.
- Słuchaj.. Nie wiem jak ci to powiedzieć. – zaczął.
- Normalnie. – uśmiechnęłam się.
- To nie takie proste. – uśmiechnął się a ja złapałam go za rękę.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.- spojrzałam w jego oczy a on w moje.
- Podobasz mi się. Twój charakter, twoje oczy , usta . Wszystko jest idealne. Od spotkania na lotnisku , zakochałem się. – powiedział nadal patrząc w moje oczy.
- Justin…- powiedziałam uśmiechając się.
- Ta spoko. Rozumiem. – powiedział odwracając wzrok.
- Nic nie rozumiesz . Justin . Ja też się w tobie zakochałam. Jesteś naprawdę świetny. – powiedziałam wstając od stołu i podeszłam do barierki opierając się o nią. Po chwili podszedł do mnie. Blask światełek padał na nasze twarze. Złapał mnie za rękę.
- Milena. Chciałabyś ze mną chodzić.? –zapytał .
- Justin . – powiedziałam i musnęłam jego usta. Na początku nie wiedział co się stało ale już po chwili odwzajemnił mój pocałunek . Całowaliśmy się delikatnie , po jakimś czasie przerodziło się w już namiętny. Oderwaliśmy się od siebie.
- Chyba już nie muszę odpowiadać. – zaśmiałam się.
- Nie musisz. – uśmiechnął się. – Myślałem że się nie zgodzisz. – powiedział.
- Niby czemu.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mieć każdego. – powiedział.
- A trafiło na ciebie. – przytuliłam się do niego .
- TO znaczy że szczęściarz ze mnie. Tylko muszę ci coś powiedzieć. Bo media myślą że jestem jeszcze z Seleną. Dopóki nie powiemy im że zerwaliśmy nie możemy , no wiesz. Pokazywać tego światu. Ale to już nie długo. Za tydzień w środę mam wywiad . Wtedy im wszystko powiem. Przepraszam.– powiedział smutny.
- Justin. Rozumiem. –uśmiechnęłam się. Zawiał chłodny wiatr , przez którego dostałam lekkich dreszczy. Just zdjął z siebie skórę i zarzucił ją na mnie.
- Dziękuję. – powiedział.-Robi się chłodno. Wracajmy. –oznajmił i złapał mnie za rękę. mnie za rękę.
- Dobrze. – powiedziałam. Szliśmy jakimś lasem. Co chwilę się potykaliśmy . Nagle Just się przewrócił. Ale szybko wstał.
- Hahah. Jak tu ciemno. – powiedziałam. W końcu doszliśmy do samochodu i odjechaliśmy . Po jakiejś godzinie byliśmy pod moim domem. Podeszliśmy aż pod same drzwi.
- Spotkamy się jutro.?-zapytał.
- Jak będziesz miał czas. – uśmiechnęłam się. – Ja mam wolne do piątku. W sobotę musze lecieć do pracy. – powiedziałam.
- Będzie dobrze. Nagramy wtedy ten duet. – powiedział.
- Do jutra .- powiedziałam i pocałowałam go .
- Do jutra. – powiedział i poczekał aż wejdę do domu. Gdy weszłam , myknęłam szybko do pokoju , zdjęłam buty i osunęłam się po drzwiach. Siedziałam tak aż urwał mi się film.
_________________________________________________________--
Tak więc witajcie moi drodzy czytelnicy. ;D Dzięki za miłe komentarze. Oficjalnie odwieszam bloga. Zaraz będę brała się do czytania waszych i komentowania. Mam nadzieję że nadal będziecie czytać . ; ) A co do rozdziału :
Starałam się , ale coś mi nie wyszło. ; (
No trudno do następnego i dziękuję bardzo że niektóre z was polecają mojego bloga. Jest to naprawdę meeeega sweet.
Smiiiley.; * KOcham.
Mam wrażenie że Kornelia dobrze się bawiła. Teraz cały czas siedzi i bawi się z Charlie’m.
- Jedziemy do mnie.? –zapytałam.
- Milena, ty za dużo dla mnie robisz . Pojadę normalnie do domu , a ty się wyśpij. – uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
- Weź, przestań. W końcu mogę ci się odwdzięczyć za to że jesteś. – powiedziałam uśmiechając się.
- Nie musiałaś nic robić. To ja dziękuję że jesteś. Mam nadzieję że jak wyjadę to nie zapomnisz o mnie. – powiedziała.
-ooo. No co ty. Ciebie.? Nie da rady.- zaśmiałam się i przytuliłam ją. Po jakiś kilku minutach odłączyłyśmy się od siebie.
- O co chodziło z tym zdjęciem.?- zapytała.
- No wiesz… No ja stałam przed nim , on za mną. On trzymał kartkę przede mną. No i tak to wyglądało.- powiedziałam.
- Nie zrozumiałem.- powiedział Łukasz.
- A ja owszem. – zaśmiała się.- I jak.? Wyjdzie coś z tego.?- zapytała.
- Możliwe. Jutro idziemy , znaczy dziś gdzieś. Ale jeszcze nie wiem gdzie. – zaśmiałam się.
- Czekaj…Czekaj.. To cały czas chodzi o jakiegoś chłopaka .? –wtrącił się Łuki.
- Tak kochanie. Ma randkę z Justinem Bieberem. – powiedziała do niego miło.
-Ahaaa. – powiedział jak by coś ukrywał.
- Yyy. Czy ty coś ukrywasz.? –zapytałam.
-Nie , nie . – powiedział unikając mojego wzroku.
- Ty coś wiesz. – powiedziała Korni podchodząc do niego.
- Co.? Nieeee. – powiedział odwracając się.
- Mów.- powiedziałam.
-Nie mogę. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Powiesz mi w domu. – zaśmiała się Korni.
-Ej , też chcę wiedzieć. – powiedziałam udając obrażoną.
- Dowiesz się jutro na randce. – powiedział Łuki podnosząc Charliego. – O nie. Na serio .? Musiałeś.?- powiedział do psa , który go właśnie osikał.
- To za karę . – zaśmiałam się.
- Haha bardzo śmieszne. – powiedział- Jedziemy.? –zapytał.
-taaa. – odpowiedziałyśmy i wyszłyśmy.
Zamówiliśmy taksówki i po kilku minutach przyjechały. Każdy odjechał w swoim kierunku. Gdy dojechaliśmy zapłaciłam i zdjęłam buty. Szłam boso zimnych chodnikiem aż tu nagle.. Nadepnęłam na kamienia.
- Kurwa. – powiedziałam powstrzymując się żeby nie krzyknąć. Obejrzałam się za siebie . Jakiś stary dziadek zaczął mi machać palcem. Wgl co jakiś stary dziadek robi na dworze o 5 rano.? Może wraca z tych ich dziadkowych imprezek. Dobra nieważne. Weszłam cicho do domu , ale teraz patrząc żeby na nic nie na deptać. Weszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i położyłam się na łóżko. Po kilku minutach odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Następny Dzień.
Obudziłam się o godzinie 12 coś. Leniwie zwlekłam się z łóżka. Tak mi się nic nie chce robić. Normalnie w tym momencie leniwiec miałby ADHD przy mnie. Nagle dostałam sms. No tak mi się nie chciało podejść do niego. Siedziałam na zimnej podłodze, chwyciłam ołówek i próbowałam dosięgnąć nim telefon. W końcu jakoś go dosięgnęłam . Odczytałam wiadomość. Była od Justina.
,,Spotkanie jeszcze aktualne.? ; ]
Odpisałam.:
No jasne. TO gdzie idziemy.?;D
Po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź. Kurde , szybki jest.
„Niespodzianka. :D Będę po ciebie 18:00 ok?”
A ja na to jak na latttooo. Boże . Skąd mi ta piosenka się wzięła . Dobra . A ja na to:
,, No wiesz co ;> Spoko. To do 18 ; *’’
Rzuciłam telefon w kąt i położyłam się na łóżko. Ehh. Życie jest piękne. Ale co ja ubiorę.? Dobra jest… Jest 13 , mam 5 godzin. Wyrobie się. Poszłam do garderoby i wyjęłam ten zestaw.. Skierowałam się do łazienki , odbyłam wszystkie poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przy stole siedziała Miley.
- Hej. – powiedziałam.
- Cześć. – powiedziała zaspana.
- Wyspałaś się.? –zapytałam.
- Tak trochę nie. A ty.?-zapytała.
- Też nie. –zaśmiałam się.
- Ja zaraz idę se walnąć w kimono. – stwierdziła.
- Też bym poszła. Ale jeszcze zaśpię jak to ja. – powiedziałam robiąc sobie kanapkę.
- Idziesz gdzieś.? –zapytała zaciekawiona.
-Tak. – odpowiedziałam krótko.
-…i ? Z kim.? –spytała.
- O 18 z Justinem mamo. – odpowiedziałam.
- No , no . Nie wyglądam chyba na mamę co.? – Zaśmiała się. – Milena idzie na randkę.- zaczęła sobie podśpiewywać. – A gdzie.? –dopytała.
- ,,Niespodzianka”- powiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów.
- No to życzę powodzenia na randce. – powiedziała z uśmiechem.
- Dziękuję. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Gdy zjadłam przygotowane kanapki , poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi balkonowe , wzięłam telefon , zeszyt i długopis. Usiadłam na fotelu na balkonie i weszłam na twittera. Od razu ukazały mi się wpisy.:
Korni:
„ @MilenaSzulc Dziękuję<3 Najlepsza impreza urodzinowa w życiu; *
@Łukix @TomekŻ @VictoriaJustice, @SelenaGomez, @MileyCyrus , @JustinBieber i @LMFAO dziękuję za masę wspaniałych prezentów i świetną zabawę. Kocham was ; **”
Selena:
„ @KOrnix3 : Dzięki @MilenaSzulc mogłyśmy poznać się lepiej. Świetna zabawa w gronie świetnych osób. I Cieszę się że prezent spodobał się. ; p ‘’
LMFAO.:
,,PARTY ROCK!! Yeah. @Kornix3 takie imprezy trzeba powtarzać. ;D @MilenaSzulc dzięki tobie mogliśmy wszyscy znowu zabalować. @JustinBieber nie wiem skąd znasz takie miejscówki ale są naprawdę świetne. ‘’
Miley:
@Kornix3 Jeszcze raz happy B-day. Dzięki za mile spędzony czas . Moje głupki <33.”
Victoria.:
,, @TomekŻ dzięki za zapoznanie mnie z tyloma świetnymi osobami. ; ]”
Justin:'
Justin:
@LMFAO . Nie osądzajcie mnie o nic złego ; > haha. @MilenaSzulc do zobaczenia dziś wieczorem. ; ]”
Odpisałam wszystkim.:
„ @KOrnix3 nawet nie wiesz jak się cieszę że wszystko się udało i podobało się. @SelenaGOmez nmzc ;) @LMFAO oh , ah. Czuję się zaszczycona. ; * @JustinBieber , do wieczora. ; * ‘’
I wylogowałam się. Odłożyłam telefon i zaczęłam pisać piosenkę. Wena mnie złapała więc wolałam nie marnować tej szansy . Po jakiś 40 minutach skończyłam.
My love’s like a star, yeah
You can’t always see me
But you know that I’m always there
When you see one shining
Take it as mine and remember I’m always near
If you see a comet, baby, I’m on it
Making my way back home
Just follow the glow, yeah
It won’t be long just know that you’re not alone
Zadowolona odłożyłam zeszyt i długopis. Weszłam do środka i zerknęłam na zegarek. 15 : 47. Poszłam szybko do garderoby wybrać jakiś zestaw. Około 16 :20 wybrałam ten.Umalowałam się i naturalnie pozostawiłam moje brązowe fale. . Gdy wyszłam z łazienki była 17:40. Podeszłam do lusterka i musnęłam usta malinowym błyszczykiem. No nie powiem. Wyglądałam bardzo ładnie. Wzięłam kopertówkę, schowałam do niej telefon , błyszczyk , portfel i kluczyki. Zeszłam na dół i usiadłam obok MIley na kanapie.
- Ale pięknie wyglądasz. – powiedziała patrząc na mnie.
- Dziękuję. – odpowiedziałam uśmiechając się.
- Gdzie idziesz.? –zapytał Braison wyskakując zza telewizora.
- Na spotkanie. – powiedziałam.
- Na randkę. – powiedziała Miley a ja tylko wywróciłam oczami.
- Z kim.?- zapytał zaciekawiony.
- Z Michaelem Jacksonem. – powiedziałam.
- Z truposzem .? I co będziecie jeść larwy.? –zapytał na co ja się skrzywiłam.
- Najlepsze delikatesy. Mówię ci takie smaczne. – odpowiedziałam sarkastycznie.
- No powiedz z kim. – powiedział.
- Nie musisz wiedzieć. – powiedziałam. – Ja ci nie powiem. Miley też . – powiedziałam patrząc na nią.
Nagle zadzwonił dzwonek a Braison wyskoczył jak z procy by zobaczyć kto to . Ale nie fortunnie przewrócił na mnie plazmę. Trochę ciężka była. Miley szybko zaczęła podnosić ją ze mnie.
- Nic ci nie jest.?- spytała z troską. – Wkurza mnie on już. Albo ja się wyprowadzę albo on.
- Nie . Jest Ok. Spokojnie.- powiedziałam z uśmiechem.
- Jest Milena.? –usłyszałam stłumiony głos Justina.
- Jestem. – krzyknęłam na tyle głośno by usłyszał. Podeszłam do drzwi i pocałowałam go w policzek.
- A i Braison. Nie upuszczaj na mnie telewizora. –powiedziałam poprawiając sukienkę.
- Sorki. – powiedział przepraszającym wzrokiem.
- Pa . – powiedziałam i zamknęłam drzwi.
- Telewizor.?- zapytał zdziwiony.
- Lepiej nie pytaj. – zaśmiałam się. – Gdzie jedziemy.? –zapytałam.
- Tajemnica . –zaśmiał się. Przez całą drogę gadaliśmy o jakiś pierdołach.
- Muszę zawiązać ci oczy . – powiedział.
- Nie krępuj się. – powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami a on wiązał . W pewnym momencie zaczęliśmy gdzieś iść. W końcu potknęłam się o coś. Czułam jak idziemy po jakiś kamieniach , patykach.
- Ty też masz opaskę na oczach.? –zaśmiałam się.
- Nie. –zachichotał. – Ale tu jest cholernie ciemno.- powiedział. – Ale jesteśmy już nie daleko.- powiedział.
Nagle weszliśmy na jakiś chodnik. W pewnym momencie Just odsłonił mi oczy. Ukazały mi się wysokie drzewa a po środku biała altanka , przyozdobiona lampkami . We wnętrzu stały dwa krzesła i stół z świecami.
- Wow.- powiedziałam na co on się tylko zaśmiał.
- Proszę usiądź. – powiedział odsuwając mi krzesło. Powoli wchodziłam po schodkach aż nagle potknęłam się.
- Kurwa. – powiedziałam.- Sorki. Ale mówiłam ci. Kaleka za mnie. – uśmiechnęłam się nie śmiało.
- Spoko. Też tak często mam. Tylko z szybkami , które są ścianami. Albo drzwiami obrotowymi. –zaśmiał się.
Gdy już usiedliśmy zobaczyłam naleśniki z nutellą.
- Tak. Kocham je. – powiedziałam.
- Wiem. – odpowiedział patrząc na mnie.
- Skąd.? Ah. Łukasz.? –zapytałam.
- A ty skąd wiesz.?- zapytał zaciekawiony.
-Spoko. Nic mi nie powiedział.- uśmiechnęłam się.
- TO dobrze. – powiedział. – Mam nadzieję że są jadalne. – powiedział śmiejąc się.
- Sam robiłeś.? –zapytałam patrząc w jego brązowe tęczówki.
- Taa. – powiedział.
[…]
Nie wiem ile czasu już tak z nim gadam , ale tematy nam się nie kończą. Opowiadał mi o trasie koncertowej, o śmiesznych wypadkach i innych opowieściach. Naleśniki były naprawdę dobre. Czułam jakbyśmy znali się od piaskownicy. Po tych wszystkich rozmowach dowiedziałam się o jego rodzinie , on o mojej. O mojej historii. PO prostu nie miałam przed nim tajemnic. Czułam że mogę mu powiedzieć wszystko . Tak samo jak Korni. W końcu zeszło nam na temat nas.
- Słuchaj.. Nie wiem jak ci to powiedzieć. – zaczął.
- Normalnie. – uśmiechnęłam się.
- To nie takie proste. – uśmiechnął się a ja złapałam go za rękę.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.- spojrzałam w jego oczy a on w moje.
- Podobasz mi się. Twój charakter, twoje oczy , usta . Wszystko jest idealne. Od spotkania na lotnisku , zakochałem się. – powiedział nadal patrząc w moje oczy.
- Justin…- powiedziałam uśmiechając się.
- Ta spoko. Rozumiem. – powiedział odwracając wzrok.
- Nic nie rozumiesz . Justin . Ja też się w tobie zakochałam. Jesteś naprawdę świetny. – powiedziałam wstając od stołu i podeszłam do barierki opierając się o nią. Po chwili podszedł do mnie. Blask światełek padał na nasze twarze. Złapał mnie za rękę.
- Milena. Chciałabyś ze mną chodzić.? –zapytał .
- Justin . – powiedziałam i musnęłam jego usta. Na początku nie wiedział co się stało ale już po chwili odwzajemnił mój pocałunek . Całowaliśmy się delikatnie , po jakimś czasie przerodziło się w już namiętny. Oderwaliśmy się od siebie.
- Chyba już nie muszę odpowiadać. – zaśmiałam się.
- Nie musisz. – uśmiechnął się. – Myślałem że się nie zgodzisz. – powiedział.
- Niby czemu.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mieć każdego. – powiedział.
- A trafiło na ciebie. – przytuliłam się do niego .
- TO znaczy że szczęściarz ze mnie. Tylko muszę ci coś powiedzieć. Bo media myślą że jestem jeszcze z Seleną. Dopóki nie powiemy im że zerwaliśmy nie możemy , no wiesz. Pokazywać tego światu. Ale to już nie długo. Za tydzień w środę mam wywiad . Wtedy im wszystko powiem. Przepraszam.– powiedział smutny.
- Justin. Rozumiem. –uśmiechnęłam się. Zawiał chłodny wiatr , przez którego dostałam lekkich dreszczy. Just zdjął z siebie skórę i zarzucił ją na mnie.
- Dziękuję. – powiedział.-Robi się chłodno. Wracajmy. –oznajmił i złapał mnie za rękę. mnie za rękę.
- Dobrze. – powiedziałam. Szliśmy jakimś lasem. Co chwilę się potykaliśmy . Nagle Just się przewrócił. Ale szybko wstał.
- Hahah. Jak tu ciemno. – powiedziałam. W końcu doszliśmy do samochodu i odjechaliśmy . Po jakiejś godzinie byliśmy pod moim domem. Podeszliśmy aż pod same drzwi.
- Spotkamy się jutro.?-zapytał.
- Jak będziesz miał czas. – uśmiechnęłam się. – Ja mam wolne do piątku. W sobotę musze lecieć do pracy. – powiedziałam.
- Będzie dobrze. Nagramy wtedy ten duet. – powiedział.
- Do jutra .- powiedziałam i pocałowałam go .
- Do jutra. – powiedział i poczekał aż wejdę do domu. Gdy weszłam , myknęłam szybko do pokoju , zdjęłam buty i osunęłam się po drzwiach. Siedziałam tak aż urwał mi się film.
_________________________________________________________--
Tak więc witajcie moi drodzy czytelnicy. ;D Dzięki za miłe komentarze. Oficjalnie odwieszam bloga. Zaraz będę brała się do czytania waszych i komentowania. Mam nadzieję że nadal będziecie czytać . ; ) A co do rozdziału :
Starałam się , ale coś mi nie wyszło. ; (
No trudno do następnego i dziękuję bardzo że niektóre z was polecają mojego bloga. Jest to naprawdę meeeega sweet.
Smiiiley.; * KOcham.
Tagi:
#22
04.02.2012 o godz. 22:45



Poprawka starałaś się i ci wyszło... No i tak ma być :D
Aha i dzięki za miłe słówka u mnie. Masz dedyk :D
Pozdro :***